Menu Zamknij

Pierwsi na Śląsku – dokończenie

Wybór Komisji Zakładowej NSZZ Solidarność w Fazosie. Ze zbiorów Leonarda Wardy.

Zgodnie z wcześniej ustalonym preliminarzem dzień 30 sierpnia miał być ostatecznym terminem na ustosunkowanie się dyrekcji do pozostałych postulatów, przede wszystkim tych o charakterze politycznym. Załoga nie podjęła pracy na pierwszej zmianie, czekając na ogłoszenie stanowiska dyrekcji. Około południa dyrektor Fazosu w towarzystwie dostojników wojewódzkich podzielił się z zebranymi informacją o podpisaniu porozumienia w Szczecinie, które daje gwarancję realizacji wspomnianych wcześniej postulatów, domagających się utworzenia związków zawodowych niezależnych od partii i rządu, oraz gwarantujących swobody obywatelskie. Wobec takiego rozwoju sytuacji zebrani postanowili podjąć normalną pracę

Zakładowa Komisja Robotnicza i powstanie Solidarności
Kilka dni później, 5 września, zostało podpisane porozumienie pomiędzy reprezentantami załogi a Dyrekcją Fabryki Zmechanizowanych Obudów Ścianowych Fazos, powołania i wyboru członków Zakładowej Komisji Robotniczej. Na jego mocy istnienie tej nowej, niezależnej od kierownictwa zakładu i komitetu partii struktury stało się faktem. Dyrekcja Fazosu zobowiązała się do utworzenia trzech etatów dla przewodniczących Komisji, wydzielenia odpowiedniego dla Komisji locum, a na przyszłość – do konsultowania z nią wszelkich decyzji dotyczących kwestii płacowych i socjalno -bytowych. Jednocześnie potwierdzono prawo załogi do strajku w sytuacji gdy wyczerpane zostaną wszelkie „miękkie” sposoby porozumienia się. W skład Zakładowej Komisji Robotniczej weszli:
1. Marek Skwarczyński
2. Włodzimierz Jackowski
3. Piotr Szeja
4. Tadeusz Moroziński
5. Zygmunt Kasprzak
6. Stanisław Kocik
7. Zygmunt Kania
8. Zdzisław Sowicki
9. Grzegorz Kaczmarek
10. Anna Krogulec
11. Krzysztof Żelazowski
Jednym z pierwszych problemów jakimi zajęła się Komisja była gospodarka mieszkaniami zakładowymi. Powszechny w kraju deficyt lokali mieszkalnych, również na Śląsku, stwarzał okazję do nadużyć natury przede wszystkim korupcyjnej. Wiele zastrzeżeń budziła kwestia przydziału mieszkań na osiedlu zakładowym Fazosu. Nie zawsze były one przyznawane w zgodzie z elementarnym poczuciem sprawiedliwości. Aby wyjaśnić narosłe przez lata nieprawidłowości powołano specjalną komisję, w skład której z ramienia ZKR weszli: P. Szeja, M. Skwarczyński i J. Dramski. Działalność Zakładowej Komisji Robotniczej nie trwała jednak długo. Tuż po podpisaniu w dniu 31 sierpnia 1980 roku przez Komisję Rządową i Międzyzakładowy Komitet Strajkowy w Gdańsku protokołu porozumienia w całym kraju poczęły tworzyć się zalążki niezależnych od władz partyjnych i państwowych związków zawodowych. Tak stało się również i w Fazosie. Jak informuje pismo przesłane do dyrekcji zakładu dn. 15.09.80 r., Komitet Założycielski Niezależnych i Samorządnych Związków Zawodowych ukonstytuował się tam już 5 września. Jego przewodniczącym został Piotr Szeja. Tym samym na terenie fabryki, podobnie jak w tysiącach innych zakładów pracy w całej Polsce, rozpoczęła się żmudna praca organizacyjna, której celem było stworzenie prężnych struktur – poziomych i pionowych – nowego związku zawodowego, który byłby w stanie skutecznie bronić interesów pracowniczych wobec władz. Te jednakże czyniły wszystko, aby te pionierskie prace opóźniać.
Walka z nowym związkiem
Łatwo można zrozumieć strach, a nawet przerażenie dotychczasowych włodarzy, lokalnych i wyższych szczebli władzy. Ich bezkarność wynikająca nie tylko z niepodważalnej pozycji dyktatora tej „jedynej” i „przewodniej siły narodu” – PZPR, ale także z braku jakiejkolwiek realnej kontroli czy krytyki, miała teraz prysnąć jak bańka mydlana. Powstający niezależny związek zawodowy, chociaż nie podważał politycznych imponderabiliów – ani socjalistycznego ustroju państwa, ani „przyjaźni” z Krajem Rad, był dla nich realnym aż do bólu zagrożeniem. Dlatego też zasiedziała na lukratywnych stanowiskach w administracji państwowej, gospodarczej, partyjnej i związkowej nomenklatura podjęła zgodnie i z ogromną determinacją mnóstwo działań mających powstawanie ogniw nowych związków jeżeli nie uniemożliwić, to przynajmniej opóźnić.
Jako że komuniści zawsze świadomi byli ogromnej siły oddziaływania mass-mediów, one to przede wszystkim zostały wykorzystane do zwalczania nowego. W latach 80-tych ubiegłego stulecia na Ziemi Tarnogórskiej największym lokalnym medium opiniotwórczym był tygodnik „Gwarek” i to na jego łamach próbowano na różne sposoby dyskredytować rodzący się niezależny ruch związkowy. W numerach 38 i 39/1980, z połowy września, czyli ledwie dwa tygodnie po podpisaniu Porozumień Sierpniowych, pojawiły się insynuacje sugerujące nie do końca czyste intencje strajkujących, a co za tym idzie – podważające moralne podstawy rodzącej się Solidarności. Tego typu działań ludzi związanych z aparatem władzy systematycznie przybywało. Rozpoczynała się ogólnokrajowa batalia propagandowa o rząd dusz w Polsce.
Trudności na drodze realizacji porozumień mnożyły także władze centralne, dla których powstające niezależne od państwa struktury związkowe były jedynie efemerydą, skutkiem chwilowej słabości władzy komunistycznej, która niebawem odzyska utraconą władzę. Permanentna obstrukcja władz wszystkich szczebli, uporczywe utrudnianie prac organizacyjnych ludziom tworzącej się Solidarności, piętrzenie przeszkód na drodze do sądowej legalizacji Związku – wszystko to ujawniało prawdziwe intencje rządzących Polską Ludową. Krótka notatka z dnia 26. 09. 80 r. wydana jako druk ulotny, najlepiej odda klimat tamtych problemów:
OŚWIADCZENIE
Dnia 24 września prasa podała wiadomość o powołaniu przez Radę Państwa komisji do opracowania projektu ustawy o związkach zawodowych. Skład tej komisji nie był konsultowany z NSZZ Solidarność, a jego przedstawiciele powołani zostali bez pytania o zgodę. Komisja Porozumiewawcza NSZZ uważa, że zaprojektowany skład komisji stwarza rażącą nierówność i praktycznie odbiera Niezależnym Samorządnym Związkom Zawodowym wpływ na treść opracowanego projektu.
Komisja Porozumiewawcza
NSZZ Solidarność

Problemy z rejestracją Solidarności, a także niewywiązywanie się władz PRL-u z szeregu innych, podpisanych w Gdańsku zobowiązań sprawiły, że Krajowa Komisja Porozumiewawcza zdecydowała o przeprowadzeniu ogólnopolskiego strajku ostrzegawczego. W wydanym oświadczeniu zwraca się uwagę na złą wolę i nieuczciwość rządzących, co praktycznie uniemożliwia wspólne rozwiązywanie nabrzmiałych problemów. Niech zaświadczy autentyczny dokument z tamtych gorących dni:
Gdańsk, 29.09.1980 r.
NIEZALEŻNY SAMORZĄDNY ZWIĄZEK ZAWODOWY SOLIDARNOŚĆ
Oświadczenie Krajowej Komisji
Porozumiewawczej
Przestrzeganie porozumień zawartych pomiędzy Międzyzakładowymi Komitetami Strajkowymi na Wybrzeżu i w innych ośrodkach kraju a Komisjami Rządowymi jest niezbędnym warunkiem ładu społecznego i wyjścia z głębokiego kryzysu, w jakim znalazł się nasz kraj. Porozumienia te nie są realizowane w całości, a nawet występują objawy wycofywania się władz z podjętych zobowiązań i groźne próby nawrotu wstecz.
30 września br. mija termin realizacji porozumień branżowych ustalonych umowami zawartymi po wielkich strajkach sierpniowych. Do dnia 29.09.1980 r. tylko z niektórymi zakładami podpisano porozumienia. W wielu nie podjęto rozmów z Komitetami Założycielskimi NSZZ Solidarność, a decyzje płacowe zostały narzucone przez administrację w sposób sprzeczny z odczuciem sprawiedliwości pracowników. Co więcej, w ośrodkach, które nie były objęte szeroką akcją strajkową, w praktyce nie dopuszcza się do realizacji porozumień. Terenowe władze administracyjne i polityczne często utrudniają i uniemożliwiają utworzenie Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego stosując wobec inicjatorów groźby i represje.
Poza Wybrzeżem i Krakowem środki masowego przekazu zamknięte są dla NSZZ Solidarność, a jednocześnie trwa akcja dezinformacyjna. Podejmuje się nadto ataki propagandowe na NSZZ Solidarność pod pozorem zwalczania tzw. „sił antysocjalistycznych”. Propaganda sukcesu zastępowana jest przez groźniejszą w skutkach propagandę konfrontacji. Wszystko to traktujemy jako ciężkie naruszenie zawartych porozumień. Domagamy się rzetelnego wykonania zobowiązań płacowych rządu w ustalonym terminie, dostępu do środków masowego przekazu oraz powściągnięcia ogniw administracji państwowej i politycznej sabotujących [podpisane] przez rząd porozumienia.
Na poparcie tych żądań Komisja Porozumiewawcza zmuszona jest ogłosić ogólnopolski jednogodzinny strajk ostrzegawczy w piątek, 3 października od godz. 12.00 do godz. 13.00.
W czasie strajku ostrzegawczego nie wysuwa się nowych żądań. Strajki należy przeprowadzić w taki sposób, by po godzinach przerwy można było podjąć normalną pracę. Obsługa urządzeń, których wyłączenie jest niemożliwe, zakłada opaski i nie przerywa pracy. Wskazane jest wywieszenie na bramach i w miejscach widocznych [flag i użycie] sygnałów dźwiękowych na początek i koniec strajku.
Pamiętajmy: strajk ostrzegawczy jest manifestacją naszej siły, poczucia odpowiedzialności i dyscypliny. Musimy wykazać, że potrafimy zapewnić w czasie strajku ład, porządek i ochronę mienia społecznego oraz podjęcie normalnej pracy o godz. 13.00. Musimy umieć ze spokojem i stanowczością udaremnić każdą prowokację.
Jeśli strajk ostrzegawczy nie odniesie pożądanych skutków do 20 października br., Krajowa Komisja Porozumiewawcza rozważy decyzję o strajku generalnym.
Krajowa Komisja Porozumiewawcza
NSZZ Solidarność

W tych dramatycznie trudnych dla siebie chwilach przestarzałe struktury partyjne i związkowe (związków zwanych branżowymi, zrzeszonych w zależnej od PZPR Centralnej Radzie Związków Zawodowych) czyniły rozpaczliwe wysiłki by pozostać na powierzchni tak dynamicznie zmieniającego się życia politycznego i społecznego kraju. Jednym z takich przedsięwzięć było zwołanie na drugą połowę listopada 1980 roku zjazdu delegatów Związku Zawodowego Górników. W trudnych i ważnych dniach sierpniowych, prominentni działacze ZZG niewzruszonym murem stali u boku struktur państwa, za nic mając interesy pracownicze i socjalne ludzi zatrudnionych w górnictwie. Efekty takiego serwilizmu przyszły bardzo szybko; szeregowi członkowie związku – górnicy, pracownicy naziemni, zatrudnieni w zakładach związanych z górnictwem, takich jak Fazos – wszyscy oni masowo przenosili się do nowotworzonych związków niezależnych. Dość powiedzieć, że jesienią, na 1500 osób zatrudnionych w Fabryce Zmechanizowanych Obudów Ścianowych 1300 (!) należało już do NSZZ Solidarność. W ich to imieniu Komisja Zakładowa Solidarności wystosowała do Zarządu Głównego ZZG pismo protestujące przeciwko terminowi zjazdu, który dobrano akurat na gorący czas konstytuowania się zakładowych komórek Solidarności, ale także przeciwko osobie delegata (nota bene wybranego jeszcze w maju, a więc w innej epoce):
„…protestujemy przeciwko reprezentowaniu załogi Fazosu przez człowieka skompromitowanego wobec całej załogi za obrazę klasy robotniczej w trudnych dniach sierpniowych”.
Może warto w tym miejscu przytoczyć fragmenty teleksu wystosowanego przez ZKR NSZZ Solidarność przy Fazos w Zabrzu-Biskupicach, w którym dość precyzyjnie przedstawiono sedno problemu:
„W dniu 14.11.80 r. o godz. 11.00 ZKR NSZZ Solidarność przy Fazos Zabrze, w ilości 10 osób ogłosiła strajk głodowy jako protest przeciwko terminowi zjazdu ZZG ustalonego na dzień 17. 11. 80 r. Uważamy, że delegaci wybrani w miesiącu czerwcu br. aktualnie nie są reprezentantami pracowników. Większość pracowników załóg górniczych wystąpiło z w/w związku, deklarując wstąpienie do NSZZ Solidarność. Na stan naszej załogi 825 osób, 632 osoby są członkami Solidarności. Żądamy przełożenia zjazdu do chwili wyborów w NSZZ Solidarność, co pozwoli ustalić ilu delegatów poszczególne zakłady mają wydelegować na zjazd ZZG. Twierdzenie, że ZZG jest nadal liczebnie silną organizacją uważamy za niezgodne z rzeczywistością”.
Na przełomie lat 1980/1981 nad wydarzeniami w Polsce zawisło widmo sowieckiej interwencji zbrojnej. Ewentualność taką rozważano nieustannie i – można by rzec – na całym świecie: od Białego Domu poprzez Watykan, aż – oczywiście – po Moskwę. Kwestia ta była przedmiotem wszelakich rozmów – na salonach władzy i w prywatnych domach. Taki obrót wydarzeń – przejście do rozwiązań siłowych – stawał się wielce prawdopodobny, zwłaszcza że konflikt pomiędzy władzami PRL-u a Solidarnością przesuwał się nieustannie w sferę zagadnień politycznych.
Jednocześnie umacniały się struktury nowego związku. W przeciwieństwie do starych związków branżowych, Solidarność tworzyła struktury regionalne. Wynikło to zapewne z przebiegu wydarzeń sierpniowych – przecież do strajku w Stoczni Gdańskiej przyłączyły się liczne zakłady Wybrzeża, najczęściej niezwiązane branżowo z przemysłem okrętowym.
Podobne regionalne struktury poczęły tworzyć się na Śląsku, w tym także na Ziemi Tarnogórskiej.
Marek Chmura

Montes nr 142