Menu Zamknij

Kuchenna „garnitura”

Do połowy XX w. w śląskich kuchniach bezsprzecznie królowały makatki czyli haftowane, płócienne ozdoby. Sporadycznie zaczęły się pojawiać pod koniec XIX w., najprawdopodobniej moda na nie przywędrowała z terenów Niemiec
 
Ich złote lata przypadały na okres dwudziestolecia międzywojennego. W domach wiejskich i robotniczych używano ich również później, bo do lat 70. XX w. Za makatki uznaje się wszelkiego rodzaju ozdobne tkaniny, które służyły do zawieszania lub rozkładania. Na Śląsku słowo makatka raczej nie występowało, a te artefakty określano mianem „garnitura” (nawet dzisiaj rodowite Ślązaczki nie używają słowa „makatka”). Nazwę „garnitura” możemy definiować jako komplet, bo przeważnie występowały one w duecie (wedle słownika PWN to między innymi „zespół przedmiotów służących do jednego celu i stanowiących pewną całość”). „Garnitura” bywa również rozumiana jako nazwa własna. Sporadycznie określano je również jako „forhangi” – czyli coś do zawieszania (jednak powszechnie używa się tego germanizmu w doniesieniu do zasłonek).
„Garnitura” vel makatki w kuchniach rodzin z chłopskim i robotniczym rodowodem, stanowiły swego rodzaju fenomen, z racji tego, iż była ona izbą mieszkalną. Tam zapewniono podstawową infrastrukturę (włączając w to funkcje łazienki czyli miednica do mycia czy balia do sobotniej kąpieli, łazienki pojawiają się w drugiej połowie XX w.). Zazwyczaj to w kuchni przesiadywano w powszechne jak i świąteczne dni oraz przyjmowano sąsiadów. Dlatego też śląskie gospodynie zwracały szczególną uwagę na przyozdabianie tego wnętrza. Może wydawać się, że makatki służyły wyłącznie do dekoracji, tymczasem chroniły one przed zachlapaniem i wytarciem ścian. Były wymieniane (prane) kilka razy do roku przez co nadawały pomieszczeniu schludny wygląd i podnosiły jego walory estetyczne. Niektóre gospodynie posiadały kilka kompletów. Czasami na niedzielne popołudnia rozkładano do tego kompletu również serwetki czy nawet obrus.
Wśród zachowanych makatek możemy wyróżnić następujące rodzaje: „na romę”– haftowana z obydwu stron, przy czym cała kompozycja była widoczna po przewieszeniu przez drążek specjalnej półki tzw. „romy” (w dzisiejszych kuchniach nie występują takie półki); przy meblach – zawieszana bezpośrednio przy ławach, stołach, łóżkach czy kuchennych toaletkach; kieszonki – schowki na grzebienie, kranowe – z otworem lub rozcięciem, z którego wystawał kran (zimna woda); „boki”– garniturowa portiera, składała się z trzech elementów zawieszana nad futrynami drzwi przeważnie prowadzących z kuchni do pokoju. Do tej grupy należy również zaklasyfikować makatki zwieszane tylko nad górną częścią futryny. Należy również wspomnieć o tzw. „ząbkach” zwanych też „szpickami”, które przyozdabiały zewnętrzną krawędź półek (zwłaszcza w oszklonych częściach kredensu). W zbiorach Muzeum w Tarnowskich Górach znalazły się również makatki do nakrywania maszyny do szycia (wyszyte przybory krawieckie) czy też do przykrywania kosza z praniem.
Makatkowe garnitury występowały w przeróżnego rodzaju koligacjach. Najbardziej powszechne były zestawy „na romę” i makatka zawieszana przy szafce z wodą. Czasami do tego zestawu dochodziła kieszonka na grzebienie lub makatka nad kran.
Podstawowym materiałem było płótno (typu pościelowego), które musiało być dość mocne, odporne na pranie, gotowanie, maglownie a nawet szpanowane czyli wykrochmalone i suszone na specjalnej ramie – bo tylko tak „wyrychtowana garnitura” w ówczesnym kanonie śląskiej estetyki była uznawana za ładną.
Do wyszywania używano bawełnianych nici: muliny bądź kordonka. Śląskie makatki haftowano różnego typu ściegami: płaskim, za igłą, krzyżykowym, łańcuszkowym, dzierganym. Przeważnie kuchenną „garniturę” sporządzały kobiety na własny użytek, natomiast wirtuozki hafciarstwa mogły liczyć na zamówienia składane przez znajome, które nie miały takich zdolności.
Kilkadziesiąt lat temu kuchenna, makatkowa „garnitura” odeszła do lamusa, ponieważ zmieniły się nasze mieszkania, zmieniała się moda, a niektóre z makatek znalazły bezpieczną przystań w muzealnych magazynach i żadna aranżacja dawnej kuchni nie może się bez nich obejść.
Bogusława Brol

Montes nr 122