Tylko 9500 pasażerów przewieziono w 2002 r. pociągami wąskotorowymi po linii przebiegającej przez Tarnowskie Góry. Było to znacznie mniej, niż rok wcześniej, kiedy to po raz ostatni trasa ta funkcjonowała pod nadzorem PKP
Pierwszy sezon prowadzenia ruchu pociągów przez stowarzyszenie grupujące miłośników kolei można było uznać za umiarkowanie udany. Jego zakończenie postanowiono uświetnić imprezą sylwestrową, składającą się z przejazdu pociągiem z Bytomia Karbia do Suchej Góry i wizyty w Dolomitach w tamtejszym ośrodku narciarstwa zjazdowego.
Miłośnicy kolei mieli cały czas nadzieję na to, że dojdzie do odbudowy częściowo rozkradzionej linii wąskotorowej między Bytomiem i Siemianowicami Śląskimi, i że do tego ostatniego miasta ponownie będzie można dojechać pociągami z Miasteczka Śląskiego i Tarnowskich Gór. Jak się okazało, problematyczne było stanowisko władz Chorzowa.
Na wniosek Stowarzyszenia Miłośników Kolei z siedzibą w Katowicach chorzowski magistrat wszczął procedurę w celu przejęcia od PKP SA odcinka linii wąskotorowej w granicach Chorzowa. Chorzowska rada miejska 26 września 2002 r. podjęła uchwałę, wyrażając zgodę na bezpłatne przejęcie tegoż odcinka. Niedługo potem, 7 października 2002 r. przeprowadzona została wizja terenowa w obecności miłośników kolei. Przy okazji okazało się, że nie jest uregulowany stan prawny części działek, po których przebiegał szlak wąskotorowy. Zdaniem władz chorzowskich, „nic nie stało na przeszkodzie aby do czasu przejęcia przez miasto od PKP mienia omawianego wyżej – Stowarzyszenie Miłośników Kolei zawarło porozumienie z PKP, na podstawie którego przejęłoby do użytku i eksploatacji kolejkę wąskotorową”.
O różnicy zdań pomiędzy władzami Chorzowa a miłośnikami kolei nie mieli pojęcia pasażerowie, czekający na wznowienie przejazdów. Do miasta gwarków pierwszy pociąg zimą 2002/2003 zdecydowano się jednorazowo uruchomić w niedzielę 23 lutego 2003 r. Ustalono, że wyruszy on z Bytomia o 10:30 i dojedzie do przystanku wąskotorowego w Tarnowskich Górach na 11:35. Po drodze zaplanowano dziesięciominutowy postój na zdjęcia w Dąbrowie Miejskiej, a w drodze powrotnej w Lazarówce, przy wyrobisku tarnogórskiego kamieniołomu dolomitu. Organizatorzy przejazdu zapraszali m.in. narciarzy zapewniając, że przewóz bagażu, w tym nart, nie wymaga dodatkowych opłat. Cenę biletu ustalono na 3 złote. Dla porównania, przejazd autobusem linii 19 z Bytomia do Tarnowskich Gór kosztował wtedy 2 zł 80 gr.
Pod koniec marca 2003 r. miłośnicy kolei zabrali się za porządkowanie warsztatów naprawczych w Bytomiu Rozbarku. W niedzielę 30 marca 2003 r. uroczyście otwarto tam wystawę. Miał to być pierwszy krok na drodze do utworzenia muzeum Górnośląskich Kolei Wąskotorowych. W rzeczywistości stało się inaczej, gdyż poczynione zostały działania formalno-prawne wynikające z likwidacji Zarządu Kolei Dojazdowych. W dniach 28, 29 i 30 maja do warsztatów Górnośląskich Kolei Wąskotorowych na Rozbarku przybył „zespół likwidacyjny” wraz z pełnomocnikiem likwidatora Dyrekcji Kolei Dojazdowych, Ryszardem Reichelem. Towarzyszyli mu Janusz Gierucki z Towarzystwa Miłośników Górnośląskich Kolei Wąskotorowych w Rudach koło Rybnika oraz Zbigniew Goczał z Towarzystwa Ochrony Zabytków Kolejnictwa i Budowy Skansenów w Pyskowicach a także grupa robotników.
„Zbierali wszystko – metr drutu, 10 cm kwadratowych blachy, kawałek kątownika. Gaśnice powyrywali ze ścian wraz z uchwytami. Kozę (piec żelaźniak) wyrwano z podłogi wraz z kominem, który wypruto ze ściany wraz z metrem kwadratowym cegieł. Gdy zabrakło tego »specjaliści« zabrali się do zamontowanego na stałe w posadzce koła od linowej wyciągarki do wagonów” – opisywał te działania Paweł Niemczuk, świadek zdarzenia. Całe mienie Górnośląskich Kolei Wąskotorowych, które nie zostało przekazane gminie Bytom, uległo wtedy konfiskacie.
Podobny los jak rozebraną linię do Strzybnicy spotkał trasę z Bytomia do Siemianowic Śląskich, rozgrabioną przez „miłośników metalu”. Wiosną 2003 r. prezydent miasta Siemianowice Śląskie deklarował chęć odbudowy tej trasy. Jednak likwidator Dyrekcji Kolei Dojazdowych zerwał zawarte wcześniej porozumienie z siemianowickim magistratem. Pretekstem było to, że nie ma takiego zainteresowania ze strony Chorzowa, przez którego teren przebiegała linia z Siemianowic Śląskich do Miasteczka Śląskiego.
Faktycznie, po monitach ze strony Stowarzyszenia Górnośląskich Kolei Wąskotorowych, powołanego w 2002 r., władze Chorzowa najpierw wystąpiły do PKP o przejęcie odcinka linii wąskotorowej, ale potem się z tego wycofały.
Na początku kwietnia 2003 r. w tygodniku Goniec Górnośląski ukazał się tekst zatytułowany „Władza sprzyja złodziejom?” Napisano w nim, że „Linia od Żabich Dołów do Siemianowic kwalifikuje się w osiemdziesięciu procentach do odbudowy”. Niestety, nawet te 20 procent wkrótce miało paść ofiarą brygad rozbiórkowych.
Na zlecenie likwidatora w maju 2003 r. zdemontowane zostały wszystkie te tory, które leżały na wschód od granicy Bytomia, a nie zostały jeszcze rozkradzione przez amatorów cudzego złomu. Tak przestały istnieć stacje Bytków Wąskotorowy i Maciejkowice oraz bocznica do elektrowni w Chorzowie oraz główny tor szlakowy do Siemianowic Śląskich. W ten sposób zaprzepaszczono możliwość uruchomienia w przyszłości na tej trasie pociągów z Miasteczka Śląskiego.
W takiej sytuacji z początkiem maja 2003 r. uruchomiono rozkładowe kursy pociągów pasażerskich w soboty, niedziele i święta na trasie Bytom – Tarnowskie Góry – Miasteczko Śląskie. Pociągi odjeżdżały dwa razy dziennie, z Bytomia o godzinach 10 i 14, a z Miasteczka Śląskiego o 12:20 i 16:20.
Z powodu rozebrania toru, pociągi nie miały szans dojechać do Chorzowa czy do Siemianowic Śląskich. Uczniowie chorzowskich szkół stracili okazję do odbywania wycieczek pociągiem do tarnogórskiej Kopalni Zabytkowej. Po raz ostatni takie pociągi z Chorzowa pojechały w 2001 r. „Widać ludzie pogodzili się, że kolejki w Chorzowie już nie ma. Nas też to boli. Ona mogłaby spełniać funkcję rekreacyjno-wypoczynkową” – mówił w czerwcu 2003 r. na łamach tygodnika Goniec Górnośląski inspektor Rafał Brachaczek z Wydziału Środowiska Naturalnego Urzędu Miejskiego w Chorzowie.
Codzienne kursy pociągów wąskotorowych na linii prowadzącej przez Tarnowskie Góry rozpoczęto 19 czerwca 2003 r. Tamtego lata rozkład przewidywał trzy pary kursów: z Bytomia o 9, 12 i 16, a z Miasteczka Śląskiego o 10:20, 14:30, 17:30. W 2003 r. na trasie przejazdu pojawił się nowy przystanek Szombierki Elektrownia, utworzony pomiędzy stacją Bytom Karb Wąskotorowy a końcowym przystankiem w Bytomiu. W Tarnowskich Górach i Miasteczku Śląskim obowiązywały te same przystanki, co w poprzednich latach.
Latem 2003 r. istniała możliwość odbycia podróży kolejowo-autobusowej z Miasteczka Śląskiego czy Tarnowskich Gór do Siemianowic Śląskich. W sobotę 5 lipca 2003 r. zainaugurowano kursowanie autobusu kolejowej komunikacji zastępczej GKW. Rozkład jazdy autobusu i jego skomunikowanie z pociągami Górnośląskich Kolei Wąskotorowych opracował Jakub Halor.
Autobusy kursowały pomiędzy siemianowickim Osiedlem Tuwima a dworcem autobusowym w Bytomiu, przez pl. Piotra Skargi, ul. Świerczewskiego, Bytków i Michałkowice. Odjazdy z Osiedla Tuwima wyznaczono na godziny 8:20, 11:20, 15:20 oraz 17:40. Trzy pierwsze kursy miały zagwarantowaną przesiadkę w Bytomiu na pociąg do Miasteczka Śląskiego. Pasażerowie ostatniego autobusu mogli liczyć na przesiadkę do pociągu jadącego w skróconej relacji z Bytomia do Bytomia Karbia Wąskotorowego, który to pociąg nie zatrzymywał się na nowym przystanku w Szombierkach.
W przeciwną stronę, z bytomskiego dworca autobusy odjeżdżały o godzinach 9, 12, 16 oraz 18:45. Rozkład zakładał kursowanie do ostatniego dnia sierpnia 2003 r. w soboty, niedziele i w święta.
Przejazd całej trasy autobusem zastępczym i pociągiem wąskotorowym mógł być wyczerpujący. Autobus zastępczy z Siemianowic Śląskich do Bytomia jechał 35 minut, po czym przewidziane było 5 minut na przesiadkę. Pociąg wąskotorowy z Bytomia do Miasteczka Śląskiego jechał 70 minut. Łącznie więc podróż z siemianowickiego Osiedla Tuwima do Miasteczka Śląskiego zajmowała 1 godzinę i 50 minut.
Dla porównania: przejazd autobusem linii 5 z siemianowickiego pl. Piotra Skargi do dworca w Tarnowskich Górach zajmował 1 godzinę i 3 minuty, a z tarnogórskiego dworca do Rynku w Miasteczku Śląskim 11 minut. Nawet doliczając czas na przesiadkę w Tarnowskich Górach można się było zmieścić w krótszym czasie, niż oferowały Górnośląskie Koleje Wąskotorowe. Nic więc dziwnego, że zastępcza komunikacja autobusowa na GKW okazała się zjawiskiem efemerycznym.
Jak wynika ze statystyk prowadzonych przez miłośników kolei, w 2003 r. z przejazdów pociągami wąskotorowymi na trasie Bytom – Miasteczko Śląskie skorzystało 35 tysięcy pasażerów. Był to nadal rezultat niższy, niż za czasów PKP.
Tekst i zdjęcia Tomasz Rzeczycki