Znaczącym obiektem architektonicznym przy tarnogórskim rynku jest kościół Zbawiciela, sakralne centrum parafii ewangelicko-augsburskiej istniejącej w Tarnowskich Górach od początku XVI w. z przerwą w latach 1628-1742
Prostokątna płyta nagrobna z brązowego piaskowca wmurowana w jego wnętrzu we wschodnią ścianę nie jest w nim najważniejsza, ale jedyna i najstarsza jako jego część. Stan wklęsłych napisów i wypukłych elementów herbu świadczą, że nie była wystawiona na działanie czynników atmosferycznych. Nie ma na niej nazwiska, inicjałów ani gmerku kamieniarza, a co najważniejsze, nie wiadomo skąd tam trafiła i kiedy?
Ufundowała ją w 1672 r. wdowa po Georgu Friedrichu Wirbskim z Wirsbi (Wierzbie pow. lubliniecki) pana na Kochanowicach i miejscowości Kamenz, zmarłym dwa lata wcześniej 13 kwietnia w wieku 40 lat. Poza tym napis w języku niemieckim głosi – „Ciało zostało tu pochowane” oraz „Szlachetny Pan został złożony tutaj w grobie”.
Takie płyty kładziono zwykle na grobowcu, wstawiano w podłogę nad grobem, w ścianę wewnątrz lub na zewnątrz kościoła, przy której zmarłego pochowano lub w mur cmentarza. Ale kościół Zbawiciela przebudowany w latach 1899-1900 wzniesiono wraz z wieżą w 1780 r. Stanął wtedy na miejscu domu modlitwy odbudowanym po pożarze w 1746 r., który strawił jego poprzednika użytkowanego od 1742 r. Ten zwykły wpierw dom w północnej pierzei rynkowej darował parafii ewangelickiej tarnogórski kupiec, więc Wirbski nie mógł być pochowany ani w nim, ani w zbudowanym kościele.
Nie wspomina o płycie pastor Bojanowski w swej Historii parafii ewangelickiej w Tarnowskich Górach z 1892 r. Nie można znaleźć nic o niej w Kronice Parafii Ewangelickiej w Tarnowskich Górach od 1894 do 1937 roku. Nie wspomniał o niej Jan Nowak w swej Kronice z 1927 r., chociaż opisał kilka do dziś istniejących z kościołów Apostołów Piotra i Pawła oraz św. Anny a nawet o wmurowanej w cokół domu nr 27 przy ul. Gliwickiej.
Wzmianka o płycie Wirbskiego pojawia się dopiero w wydawnictwie z 1994 r. TARNOWSKIE GÓRY I OKOLICE PRZEWODNIK. Opisano ją też w kilku późniejszych np. Historia Tarnowskich Gór, Matka górnośląskich zborów, Tarnogórski Rynek, Parafia ewangelicka w Tarnowskich Górach w latach 1742-1945. Nikomu z autorów tych i innych publikacji nie udało się ustalić, kiedy ją w kościele umieszczono.
Rok temu pojawiła się supozycja, że przeniesiono ją w 1742 r. z kościoła w Sadowie, a konkretnie z jego XVII-wiecznej krypty pod kaplicą św. Jadwigi ufundowaną przez ewangelicką wtedy rodzinę Wirbskich, posiadaczy Wierzbia, Sadowa, Kochanowic oraz Kamienicy, wsi w powiecie lublinieckim opisanej na płycie jako Kamenz. Nie jest to, jak mniemano, Kamieniec k. Zbrosławic, bo chociaż wg. niektórych źródeł Wirbscy byli też jego właścicielami, to jednak dopiero pięć lat po śmierci G. F. Wirbskiego.
Kościół w Sadowie pochodzący z początku XIV w. przejęli w czasie reformacji protestanci. W okresie kontrreformacji powrócił do katolików. Po odnowie wnętrz w 1671 r. ponownie go konsekrowano i jest możliwe, że po tym akcie nie było zgody na umieszczenie w nim tej płyty, więc przechowywano ją w nieznanym miejscu.
W Tarnowskich Górach protestanci w okresie kontrreformacji nie stracili całkiem na znaczeniu mimo szykan i utraty dwóch kościołów. Wpływ na to mieli panowie Tarnowskich Gór i Świerklańca z rodziny Henckel v. Donnersmarck, którzy pozostali przy wierze Lutra, a także fakt, że dopiero ósmy proboszcz katolicki zamieszkał w parafii na stałe w roku 1665. Jego poprzednicy od 1631 r. zarządzali nią z innych miejscowości, zaś pierwszy katolik objął urząd burmistrza dopiero w 1673 r.
Czy płyta G. F. Wirbskiego z 1672 r. mogła się wtedy znaleźć w kościele Apostołów Piotra i Pawła? Aktualnie jest w nim pięć płyt grobowych. Trzy z lat 1556, 1597, 1614 dedykowane na pewno wyznawcom nauki Lutra, zaś dwie z lat 1676 i 1679 prawdopodobnie katolikom, bo kościół przejęty od luteran w 1634 r. konsekrował ponownie biskup krakowski Mikołaj Oborski 4 maja 1670 r. Wątpliwe by później dokonywano w nim pochówków ewangelików lub umieszczano ich płyty nagrobne, tym bardziej takich spoza tego miasta. Żadnego śladu związku G. F. Wirbskiego i jego żony z Tarnowskimi Górami dotychczas nie ujawniono.
Sporządzający w 1748 r. inwentarz kościoła ks. Ziebrowski doliczył się w nim siedmiu epitafiów w tym ku pamięci księdza proboszcza Niesytko. Trudno dociec czy pod pojęciem epitafia ksiądz Ziebrowski miał na myśli płyty nagrobne, czy epitafia w formie mniejszych tablic naściennych. W inwentaryzacji z 1750 r. wspomniano o jednym i tylko pośrednio – „Lychtarzyki przed Epith(aphium) Melchioris Niessytko”.
Jan Ursyn Niemcewicz przejeżdżając przez Tarnowskie Góry w 1821 r. był na nabożeństwie w tym kościele i w diariuszu z podróży napisał – „Z pamiątek, dwa tylko widziałem groby; i gdy w pierwszym, jakiegoś Hoch wohlgebohrenes grafa, czas nie zważający na szlachectwo zatarł już imię, w drugim, mieszczanin jakiś, Sepaczek nazwiskiem, jak najczytelniej zachowanym został”.
Mieszczaninem mógł być burmistrz Jan Spaczek, ale płyta Wirbskiego, który nie był dobrze urodzonym grafem, czyli hrabią, jest w idealnym stanie, więc to nie ta, na której imię zatarł czas.
Nie ma pewności, czy Niemcewicz wszystkie płyty i każdy napis na nich oglądał, bo w 1858 r. tarnogórski dziejopis Carl Winkler podał, że „Wiele grobów pochowanych w kościele osób nakryto wielkimi płytami kamiennymi, które stały w ścianach lub leżały bezładnie na posadzce. Podczas budowy kościoła w latach 1848-1851 wszystkie te nagrobki zostały zebrane i wmurowane w cokół obecnego kościoła […] Te, które były na zewnątrz kościoła uległy zwietrzeniu […] i rozpadły się w większości przy próbie ich zdjęcia. Nadające się użyto do posadzki, zwłaszcza pod wieżą w wejściu, pod chórem muzycznym. Wszystkie kawałki, a nawet całe nagrobki wrzucono do fundamentu nowych ścian nawy, zwłaszcza od strony plebanii. Tak samo postąpiono z nagrobkami z kościoła św. Anny przy jego przebudowie w latach 1846–1847.” Cytat pochodzi z publikacji Historia Tarnowskich Gór 2000 str.145.
C. Winkler mieszkał w Tarnowskich Górach od 1840 do 1896 r. Był nauczycielem w katolickiej szkole elementarnej, kierownikiem chóru w kościele Apostołów Piotra i Pawła, archiwistą czterech kolejnych proboszczów, twórcą wielotomowego zbioru dokumentów związanych z dziejami miasta od XVI do połowy XIX wieku i świadkiem budowy, a właściwie przebudowy obu kościołów.
Płyta Wirbskiego nie mogła więc być z nich przeniesiona. A jednak był ktoś, kto płytę przechował lub odnalazł i zależało mu by ją w kościele Zbawiciela bez rozgłosu zainstalować w miejscu za ołtarzem, gdzie z nawy kościoła jest prawie niewidoczna.
W części Górnego Śląska na wschód od linii Tworóg – Gliwice zachowały się w kościołach nieliczne, kilkusetletnie płyty nagrobne i epitafia. Dziewięć w Tarnowskich Górach, pięć w Mysłowicach, trzy w Gliwicach, po dwie w Bytomiu i Zbrosławicach oraz jedna w Kamieńcu.
Mieczysław Filak