Wieść o tym, że w Tarnowskich Górach ma być otwarta Kopalnia Zabytkowa, spowodowała przyjazd dziennikarzy z różnych stron kraju. Jeszcze przed udostępnieniem podziemnej trasy do zwiedzania była ona udostępniana reporterom i redaktorom gazet regionalnych i ogólnopolskich
I tak np. 3 grudnia 1976 r. okazały artykuł o tarnogórskich trasach podziemnych zamieściła Gazeta Południowa. Tadeusz Szulc tak oto pisał o nieczynnej wtedy jeszcze kopalni: „Jest nowo zbudowanym obiektem, który nie został jeszcze oficjalnie przekazany do użytku. Nadziemną część kopalni stanowią piękne, funkcjonalnie rozwiązane budynki, w których mieszczą się eksponaty obrazujące historię tarnogórskiego górnictwa”. Autor podzielił się też wrażeniami z podziemnej wędrówki trasą niedostępną jeszcze dla turystów: „Zjeżdżamy windą na głębokość 50 metrów. […] Niemal tuż od samego podszybia rozpoczynają się wielkie podziemne komory, z których ongiś wydobywano rudy cynku i ołowiu”.
Kilka dni później o planowanym otwarciu Kopalni Zabytkowej mogli przeczytać czytelnicy ogólnopolskiego Przeglądu Technicznego. W numerze z 8 grudnia 1976 r. wydrukowano tekst zatytułowany „Srebrne muzeum w Czarnym Zagłębiu”. Jego autor Tomasz Baake pisał: „Wracając do muzeum… W jego skład wchodzi – prócz pomieszczeń u Sedlaczka – kilkusetmetrowa otwarta dla turystów sztolnia oraz spory fragment zabytkowej kopalni galmanu, który już niedługo zostanie udostępniony zwiedzającym”.
Więcej informacji podał krótko po grudniowym otwarciu trasy podziemnej miesięcznik Gościniec, który na początku 1977 r. pisał: „Na razie od drogi głównej do skansenu jeszcze około 1,5 km marszu. W przyszłości przyprowadzona zostanie tędy jedna z linii autobusowych, łączących zabytkową kopalnię ze śródmieściem oraz dzielnicą Bobrowniki. […] Zjeżdżamy 45 metrów w dół. [….] Odcinek trasy od szybu „Szczęść Boże” do szybu »Żmija« już niedługo turyści będą pokonywać łódkami”. Podobne zapowiedzi znaleźć można w tekście zamieszczonym w roczniku Ziemia za 1977 rok. Ziemia podawała, że w Tarnowskich Górach „zbudowano podziemny skansen górniczy”. I zapowiadała: „Dodatkową atrakcją będzie przejażdżka łodziami po zalewie, ciągnącym się przez około 500 metrów. Trasa oświetlona zostanie pochodniami”. Na realizację tych zapowiedzi trzeba było jeszcze poczekać – 6 lat na uruchomienie podziemnego przepływu łodziami, a 17 lat na poprowadzenie linii autobusowej do kopalni. Z oświetlenia pochodniami całkowicie zrezygnowano.
Z zachwytem o Sztolni Czarnego Pstrąga i Kopalni Zabytkowej wypowiadał się też publicysta partyjnego dziennika Trybuna Ludu, red. Tadeusz Robak. W tekście z 26 maja 1977 r. zatytułowanym „Korzystać z przeszłości – dostrzegać współczesność” pisał on: „Stąd zaciekawienie starą sztolnią – zwiedza ją 60 tys. osób rocznie! Stąd nadzieja, że zabytkową kopalnię zwiedzać będzie w takim czasie 150 tys. turystów. Pomysł jej zagospodarowania zresztą – znakomity! Na górnym poziomie pokazać nowoczesność górnictwa, a potem dać turyście karbidówkę, niech zejdzie do starych chodników, zobaczy wszystko w takim stanie, jak to było za naszych dziadków”. Z perspektywy lat wiemy, że przez kolejne pół wieku nie osiągnięto nigdy tak dużej frekwencji rocznej w kopalni, a tylko raz w 1997 r. było ponad 103 tysięcy zwiedzających.
W pierwszych latach liczba zwiedzających zwiększała się z roku na rok. Jak wynika ze statystyk prowadzonych przez Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Tarnogórskiej, w 1977 r. kopalnię odwiedziło 30744 osób, w 1978 r. było ich 38631, w 1979 r. minimalnie więcej, bo 38850.
Jednak od samego początku kopalnia była nierentowna, a tarnogórskie władze miejskie szybko się jej pozbyły. Od 1 lutego 1977 r. administratorem kopalni stał się Kombinat Górniczo-Hutniczy Orzeł Biały w Piekarach Śląskich, a funkcję zawiadowcy kopalni objął pan Brzęczek. Formalne przejęcie majątku na rzecz KGH Orzeł Biały nastąpiło 18 lutego 1977 r. W 1978 r. utworzono komitet doradczy do spraw rozwoju Kopalni Zabytkowej. Ponadto w 1978 r. w nadszybiu tarnogórskiej kopalni uruchomiono sklepik z pamiątkami.
„W roku ubiegłym udostępniono zwiedzającym zabytkową kopalnię-muzeum” – pisał w maju 1978 r. na łamach Tygodnika Demokratycznego Janusz Modrzyński, dodając: „Zachwyt turystów po obejrzeniu zabytkowej kopalni jest najlepszą zapłatą dla członków Stowarzyszenia za trud, włożony w odbudowę tego unikatowego obiektu”.
Wspomniany Janusz Modrzyński był dyrektorem muzeów w Chorzowie i Tarnowskich Górach, członkiem Wojewódzkiego Komitetu Stronnictwa Demokratycznego w Katowicach, ponadto już drugą kadencję radnym Klubu Radnych SD w Wojewódzkiej Radzie Narodowej w Katowicach, a także wiceprzewodniczącym Komisji Wychowania, Oświaty i Kultury WRN Katowice. To on oprowadzał pierwszych turystów zwiedzających Kopalnię Zabytkową.
W pierwszych latach funkcjonowania kopalni była ona chętnie opisywana w regionalnych i ogólnopolskich czasopismach. Miesięcznik Kultura i Ty w październiku 1979 r. tak oto ją opisywał: „Przystąpiono także do odbudowy zabytkowej kopalni, składającej się z rozległego labiryntu ganków i chodników, wielkiego wyrobiska komorowego i kilometrami ciągnącej się sztolni. […] Nowoczesne rozwiązanie budynków nadszybia umożliwia zwiedzającym poznanie zabytków w sali muzealnej, uczestniczenie w seansach filmowych oraz organizowanie różnych imprez oświatowych”.
Natomiast na łamach czasopisma Poglądy Bolesław Lubosz w grudniu 1979 r. tak pisał: „Zabezpieczone wyrobiska Kopalni Zabytkowej pochodzą z XVIII i XIX wieku, tylko fragmentarycznie sięgają wieku XVII. Prace przy tym cennym obiekcie trwały dziesięć lat od 1965 do 1975. […] Trasę turystyczną Kopalni stanowią wyrobiska chodnikowe, położone na głębokości 40 metrów o łącznej długości 1700 metrów. Tworzą one obiekt zamknięty. […] Już wkrótce ostatni odcinek między szybami „Szczęść Boże” i „Anioł” będziemy zwiedzali w łodziach, ponieważ jest to stary chodnik odwadniający, położony półtora metra niżej, który znowu zostanie zalany”. Prócz tego Lubosz pisał, że w kopalni w jednej z komór nr I widzimy „unikalne baseny wodne oraz resztki galeny”. Natomiast w komorze nr II, tej z lejem krasowym, są „olbrzymie głazy dolomitu”, a także chodnik koło starej prochowni i labirynt wyrobisk wokół szybu Niobe.
Po raz pierwszy liczbę czterdziestu tysięcy zwiedzających rocznie przekroczono w 1980 r., kiedy to Kopalnię Zabytkową zwiedziło 42 064 turystów. W kolejnych dwu latach było ich znacznie mniej, ze względu na potężny kryzys gospodarczy w PRL oraz czasowe ograniczenia w przemieszczaniu się po Polsce, jakie obowiązywały po wprowadzeniu 13 grudnia 1981 r. stanu wojennego. W 1981 r. odnotowano 37309 zwiedzających, a w 1982 r. jeszcze mniej, bo 34428.
Po kilku latach funkcjonowania trasy podziemnej okazało, że Kombinat Górniczo-Hutniczy Orzeł Biały potraktował tarnogórską kopalnię jak jeden z oddziałów produkcyjnych, koncentrując się zasadniczo tylko na obsłudze ruchu turystycznego – czyli na jedynym zajęciu, jakie mogło przysparzać przychodów finansowych. Szerokie plany prowadzenia działalności edukacyjnej i badawczej, jakie snuli działacze Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Tarnogórskiej, nie mogły być na razie realizowane. Poza działalnością turystyczną kopalnia nie spełniała pozostałych założeń. Dlatego walne zebranie Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Tarnogórskiej 26 kwietnia 1982 r. podjęło uchwałę zobowiązującą zarząd, by ten rozważył możliwość przejęcia kopalni przez SMZT.
Niebawem wykonano zapowiadaną od lat inwestycję w podziemiach. Uszczelniono tam spąg chodnika oraz ociosy na trasie pomiędzy szybami Żmija i Szczęść Boże. Następnie po zalaniu tego odcinka wodą rozpoczęto 4 kwietnia 1983 r. przewożenie turystów łódkami na odcinku 270 metrów. Zastosowano możliwość przepływu w obu kierunkach. Łódki połączono stalową liną, a ta na obu przystaniach została nawinięta na bębny. Jako siłę napędową do poruszania łódek zastosowano energię elektryczną. W tamtym momencie jedyną trasą podziemną, w której odbywały się przepływy łodziami, była Sztolnia Czarnego Pstrąga. Znacznie wcześniej taka możliwość istniała w kopalni soli w Wieliczce, a na początku XXI wieku uruchomiono łódki na trasach podziemnych m.in. we Włodarzu i w Złotym Stoku.
Tuż po uruchomieniu przepływu łodziami kompromitującą wpadkę dziennikarską zanotowała wydawana we Wrocławiu Gazeta Robotnicza. W jednym z wydań terenowych z 7 kwietnia 1983 r. w gazecie tej rozważano możliwość udostępnienia zwiedzającym nieczynnej kopalni granitu w okolicy Strzegomia: „Mamy w kraju zabytkowe kopalnie – węgla w Tarnowskich Górach, soli w Wieliczce. Dlaczego nie mielibyśmy udostępnić znawcom i miłośnikom tej dziedziny zabytkowej kopalni granitu?” Po tym, jak w podziemiach tarnogórskiej kopalni pojawiły się łódki, znacząco wzrosła liczba osób odwiedzających ten obiekt. W 1983 r. było ich 43120, czyli więcej, niż przed stanem wojennym.
Tekst i zdjęcia Tomasz Rzeczycki