Zamki i pałace

O nich zapomnieć nie można Herbarz tarnogórski

Montes Nr 28

N U M E R  2 9  -  M A J   2 0 0 8 r.

 Montes Nr 30

 

 

Muzyczne portrety

Józef Pawlik

Oto cel życia, pracy i istnienia artysty: z danej mu gleby żywota i z własnej natury oraz z ojcowizny znoju, potu, przemocy, obłędu i gorzkiej męki wydobyć nieprzemijającą postać piękna, oczarowaniem zniewolić i zawojować człowieka, zauroczyć całe pokolenie, powalić śmierć na kolana, obezwładnić ją i zakotwiczyć wieczność ramionami własnej sztuki.

Thomas Wolfe

W odniesieniu do muzyki głos ludzki to jedno z „narzędzi” w bogatej i wielobarwnej rodzinie instrumentów służących do jej tworzenia i odtwarzania. Od strony anatomicznej narząd głosu przypomina swoją budową instrumenty dęte - składa się bowiem z systemu rur powietrznych, z których najważniejsza to krtań zawierająca dwie drgające fałdy - struny głosowe. Jego funkcjonowanie determinowane jest przez ośrodkowy układ nerwowy, który według współczesnej teorii R.Hussona kieruje bezpośrednio całym narządem, w tym drganiami strun głosowych. Niemniej istotną rolę pełni tutaj układ oddechowy, dostarczając mu powietrza, a także artykulacyjno/rezonacyjny na którego działanie składają się jama ustna, język, gardło oraz rezonatory - zatoki czołowe, szczękowe, płuca, tchawica.

Narząd głosu stanowi fizjologiczną podstawę śpiewu, który w odróżnieniu od mowy, nie jest wrodzonym zestrojem ruchowym i wymaga osobnego kształcenia głównych jego składowych. Dla techniki wokalnej fundamentalne znaczenie ma więc tzw. podparcie oddechowe (z wł.appoggio) - to umiejętność wyśpiewania na jednym oddechu większej liczby dźwięków, w oparciu o równoczesne napięcie mięśni oddechowych, szczególnie dolnożebrowych i brzusznych. Kolejne ważkie elementy to fonacja, na którą składają się intonacja, samo brzmienie głosu oraz następny - artykulacja, a w niej dykcja. Efekt finalny, a więc śpiew to złożony proces będący efektem współdziałania wszystkich tych elementów.

 


Pamiątkowy znaczek pocztowy z Józefem Pawlikiem

Ze względu na zakres i właściwości dźwiękowe ludzkiego głosu w obowiązującym na żeńskie i męskie podziale, mamy głębiej idący, dzielący je pod względem samego brzmienia. Przykładowo koloraturowe (sopran) charakteryzują się jasnym brzmieniem, stosunkowo małą siłą i dużą ruchliwością, dramatyczne (mezzosopran, tenor, baryton) natomiast ciemnym brzmieniem, dużą siłą i małą ruchliwością.

Szkolnictwo muzyczne w Polsce kształci śpiewaków na trzech szczeblach, z których najbardziej rozbudowany profil dydaktyczny mają akademie muzyczne. Obok przedmiotów ogólnomuzycznych, lekcji śpiewu jako podstawy, do obligatoryjnych należy przykładowo gra sceniczna, kształcąca młodych adeptów w aktorskiej ekspresji, „oswajająca” ich z wymogami, a zarazem trudami interpretacji scenicznej.

Na osobowość artystyczną śpiewaka składać się winno wiele cech, obok doskonałego słuchu także to, co nazwać można ogólnie przyjętym określeniem „pięknego głosu” owego daru, który często po długich latach uszlachetniania poprzez żmudne ćwiczenia, zmaganiem się z materią muzyczną, a często też z własnymi ograniczeniami i słabościami, rozbrzmiewa piękną kantyleną.

Nie bez znaczenia mają w tym kontekście walory innej natury, takie jak umiejętności współpracy, współdziałania w zespole ludzkim, odporność na stres w warunkach jakie charakteryzują, publiczny występ. Udział w wystawieniu dzieła scenicznego, w tej wielopoziomowej formule z udziałem najczęściej dużego aparatu wykonawczego - orkiestry, zespołu chóralnego, baletu, często wielogodzinna gra na scenie, w muzycznej i aktorskiej realizacji partii - wymaga odpowiedniej kondycji psychicznej, nie mówiąc już o tężyźnie fizycznej. Przykładów jest tutaj wiele - choćby dramaty muzyczne Ryszarda Wagnera, których co najmniej trzygodzinny czas trwania, to reguła. Jeśli by patrzeć z punktu specyfiki tej profesji nie bez kozery można stwierdzić, że jej uprawianie wiąże się z ciągłymi wyzwaniami, permanentną i wytężoną pracą nad kształtowaniem wrażliwości i artystycznym rozwojem.

Śląsk to region o bogatych tradycjach teatrów operowych, z wpisaną w jego historię działalnością sceny międzywojennego Teatru Polskiego w Katowicach, konkurujących z nią placówek niemieckich w Bytomiu, Gliwicach i Zabrzu (Dreistädte Theater ) po wojnie zaś bytomskiej Opery Śląskiej. To właśnie przez szereg lat teatr w Bytomiu był kuźnią talentów, tutaj swoje pierwsze sceniczne „kroki” stawiali m.in. Andrzej Hiolski i Wiesław Ochman.
W gronie znamienitych głosów sceny, ciekawych i twórczych osobowości, które przez lata budowały artystyczną jej wizytówkę był również Józef Pawlik.

Jego muzyczna przygoda zaczęła się jeszcze w rodzinnych Tąpkowicach. Rozlegający się po miejscowości donośny i miły dla ucha młodzieńczy głos, kojarzony był przez mieszkańców z innym, znanym na całym świecie - Jana Kiepury.

I na wzór mistrza, dzięki wrodzonej muzykalności, dobrej muzycznej pamięci nauczył się wykonywanych przez niego popularnych utworów. Jak wspomina, „w tym czasie wyśpiewywałem to wszystko, co wpadło mi w ucho, pieśni religijne, kolędy ba nawet całe msze po łacinie”.

Przez czas nauki w tarnogórskim Liceum Pedagogicznym był aktywnym członkiem szkolnego chóru, prowadzonego wówczas przez prof. A. Wójcikiewicza. W 1949r. egzamin maturalny i nakaz pracy w Państwowym Ośrodku Wychowawczym w Szczawnie Zdroju, w charakterze nauczyciela i wychowawcy. Jego mieszkańcami były dzieci macedońskie i greckie, które na skutek wojny domowej w Grecji znalazły schronienie w naszym kraju. W grupie małych podopiepiecznych byli tacy, którzy swoje życie związali z Polską, a wśród nich Paulos Raptis późniejszy znany śpiewak operowy, Petre Nakowski ambasador Macedodonii w Warszawie, czy literat i tłumacz Nikos Chadzinikolau. Pomimo dużego zaangażowania w pracę wychowawczą, awansu na kierownika Domu Dziecka, Józef Pawlik podjął decyzję o rezygnacji z wykonywanej pracy - Jego powołaniem była muzyka.

Dlatego też, gdy w 1953r. organizował się Zespół Pieśni i Tańca „Śląsk” znalazł się w licznej grupie pasjonatów i po pomyślnej weryfikacji umiejętności muzycznych, a przede wszystkim wokalnych stał się jego członkiem. W tych latach obok „Mazowsza” to właśnie koszęciński zespół był wizytówką kraju i do dzisiejszego dnia pełni niezwykle istotną kulturotwórczą rolę. W 1959r. w trakcie licznych zagranicznych tourne „Śląsk” wystąpił w nowojorskiej Madison Square Garden. Wśród siedmiotysięcznej widowni oklaskującej zespół, a w niej licznej Polonii znaleźli się Jan Kiepura z Martą Egert oraz Artur Rubinstein. Spotkanie z tak wielkimi osobistościami muzycznej society zapewne na długo zapadło w pamięć członkom zespołu, a szczególnie symboliczne znaczenie miało dla Józefa Pawlika.

Nowy rozdział w Jego życiu zaczął się w 1963r., gdy w grupie 26 śpiewaków stanął do przesłuchania w bytomskiej Operze. Komisja weryfikująca ich umiejętności wokalne, na czele której stał ówczesny kierownik artystyczny teatru Karol Stryja, zakwalifikowała pomyślnie tylko jednego kandydata.

Zaczęła się wytężona praca - najpierw nauka i opracowywanie partii z korepetytorem, próby sceniczne z udziałem reżysera i zespołu, wreszcie debiut. Jeszcze w tym samym roku Józef Pawlik wystąpił w partii Jontka w moniuszkowskiej „Halce”. A rola to niełatwa - wymaga bowiem nie tylko dużych umiejętności wokalnych, lecz także aktorskich. Libretto nakreślone przez poetę i doskonałego literata Włodzimierza Wolskiego obliguje śpiewaków, a szczególnie główne postacie dzieła - Halkę i Jontka - do szczególnej ekspresji wyrażanej nie tylko w śpiewie, lecz także aktorskiej grze. To obok „Strasznego dworu” opera narodowa, więc każde jej wystawienie ma wręcz symboliczny wymiar i nakłada na wykonawców szczególne wymogi.

Dzieła R.Wagnera umieszczano nieczęsto w repertuarach teatrów operowych działających na Śląsku. W okresie międzywojnia prezentował je bytomski Landestheater, także kilkakrotne wystawienia „Tannhäusera” były udziałem zespołu opery katowickiej Teatru Polskiego. Niemniej jednak w proporcji do liczby innych oper np. Pucciniego, Verdiego te wagnerowskie stanowiły niewielki procent, szczególnie w odniesieniu do sceny polskiej. Odpowiednie kwalifikacje głosowe solistów, a w tym przede wszystkim umiejętności techniczne warsztatu wokalnego, reżyseria i niezbędne w przypadku takich działań zabezpieczenie techniczne - to fundamentalne elementy.

Dlatego też wydarzeniem artystycznym o historycznym znaczeniu, było wystawienie w 1964r. przez Operę Śląską „Holendra tułacza”. Obsadę stanowiły najprzedniejsze głosy, m.in. Kazimierz Wolan (tytułowa postać) Stanisława Marciniak (Senta), a także Józef Pawlik w partii Eryka, całość prowadził K. Stryja.

W recenzji spektaklu zamieszczonej w katowickich „Poglądach” oraz „Ruchu muzycznym”, autorzy wskazywali na dobry poziom artystyczny i udane kreacje solistów, podkreślali ogromny wkład pracy całego zespołu, pomimo nałożenia wielu problemów scenicznych i wokalnych w realizacji tego dzieła.

Obok udziału w teatralnej codzienności, licznych przedstawieniach i udanych pierwszoplanowych ról Alfreda w „Trawiacie” G. Verdiego, Don Josego w „Carmen” G. Bizeta, Edgara w „Łucji z Lammermoor’u” G. Donizettiego, Pinkertona w „Madame Butterfly” Józef Pawlik podjął także pracę w gliwickiej Operetce Śląskiej. Prowadził także aktywną działalność koncertową m.in. z zespołami Filharmonii w Zabrzu i Katowicach.

W 1972r. w setną rocznicę śmierci St. Moniuszki Poczta Polska wydała pamiątkowy znaczek z widniejącymi nań dwiema postaciami głównych bohaterów operetki „Ideał”- jedna z nich to Józef Pawlik.

Pomimo emerytury, na którą przeszedł w 1980r. kontynuował działalność artystyczną w niemieckim teatrze operowym w Detmold. Do dzisiejszego dnia pozostaje wierny swojej wielkiej życiowej pasji - muzyce i jak stwierdza, bez śpiewu Jego życie nie miałoby sensu.

dr Elżbieta Szwed

 

 

 

 

Montes Tarnovicensis

Strona Główna ] Montes Nr 1 ] Montes Nr 2 ] Montes Nr 3 ] Montes Nr 4 ] Montes Wyd.Spec. ] Montes Nr 5 ] Montes Nr 6 ] Montes Nr 7 ] Montes Nr 8 ] Montes Nr 9 ] Montes Nr 10 ] Montes Nr 11 ] Montes Nr 12 ] Montes Nr 13 ] Montes Nr 14 ] Montes Nr 15 ] Montes Nr 16 ] Montes Nr 17 ] Montes Nr 18 ] Montes Nr 19 ] Montes Nr 20 ] Montes Nr 21 ] Montes Nr 22 ] Montes Nr 23 ] Montes Nr 24 ] Montes Nr 25 ] Montes Nr 26 ] Montes Nr 27 ] Montes Nr 28 ] Montes Nr 29 ] Montes Nr 30 ]

Pismo dotyczące historii Tarnowskich Gór, Ziemi Tarnogórskiej i Śląska
Wydawca: Oficyna Monos, 42-600 Tarnowskie Góry, ul. Szpaków 5, tel./fax (032) 384-14-31
e-mail: krzysztof.kudlek@neostrada.pl
Redaktor naczelny: Krzysztof Kudlek

Zapraszamy do współpracy w redagowaniu gazety wszystkich, którym popularyzowanie historii jest szczególnie bliskie

Wszelkie prawa zastrzeżone. Przetwarzanie, kopiowanie i wykorzystywanie tekstów bez zgody wydawcy zabronione
 Copyright © 2004 GM / Projekt i realizacja GM 2004

 

Darmowy licznik odwiedzin

teksty piosenek księgarnia internetowa