Zamki i pałace

O nich zapomnieć nie można Herbarz tarnogórski

Montes Nr 28

N U M E R  2 9  -  M A J   2 0 0 8 r.

 Montes Nr 30

 

 
 

Czeski Śląsk

Tym prowokacyjnym tytułem chciałbym rozpocząć rozważania nad rodzajem i wielkością wpływów, jakie wywierały Czechy i Czesi na losy Śląska i Ślązaków.


Fragment mapy Śląska Martina Helwiga z XVI w. z herbem Królestwa.
 

Pisząc i mówiąc o Śląsku, podkreśla się polski, niemiecki i czeski charakter tej ziemi pogranicza. Niekiedy wyróżnia i dodaje się Morawian. Do niedawna jeszcze mówiono o wyłącznie jednym – polskim (w dodatku odwiecznym) jej charakterze. W dobie zacieśniania się więzów z państwami Europy i znoszenia wszelkiego rodzaju cenzur, coraz więcej możemy się dowiedzieć o niemieckim dziedzictwie na Śląsku. O Czechach, a szczególnie o ich chlubnej przeszłości i dokonaniach, mówi i pisze się bardzo mało.
 

W historiozofii Czesi nigdy nie byli tym wrednym sąsiadem (mimo, że zdarzało im się kilkakrotnie spalić pół Polski). Ta rola zarezerwowana była dla Niemców. Niemniej wiemy o nich prawie tyle, co nic (tak samo jak o Śląsku – części składowej ich królestwa). Na lekcjach więcej mogliśmy się dowiedzieć na przykład o królestwie Hiszpanii. Czemuż to historia, dziejąca się przecież za miedzą, z wydarzeniami zmieniającymi losy całej Europy, była pomijana, podawana w mikroskopijnych porcjach?

 
   

Herb Republiki Czech
ze śląskim orłem

Wszak w czasach, kiedy obowiązujące wciąż podręczniki historii powszechnej pisano, Czesi byli zaprzyjaźnionym narodem (troszkę mniej oczywiście od narodu radzieckiego – ale zawsze). Przecież śpiewaliśmy (najchętniej i najgłośniej za czasów Gierka głosami Vondraczkowej i Gotta) na jedną nutę! I jechaliśmy na jednym wozie do tego samego celu.

Historia Czech (także ta gospodarcza, szczególnie końca XIX wieku i okresu międzywojennego) traktowana była przez polskich ideologów wybiórczo i po macoszemu z dwóch, uważam, powodów. Po pierwsze: koleje czeskich losów rzadko bywały zbieżne z polskimi (z wyjątkiem pierwszych lat panowania Mieszka I – Dubrawka, św. Wojciech), przeważnie zaś były sobie przeciwstawne. Zbyt długo Czechy były znaczącym i spolegliwym członem cesarstwa niemieckiego, by warto było ten fakt Polakom przedstawiać. Czas buntu przeciw Niemcom też nie może świecić na lekcjach przykładem, bo bojowników wiodła fałszywa religia. W czasach zaś, gdy Polska jęczała pod knutem cara, Czesi szukali ratunku w Rosji (jak zresztą wszystkie pozostałe słowiańskie narody).

Drugi powód jest bardziej skomplikowany i leży w samej polskiej naturze. Nie toleruje ona w wymiernej bliskości i rzeczywistości osób i zjawisk przerastających jej kondycję i wyobrażenie. Ponadto zwykła ona każdą sprawę przyrównywać do siebie („słoń a sprawa polska”). I wszelka inność od wieków widziana była źle, traktowana z lekceważeniem („pepik”), z pogardą („ty parchu”) lub z nienawiścią („ ty Szwabie”). Wychowanie patriotyczne i obywatelskie nie przewidywało lekcji ukazujących Czechów budujących swe królestwo, wznoszących Złotą Pragę. Sprawiedliwość dziejowa sprawić powinna, by przynajmniej południowy sąsiad (przy potęgach ze wschodu i zachodu) był mniejszy i skromniejszy pod każdym względem. Tymczasem mniejszy jest on jedynie jeśli idzie o obszar. Pod każdym innym sprawa wygląda rozmaicie.

Ślązacy tych uprzedzeń i oporów nie mają. Nagromadzili natomiast tyle wspólnych z Czechami doświadczeń, przeżyli tyle lat w podobnym kręgu cywilizacyjnym, że łatwiej mówić o podobieństwach niż różnicach. Stopień pokrewieństwa bywał na przestrzeni wieków różny. Od bardzo bliskiego po przybyciu Słowian do swych obecnych siedzib, do luźnego, w czasach współczesnych.

Są naukowcy (nie tylko czescy), którzy twierdzą, że śląskie plemiona Gołęszyców (z Opolem) i Lupiglajów (wokół Głubczyc), to w istocie plemiona morawskie. Słynne zdanie z księgi henrykowskiej Czesi uznają za swoje (jak już to w języku morawskim – czeski, tak jak polski, powstał znacznie później). W nieudokumentowanych początkach życia na nowych terenach, plemiona śląskie, morawskie i czeskie doświadczały podobnych losów. Najpierw w tzw. „państwie Samona” (VII w.), potem w Rzeszy Wielkomorawskiej. Prawdopodobnie o setki lat wcześniej niż Polanie przyjęli chrzest i zaznali misji ewangelizacyjnej świętych Cyryla i Metodego. Upadek tego państwa wykorzystał książę czeski Wratyław zakładając nad Odrą gród, nazwany jego imieniem i podporządkujac sobie tutejsze plemiona. W XI i XII wieku Śląsk znalazł się w orbicie ścierających się dwóch młodych państwowości: polskiej i czeskiej. Stosunki z przedstawicielami (przeważnie uzbrojonymi) tak jednej, jak i drugiej strony uwarunkowane były rezultatami toczących się prawie bez ustanku wojen. Po dobrowolnym poddaniu się wszystkich księstw śląskich zwierzchności lennej królów czeskich (początek XIII wieku), więzy z sąsiadami z południa stały się silniejsze i bardziej pokojowe. Językiem urzędowym był czeski, czesi stanowili znaczny procent urzędników i trochę mniejszy mieszkańców miast.

Symptomatyczny jest artykuł 49 „naszego” Ordunku Gornego: „Poniewasz na naszych gorach niemieczki, czeski y polski lud gwarcy i robotnicy są, narządzuiemy aby bormistrz był takowy, co by oboiętną mowę dobrze umiał, do którego bormistrza maią 4 radni panowie niemieczcy, co też obie mowy umieli, a ieszcze zaś 4 polacy albo czescy, co by też niemieckie umieli, przydatne być maią”. Oryginał, jak wiemy, został sporządzony w języku niemieckim (mimo, że urzędowym był czeski), szybko przetłumaczono go na ówczesną polszczyznę – język konfesyjny, obowiązujący na terenie kościelnego diakonatu bytomskiego, podlegający jurysdykcji biskupa krakowskiego. Jednak pomimo traktowania polszczyzny jako języka konfesyjnego górnośląskich kościołów zwłaszcza w okolicach Bytomia i Pszczyny, tutejsza ludność nie posługiwała się mową polską, lecz odrębnym językiem słowiańskim – śląskim. Było dla niej obojętne, którym z języków włodarze miasta władali, gdyż zarówno ówczesny polski, jak i czeski były w podobnym stopniu zbliżone do potocznego języka śląskiego.

Jan Hahn
Dokończenie w następnym numerze

 

 

 

Czeski...

  CZĘŚĆ I
CZĘŚĆ II

 

 

Montes Tarnovicensis

Strona Główna ] Montes Nr 1 ] Montes Nr 2 ] Montes Nr 3 ] Montes Nr 4 ] Montes Wyd.Spec. ] Montes Nr 5 ] Montes Nr 6 ] Montes Nr 7 ] Montes Nr 8 ] Montes Nr 9 ] Montes Nr 10 ] Montes Nr 11 ] Montes Nr 12 ] Montes Nr 13 ] Montes Nr 14 ] Montes Nr 15 ] Montes Nr 16 ] Montes Nr 17 ] Montes Nr 18 ] Montes Nr 19 ] Montes Nr 20 ] Montes Nr 21 ] Montes Nr 22 ] Montes Nr 23 ] Montes Nr 24 ] Montes Nr 25 ] Montes Nr 26 ] Montes Nr 27 ] Montes Nr 28 ] Montes Nr 29 ] Montes Nr 30 ]

Pismo dotyczące historii Tarnowskich Gór, Ziemi Tarnogórskiej i Śląska
Wydawca: Oficyna Monos, 42-600 Tarnowskie Góry, ul. Szpaków 5, tel./fax (032) 384-14-31
e-mail: krzysztof.kudlek@neostrada.pl
Redaktor naczelny: Krzysztof Kudlek

Zapraszamy do współpracy w redagowaniu gazety wszystkich, którym popularyzowanie historii jest szczególnie bliskie

Wszelkie prawa zastrzeżone. Przetwarzanie, kopiowanie i wykorzystywanie tekstów bez zgody wydawcy zabronione
 Copyright © 2004 GM / Projekt i realizacja GM 2004

 

Darmowy licznik odwiedzin

teksty piosenek księgarnia internetowa