Zamki i pałace

O nich zapomnieć nie można Herbarz tarnogórski

Montes Nr 26

N U M E R  2 7  -   G R U D Z I E Ń   2 0 0 7 r.

 

 

 

Na kanwie jubileuszu tarnogórskiej kolei

Budowa kolei,
czyli skąd my to znamy

Jakkolwiek Górny Śląsk nie słynął z urodzajnych gleb, to zasobne lasy oraz pokłady rud, kruszców i węgla stwarzały podstawy do rozwoju górnictwa i hutnictwa. Pozostała część Śląska szczyciła się zamożnością i wysoko rozwiniętym rolnictwem, przemysłem i handlem. Nie darmo prowincję tą uważano za perłę w koronie cesarzy Austrii.


Początek XX wieku. Lokomotywa firmy Henschel&Sohn (1892). Pierwszy z prawej Peter Wodarczyk, uczeń na maszynistę lokomotywy, długoletni pracownik PKP Tarnowskie Góry. Fot.: ze zbiorów Fryderyka Zgodzaja
 

Po zawojowaniu Śląska przez Prusy, po 46 latach panowania Fryderyka Wielkiego, w chwili jego śmierci, jak pisał Bert Engelmann: „nędza w kraju była ogromna, a najgorzej działo się na Śląsku, który, zanim Fryderyk go zagarnął, był najbogatszą prowincją Habsburgów.”

Jeszcze po 120 latach panowania tu Prus państwo prawie nic nie zrobiło dla części Górnego Śląska znajdującego się po prawej stronie Odry. Różne głosy i nawoływania ale i potrzeby wreszcie odniosły skutek. W marcu 1858 oddano do użytku linię kolejową Opole-Tarnowskie Góry i dalej do Mysłowic.
 

SONDERZUG

Przed plebiscytem 1921 roku, kiedy linia kolejowa z Tarnowskich Gór do Opola była przejezdna, pewien malarz z Kotów dostał w Tarnowskich Górach bardzo intratną robotę. Malował duży budynek użyteczności publicznej i za tę pracę zarobił sporo pieniędzy. Po skasowaniu zarobku i spakowaniu się, poszedł z drabinami i wiadrami do gospody żeby przepłukać kurz. Ponieważ pobyt w gospodzie przedłużał się, malarz wyszedł na pociąg w czasie, kiedy była długa przerwa między odjazdami. Studiując rozkład jazdy doszedł do wniosku, iż właściwie to zarobił tyle pieniędzy, że może sobie wynająć „Sonderzug” (pociąg specjalny).

A trzeba wiedzieć, że tam, gdzie przyjeżdżał „Sonderzug” zawsze odbywała się ceremonia witania dostojnego gościa, gdyż zwykle niewielu było stać na opłacenie przejazdu. Na stacji musiał być rozwinięty dywan od stopni wagonu do budynku dworca. Zawiadowca stacji musiał być ubrany w mundur galowy z wszystkimi odznaczeniami, przy pasie zapięty kordzik lub szablę. Każdy pruski zawiadowca miał zwykle za sobą 12 lat służby wojskowej w randze podoficera i po odpowiednim przeszkoleniu potrafił zarządzać stacją wg regulaminów wojskowych.

Orderów i odznaczeń z wojska też mu nie brakowało.
Musiała być też orkiestra grająca skocznego marsza. W Tworogu dyżurna orkiestra była 3-osobowa, na harmonię, flet i bęben. Muzykanci zazwyczaj byli przy swoich zajęciach i gdy np. zostali wezwani przy orce, to wiązali konia do pobliskiego płotu lub drzewa i biegli ile sił w nogach na dworzec.

Przy witaniu zacnego gościa, na peronie na baczność stał też cały personel pomocniczy.

I właśnie wtedy zastukał telegraf, że nadjeżdża „Sonderzug”.
Zastanawiano się, kto też może być tym dostojnym gościem, który zaszczyci swoją obecnością dworzec kolejowy w Tworogu. Podejrzewano, że może to być ktoś z książęcej rodziny Hohenlohe i zastanawiano się czy nie podstawić pod dworzec bryczki, by można było podjechać nią do zamku lub Koszęcina.

Pociąg zatrzymał się.
Orkiestra zaczęła ochoczo grać marsza, a zawiadowca stacji z biciem serca i w niskim ukłonie podszedł do wagonu żeby otworzyć ważnemu gościowi drzwi i...

Najpierw z wagonu wyleciały drabiny, później wytoczyły się wiadra, a na końcu na stopniach pojawił się mocno podchmielony malarz. Oddano mu wszelkie należne honory za wynajęcie „Sonderzugu”, zabrano drabiny i wiadra, wzięto go pod ramiona, przeprowadzono przez dworzec i.... zrzucono ze schodów. Ów malarz dożył bardzo sędziwego wieku, miał opinię fachowca bardzo wysokiej klasy. Krążyła o nim anegdota, iż kiedy maluje sypialnię, to nie trzeba było wynosić pierzyn ponieważ i tak by ich nie zachlapał.

Fryderyk Zgodzaj

Trochę ciekawostek o tej budowie dowiadujemy się z pamiętnika urzędującego wówczas w Tworogu Prieura - leśniczego dóbr księcia Hohenlohe Ingelfingen w Koszęcinie - potomka Hugenotów, których resztki po nocy św. Bartłomieja znalazły schronienie w Prusach. Autor niestety nie podał roku początku tych wydarzeń, ale był to najprawdopodobniej rok1854. Po opisie różnych osobistych perypetii czytamy w tłumaczeniu:

„Między tymi wesołymi sprawami nadeszły przygotowania do budowy kolei Opole ­- Tarnowskie Góry, która miała prowadzić przez środek świniowickich lasów. Tworóg był zatłoczony różnymi mistrzami (Schachtweister), urzędnikami i geodetami. Gospody, żydowscy kupcy, w ogóle Żydzi robili brylantowe interesy. Ukazało się wezwanie Oberinga i Grabbowa dla posiadaczy zaprzęgów konnych, by kto może swój zaprzęg za dobrym wynagrodzeniem oddał do dyspozycji budowy. Po tym Berger, Arnold i ja złożyliśmy podanie służenia dwukonną furmanką, co, wbrew oczekiwaniom, zostało przyjęte. Teraz wszystko poszło w ten kram. Kupowano konie i wozy i oddawano je do dyspozycji kolei w przewidywaniu znacznego zysku. Berger, który zdzierał sobie nogi, od czasu do czasu otrzymał jakieś małe zamówienie, my dwaj nie zarobiliśmy ani feniga. Cieszyliśmy się odwozem paru stosów kopalniaka, przez co można było przetrzymać konie do następnego jarmarku a po tym, nauczeni doświadczaniem, sprzedać je ze stratą. Wszystko to było głupie, bo w tym samym czasie jednokonne zaprzęgi zarabiały do 45 talarów dziennie.

Teraz kolej kupowała drewno podkładowe w długościach 2 - 4 podkłady kolejowe. Przerzynkę i obróbkę wzięła kolej na siebie. W terminie (listopad) zjawili się z Koszęcina Knorr i Braunstein a od strony kolei mistrz budowlany Pollak i młodzieniec w czarnym fraku i nędznej letniej narzutce, przedstawiony jako Schneider, mający zająć się obróbką podkładów. Po zakończeniu handlu mistrz budowlany zapytał o cenę przewozu materiałów z Hanuska do Tworogu. Knorr odpowiedział - „prawdopodobnie 5 talarów.” „Tak sobie też myślałem” - odpowiedział Pollak. Po tym stwierdziłem: „Jeżeli mnie powierzycie przewóz, zrobię to za 4 talary.” „Zgoda” - powiedział Pollak i podał mi rękę. W przyszłym tygodniu spiszemy odpowiednią umowę”.

W domu powiadomiłem o tym Bergera i Arnolda i obliczyliśmy, że możemy zarobić co najmniej 1500 talarów. Od Pollaka nie nadeszła żadna wiadomość. Wreszcie jednego dnia przyszedł do mnie Schneider i zaczął rozmawiać o przewozie - że to jeszcze nie jest pewne, że go otrzymam. Miałem wrażenie, że spodziewa się coś dostać, więc krótko go odprawiłem. Parę dni później dowiedziałem się, że Pollak powierzył odwóz oberżyście Anspachowi. Mianowicie za 7 1/2 talara za podkład i tak ci panowie mogli się dzielić profitem.

Po krótkim czasie Schneider nabył ekwipunek zimowy i chodził w ładnym futrze, miał złoty łańcuch i sygnet. A najpiękniej zdarzyło się po zakończonej zwózce. Okazało się, że parę tysięcy podkładów więcej pozyskano i odwieziono, aniżeli ich w rzeczywistości było i zakupiono. Grabbow był wściekły i wysłał urzędnika, by brakujące podkłady szukał w lesie. (Podleśniczy) Hanke otrzymywał 15 groszy dziennie jako przewodnik. Naturalnie wszystko na darmo. Schneider zniknął z widowni, Pollak także. Pierwszy z nich wydzierżawił sobie gospodę w Kamiennej Górze.

Jak rozmawiałem z Riesenfeldem o łamaniu słowa przez mistrza budowlanego, to mi powiedział: Pan nie rozumie interesu. Kiedy rozmawia się z tego rodzaju panem, należy wyciągnąć portfel i zapomnieć o paru stumarkowych banknotach. Jeżeli je nie przyjmie, to należy go przeprosić i usprawiedliwić się brakiem pamięci, jeżeli przyjmie, to interes ubity.

Tego jednak nie rozumiałem i wstydziłbym się królewskiemu mistrzowi budowlanemu przedstawić taką ofertę. Żyd jednak miał rację - tak należało zrobić. Byłem do tego za głupi.

To zdarzyło się przy budowie kolei Opole - Tarnowskie Góry, o której mówiło się, że została bardzo tanio wybudowana. Most na Połomskim Potoku wznoszono w środku zimy. Do ogrzania zaprawy, wody itp. Żydzi otrzymali zapłatę za 400 sągów drewna, podczas gdy dostarczali gałęzie i korzenie. Wcześniej wspomniany Żyd Riesenfeld kupował sąg drewna za 15 tal., po dostarczaniu go na miejsce otrzymywał 80 tal. To są tylko dwa przykłady, ale w ten. sposób szło dalej. Jak się spotkali liferanci i urzędnicy przyjmujący strumieniami płynęło wino. Knajpy nie były puste. W Tworogu panowało rozpustne życie i kto miał do tego skłonności, stawał się pijakiem”.

Trasę tej linii kolejowej z Opola poprowadzono lewą strona Małej Panwi. Koło Fosowskiej jednak ją przekroczono w przewidywaniu, że miejscowość ta stanie się ważnym węzłem kolejowym, skąd w przyszłości miały poprowadzić odgałęzienia do Strzelec Opolskich (oddano do użytku 15. XI. 1912), do Kluczborka i w stronę Częstochowy do nadgranicznych Herb. Na lewy brzeg powrócono koło Zawadzkiego.

Jeszcze w trakcie budowy kolei Opole - Tarnowskie Góry zaczęto w r. 1856 załatwiać sprawy odgałęzienia kolejowego z Tworoga poprzez Lubliniec, Olesno do Kluczborka i dalej przez Oleśnicę do Wrocławia. Dla Lublińca podawano różne z tego płynące korzyści, m.in. można odłożyć budowę drogi bitej do Tworoga i przez to zaoszczędzić 52 000 talarów. Jednakże powierzchnie pod budowę kolei powiat miał oddać bezpłatnie, a tu niektórzy właściciele, nie wyłączając samego starosty, żądali wysokich odszkodowań. Inni zaś mieli różne zastrzeżenia i roszczenia. Kiedy już doszło do porozumienia z właścicielami gruntów i powiat znalazł niewielkie sumy na odszkodowania, wyłoniły się następne trudności. Spółce Akcyjnej zabrakło pieniędzy. Pertraktacje toczyły się w Opolu i Berlinie, ale stanęło na tym, że lubliniecki powiat będzie musiał wpłacić na konto tej budowy 200 tys. talarów, którą to sumę ostatecznie zmieniono na 150 tysięcy. Jednakże lubliniecki powiat tonął już w długach i miejscowy sejmik nie zgodził się na zaciąganie dalszych pożyczek.

Parę lat później, zmuszeni zaistniałą sytuacją, rozpoczęto prace pomiarowe linii kolejowej Fosowskie - Kluczbork. Dobrodzień domagał się, by przechodziła ona przez ich miasto i dalej przez Olesno. Dobrodzień wówczas był miastem równorzędnym Lublińcowi, gdzie przecież znajdowało się starostwo i inne władze powiatowe. Po otrzymaniu połączenia kolejowego Dobrodzień mocno by się rozbudował i zyskał na znaczeniu, więc władze w Lublińcu nie zgodziły się, by w ogóle przez teren ich powiatu przebiegało torowisko. Tak więc z konieczności poprowadzono ją przez Myślinę, która wówczas należała do powiatu wielkostrzeleckiego, przez Zębowice i parę małych miejscowości. Uruchomienie nastąpiło 26 lipca 1869r.

W r. 1880 ta sama spółka Rechte Oderufer Bahn A.G. rozpoczęła prace wstępne do przeprowadzenia linii kolejowej podrzędnego znaczenia (Bahn untergeordneter Bedeutung ­Secundarbahn) z Kluczborka przez Olesno, Lubliniec do Tarnowskich Gór. Koncesję na to otrzymała rok później. 15. IX. 1884r. oddano ją na całej długości do użytku.

Chociaż początkowo sądzono o jej podrzędnym znaczeniu, był to jednak strzał w dziesiątkę. Już dziesięć lat później dobudowywano drugi tor a Tarnowskie Góry rozbudowywały swój coraz ważniejszy węzeł kolejowy.

Wnet też z Lublińca (od 1. I. 1892r.) można było dojechać do granicznych Herb, a stamtąd, już w zaborze rosyjskim, wąskotorówką do Częstochowy (przebudowa na szerokie tory nastąpiła w r. 1908). Zaś 10. X. 1894r. oddano do użytku kolej Lubliniec - Fosowska. Mimo usilnych zabiegów także tym razem linia ta ominęła Dobrodzień.
 

Edward Goszyk

 

 

 

 

Montes Tarnovicensis

Strona Główna ] Montes Nr 1 ] Montes Nr 2 ] Montes Nr 3 ] Montes Nr 4 ] Montes Wyd.Spec. ] Montes Nr 5 ] Montes Nr 6 ] Montes Nr 7 ] Montes Nr 8 ] Montes Nr 9 ] Montes Nr 10 ] Montes Nr 11 ] Montes Nr 12 ] Montes Nr 13 ] Montes Nr 14 ] Montes Nr 15 ] Montes Nr 16 ] Montes Nr 17 ] Montes Nr 18 ] Montes Nr 19 ] Montes Nr 20 ] Montes Nr 21 ] Montes Nr 22 ] Montes Nr 23 ] Montes Nr 24 ] Montes Nr 25 ] Montes Nr 26 ] Montes Nr 27 ] Montes Nr 28 ] Montes Nr 29 ] Montes Nr 30 ]

Pismo dotyczące historii Tarnowskich Gór, Ziemi Tarnogórskiej i Śląska
Wydawca: Oficyna Monos, 42-600 Tarnowskie Góry, ul. Szpaków 5, tel./fax (032) 384-14-31
e-mail: krzysztof.kudlek@neostrada.pl
Redaktor naczelny: Krzysztof Kudlek

Zapraszamy do współpracy w redagowaniu gazety wszystkich, którym popularyzowanie historii jest szczególnie bliskie

Wszelkie prawa zastrzeżone. Przetwarzanie, kopiowanie i wykorzystywanie tekstów bez zgody wydawcy zabronione
 Copyright © 2004 GM / Projekt i realizacja GM 2004

 

Darmowy licznik odwiedzin

teksty piosenek księgarnia internetowa