Zamki i pałace

O nich zapomnieć nie można Herbarz tarnogórski

Montes Nr 26

N U M E R  2 7  -   G R U D Z I E Ń   2 0 0 7 r.

 

 

 

CZĘŚĆ I

Sztolnia Czarnego Pstrąga

W zachodniej części Tarnowskich Gór, w podziemiach zespołu przyrodniczo-krajobrazowego „Park w Reptach i Dolina Dramy”, utworzona została w drugiej połowie XX wieku podziemna trasa turystyczna. Uruchomiono ją w sztolni odwadniającej, udostępniając jej kilkusetmetrowy odcinek. Oświetlony elektrycznie fragment wyrobiska górniczego stał się na długie lata wizytówką ziemi tarnogórskiej. A przecież było to rozwiązanie prowizoryczne, tymczasowe. Sztolnię planowano udostępniać tylko do czasu rychłego, jak wtenczas błędnie sądzono, uruchomienia większej kopalni zabytkowej. Historia okazała się przewrotna…


Szyb Sylwester

 

Głęboka Sztolnia Fryderyk zbudowana została w latach 1821-1834, a więc w ciągu 14 lat. Prace rozpoczęto 21 kwietnia 1821 r. w Zbrosławicach od wykonania rowu przy planowanym wylocie sztolni, czyli tak zwanego roznosu długości 888 metrów. Prace te trwały pół roku. Podziemny odcinek sztolni długości 4568 metrów do szybu Adolf ukończono w lipcu 1834 r. Na trasie sztolni wykonano 26 szybów wentylacyjnych. Uroczyste otwarcie miało miejsce 15 listopada 1834 r. Wówczas to 28 urzędników górniczych odbyło spływ łodziami pod górę biegu sztolni, czyli od wylotu do szybu Adolf. Nikt z nich pewnie nie podejrzewał, że sto kilkadziesiąt lat później sztolnia służyć będzie tylko do podziemnych przejażdżek turystycznych. Do celów odwadniania kopalni Fryderyk sztolnia Fryderyk pracowała do 1904 r. Później na ponad pół wieku stała się bezużyteczna.


Szyb Ewa

Co prawda w przerwie międzywojennej w Tarnowskich Górach zrodził się pomysł zbudowania kopalni pokazowej, ale brano wtedy pod uwagę raczej inne wyrobiska, niż sztolnię Fryderyk. Wybuch wojny zniweczył tamte plany. Dopiero po wypędzeniu z Tarnowskich Gór hitlerowców w 1945 r. plany udostępnienia podziemia odżyły.

Kto pierwszy wpadł na pomysł urządzania podziemnych przejażdżek łodziami w sztolni Fryderyk, trudno ustalić. Co prawda Czesław Piernikarczyk podaje w jednej z publikacji, że to on w styczniu 1956 r. zgłosił tę propozycję. Jednak już w 1938 r. na łamach miesięcznika Turysta w Polsce niejaki T.R. pisał o ciągnących się kilometrami sztolniach od szybu Staszic, które służyły do odwadniania. Autor tegoż tekstu stwierdzał, że wędrówka łodzią sprawia niesamowite wrażenie i że jazda łodziami winna być bezwarunkowo włączona do programu zwiedzania kopalni zabytkowej.

W 1947 r. na łamach Dziennika Zachodniego i Trybuny Robotniczej pisano, że można płynąć łodziami około 30 kilometrów w sztolniach, by wypłynąć na powierzchni do rzeczki Dramy. W obu przypadkach mowa jest, choć nie explicite, o sztolni Fryderyk.

Powojenna penetracja podziemi tarnogórskich rozpoczęła się w 1948 r. za sprawą Alfonsa Kopii. W marcu 1954 r. w podziemia zapuścili się członkowie Sekcji Ochrony Zabytków Podziemnych, działającej w ramach Stowarzyszenia Miłośników Historii i Zabytków Ziemi Tarnogórskiej.

Pierwszymi penetratorami tej grupy byli Czesław Piernikarczyk, Jerzy Spałek i Paweł Spałek. Potem doszli do nich Franciszek Garus i Benedykt Świerc. Zdaje się, że i przed członkami SOZP ktoś zapuszczał się do podziemi, skoro w styczniu 1954 r. L. Jeżowski w miesięczniku Turysta pisał, że sztolnie są właśnie przygotowywane do masowego zwiedzania. Cały czas jeszcze myślano o uruchomieniu kopalni zabytkowej czy też pokazowej.
W 1955 r. sprawą zajęło się nawet Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Stalinogrodzie, podejmując stosowną uchwałę.

Wcześniej dokonano jednak odkrycia, które zwróciło uwagę na pewną ciekawostkę z podziemia. Na barbórkę w 1954 r. tygodnik Wałbrzyska Trybuna donosił, że w jednej ze starych sztolni członkowie Stowarzyszenia Miłośników Historii i Zabytków Ziemi Tarnogórskiej zaobserwowali w wodzie ryby.

Po zbadaniu okazało się, że są to górskie pstrągi. Ta sama gazeta wiosną 1955 r. pisała o jeżdżeniu łódkami w sztolniach tarnogórskich. Niebawem miał się zrodzić gotowy pomysł. W grudniu 1956 r. członkowie zespołu badawczego wybrali się kajakiem na wyprawę rybacką do sztolni Fryderyk, aby złowić ryby na wigilię uroczystości Narodzenia Pańskiego. W Polsce panował wtedy stalinizm i w sklepach brakowało ryb. Wówczas to Czesław Piernikarczyk zaproponował, aby odcinkowi sztolni Fryderyk od szybu nr 17 do wylotu nadać nazwę Sztolnia Czarnego Pstrąga. Dlaczego czarnego? Pstrągi faktycznie mieniły się tęczowo w zwykłym świetle, jednak pod ziemią w blasku lampy karbidowej zdawały się być czarne.

Działaczy tarnogórskich nie stać było z własnych pieniędzy uruchomić podziemną trasę turystyczną. W 1956 r. udali się z prośbą o dotację do płk. Jerzego Ziętka, który wówczas był zastępcą przewodniczącego Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej oraz przewodniczącym powołanego rok wcześniej Komitetu Zagospodarowania Tarnogórskich Zabytków Górniczo-Hutniczych.

Jak podaje Czesław Piernikarczyk, początkowo planowano urządzić zejścia do sztolni za pomocą drabin ustawionych w dwu szybach. Ziętek jednak swtierdził, żeby zdecydowali się zamiast drabin na klatki schodowe, gdyż znajdą się na to pieniądze.

W grudniu 1956 r. oprócz przedwigilijnej wyprawy rybackiej dokonano także innych prac badawczych w sztolni, świeżo noszącej miano Czarnego Pstrąga.

Otóż spenetrowano wtedy dwa szyby, planowane jako komunikacyjne. Stan szybu nr 13 rozpoznano 24 grudnia 1954 r., a szybu nr 17 tydzień później – 31 grudnia 1956 r. W związku z tym, że 24 grudnia przypada dzień Adama i Ewy a 31 grudnia wspomnienie liturgiczne papieża św. Sylwestra I (314-335), przebadane szyby postanowiono nazwać odpowiednio: nr 13 (wydrążony w 1826 r., głębokości 20 metrów) jako szyb Ewa, a nr 17 (pochodzący z 1828 r., głębokości 30 metrów) – jako szyb Sylwester. Dodajmy, że numeracja szybów prowadzona była narastająco od wylotu sztolni w głąb podziemi, czyli szyb Ewa znajduje się bliżej wylotu sztolni.

W lutym 1957 r. został opracowany w Sekcji Ochrony Zabytków Podziemnych projekt udostępnienia odcinka sztolni Fryderyk długości 600 metrów pod nazwą Sztolnia Czarnego Pstrąga, pomiędzy szybami wentylacyjnymi nr 13 i nr 17. Dzięki decyzji Ziętka, Prezydium WRN w Katowicach w 1957 r. wyasygnowało 200 tysięcy złotych na prace adaptacyjne w sztolni. Drugie tyle uzyskano z Funduszu Odbudowy Stolicy.
 

Tekst i zdjęcia:
Tomasz Rzeczycki
Ciąg dalszy w następnym numerze

 

 

 

Sztolnia...

  CZĘŚĆ I
CZĘŚĆ II
CZĘŚĆ III
CZĘŚĆ IV

 

 

Montes Tarnovicensis

Strona Główna ] Montes Nr 1 ] Montes Nr 2 ] Montes Nr 3 ] Montes Nr 4 ] Montes Wyd.Spec. ] Montes Nr 5 ] Montes Nr 6 ] Montes Nr 7 ] Montes Nr 8 ] Montes Nr 9 ] Montes Nr 10 ] Montes Nr 11 ] Montes Nr 12 ] Montes Nr 13 ] Montes Nr 14 ] Montes Nr 15 ] Montes Nr 16 ] Montes Nr 17 ] Montes Nr 18 ] Montes Nr 19 ] Montes Nr 20 ] Montes Nr 21 ] Montes Nr 22 ] Montes Nr 23 ] Montes Nr 24 ] Montes Nr 25 ] Montes Nr 26 ] Montes Nr 27 ] Montes Nr 28 ] Montes Nr 29 ] Montes Nr 30 ]

Pismo dotyczące historii Tarnowskich Gór, Ziemi Tarnogórskiej i Śląska
Wydawca: Oficyna Monos, 42-600 Tarnowskie Góry, ul. Szpaków 5, tel./fax (032) 384-14-31
e-mail: krzysztof.kudlek@neostrada.pl
Redaktor naczelny: Krzysztof Kudlek

Zapraszamy do współpracy w redagowaniu gazety wszystkich, którym popularyzowanie historii jest szczególnie bliskie

Wszelkie prawa zastrzeżone. Przetwarzanie, kopiowanie i wykorzystywanie tekstów bez zgody wydawcy zabronione
 Copyright © 2004 GM / Projekt i realizacja GM 2004

 

Darmowy licznik odwiedzin

teksty piosenek księgarnia internetowa