Zamki i pałace

O nich zapomnieć nie można Herbarz tarnogórski

Montes Nr 26

N U M E R  2 7  -   G R U D Z I E Ń   2 0 0 7 r.

 

 

 

Część III

Kim jest Ślązak? – kwestia śląskiej tożsamości

„To ziemia, na której rodzą się diamenty”
Jan Paweł II


Ewald Gawlik - Festyn
Fot. Piotr Sobański, Ewald Gawlik.
Z malarstwem przyszedłem na świat, MHK, Katowice 2002r


Socjolodzy, obserwatorzy z zewnątrz, dostrzegli w mieszkańcach Górnego Śląska religijność innego typu, niż w pozostałych częściach kraju. Ponieważ wywiera ona duży wpływ na duszę Ślązaka, determinuje jego postawy i zachowania, przyjrzyjmy jej się bliżej. Zostawmy na boku sprawy obrzędowości, takie jak mniejsza wystawność (coś takiego jak Licheń, na Górnym Śląsku by raczej nie powstało), żywszy śpiew (brak typowego dla reszty Polski zawodzenia), czy inny rodzaj kontaktów duchownych z wiernymi (bardziej bliski, konkretny, wypływający z przekonania o konieczności spełniania najprostszych, codziennych obowiązków wobec parafian). Z pewnością te różnice wytworzyły się poprzez bliskość ewangelików. Religijność Ślązaków przez to jest mniej obrzędowa, barwna i widowiskowa, ale za to głębsza i prawdziwsza. Bóg, to nie bizantyjski Pantokrator, lecz Ponboczek, który jest obecny w każdym miejscu i w każdej chwili życia.

Znakiem krzyża rozpoczynało się i kończyło pracę, posiłek, napoczynało krojenie chleba. Do niedawna przed progiem zawsze umieszczona była kropielniczka. Nawet śmierć na Górnym Śląsku nie była straszna. Była zwyczajną śmiertką. Często czekało się na nią z utęsknieniem, jak na wieczny, zasłużony urlop w niebie.

Wybitny poeta, ksiądz profesor Jerzy Szymik cytuje słowa parafianki z Pszowa, skierowane do jego matki: „Pani Szymikowo, jo się ciesza na śmierć jak na Wilijo...”. Wojciech Kilar – mówiący o sobie: „ jestem Ślązakiem urodzonym we Lwowie”, tak określa śląską odmianę katolicyzmu: „Na Śląsku, jak w niedzielę idzie się do kościoła, to coś znaczy. Nie ma rozdźwięku między tym, co głosi się w kościele, a robi w życiu”. Prawie 70 lat wcześniej (1937) pisarz lwowski, Zygmunt Haupt, tak relacjonował ze Śląska: „Ślązacy są wspaniałym ludem... Idą na pogrzeb, wesele, chrzciny. W ich ruchach, przeświadczonych o własnej godności, przebija się pewność osiągniętej rzeczywistości. Tak różna od gapiowatej galaretowości niedzielnej obywatela z Siedlec czy Nowego Sącza. Stąpają całą stopą, idą chodnikiem i jezdnią, rytm kroku jest bez fałszu. Nic nie mówią. Ci ludzie celebrują swą rzeczywistość!”.

Owa triada: śląska rodzina, śląska religijność, śląska pracowitość, to najbardziej wyraziste wyznaczniki śląskiej tożsamości.

Powiada się, że w tym zawiera się śląskość, że to idzie wypisać na śląskich sztandarach. Te czynniki najsilniej wpływały na charakter Ślązaka, kształtowały jego duszę.

Jest wiele innych takich wyznaczników, jak chociażby śląska mowa (Kto godo po ślonsku i się tego niy wstydzi, jest Ślonzokiym), strój, obyczaje, poczucie więzi, jednak nie wpływają one zasadniczo na charakter Ślązaka, co nas w tym tekście wyłącznie interesuje.
Jakie inne jeszcze cechy charakteru Ślązaka można by wymienić?
Czym wyróżniał się (wyróżnia) od mieszkańców sąsiednich ziem? Jedną z cech najbardziej dostrzegalnych jest skromność.

Można by ją inaczej określić, jako wrodzona niechęć do wystawiania się na pokaz, awersja do karierowiczostwa, rozgłosu. Franciszek Pieczka tak o tym mówi: „Nigdy nie szukałem protekcji. Ja nie lubiłem „bywać”, pokazywać się tylko dlatego, że tak wypada. Ale muszę przyznać, że dzisiaj ta postawa jest trochę anachroniczna. Świat zaczął się „przepychać łokciami”.

Krystian Zimerman znany jest z niezmiennie negatywnego stosunku do nagród i wyróżnień, do publicznych wystąpień, choć ma w czym wybierać. Kazimierz Kutz w swych wspomnieniach ukazuje człowieka, który był chodzącą skromnością.

W warszawskim hotelu zobaczył w holu siedzącego w kąciku Jerzego Chromika – kolegę z Szopienic. Po przywitaniu zapytał się go, co tak w ogóle robi. Chromik odpowiedział: „Teraz to lotom”. Powiedział to człowiek, który w tamtym momencie był bohaterem narodowym Polski. W słynnym meczu lekkoatletycznym Polska – Stany Zjednoczone na Stadionie Dziesięciolecia pobił po raz kolejny rekord świata na długim dystansie. Ponadto był cenionym fachowcem, absolwentem Politechniki Śląskiej.

Przykłady takie można mnożyć. Otacza nas wielu ludzi, o których zasługach, unikatowych zbiorach, rozległych zainteresowaniach, dowiadujemy się często po ich śmierci. Z cechą tą łączy się inna, też charakterystyczna dla Ślązaków: pewna surowość, oschłość, rozwaga w słowach i powolność w ruchach („drapko to robi gupielok abo dioboł” – stara Ślazaczka).

Taki zespół cech, naturalnie wynikających i z trudnej historii Górnego Śląska, nieufności wobec obcych, jak i solidnego i surowego wychowania, wiele osób za Kazimierzem Kutzem nauczyło się określać „dupowatością Ślązaków”.

Myślę, ze nie wiedzą, co mówią lub piszą. Ostrożność, małomówność, rozsądek – raczej zasługują na szacunek, niż na porównanie z określoną częścią ciała. Posłuchajmy zresztą autorytetów – wybitnych pisarek i obserwatorek.

Zofia Kossak-Szczucka pisała: „Przedewszystkiem rzeczowość istotna, nie dająca się ponieść nierealnym marzeniom. Idealizm w czynach, nigdy w słowach. Słowa są twarde, szorstkie i treściwe. Brak Ślązakom gładkości, wdzięku, umiejętnego prześlizgiwania się po powierzchni życia, ale nie temi zaletami buduje się państwa, jeno tamtą twardzizną, w której czyny dźwięczą lepiej od słów.” Maria Dąbrowska: „U Ślązaków dostrzec można zupełny brak pozy, frazesu i czczej grandilokwencji. Ślązacy zdają sobie sprawę ze swych daleko posuniętych umiejętności zawodowych, ale potrafią także zdrowo kpić ze swoich braków. Mają poczucie humoru i poczucie powagi życia. Są zdolni do entuzjazmu, ale rozważny sceptycyzm chroni ich przed zakłamaną egzaltacją.”

I cytowany już Zygmunt Haupt : „Ślązak zainterpelowany patrzy wprost w oczy z ostrą szpilką źrenicy, myśli, naprawdę myśli i albo mówi bez żenady, że na ten temat nic nie może powiedzieć, albo mówi rozsądnie, treściwie, logicznie.”

I jeszcze Wojciech Żukrowski: „Ślązacy to jest grupa etniczna, która jest zdolna powiedzieć: „nie!” Nie wiem, czy Pan rozumie? Warszawa mówi: „tak” – i to znaczy: „może”. Jeżeli mówi: „może”, to znaczy to: „nie”. A jeżeli mówi: „nie”, to sama nie widzi w tym żadnego interesu. Ale raczej nie mówi: „nie”. Zdolni do wyartykułowania słowa „nie” od razu są Ślązacy. Jeżeli mówią: „tak”, to od razu zabierają się do pracy”.

Skromność i prostoduszność cechują Ślązaka, lecz przecież wszystko, co robi, czyni z honorem, z godnością. Zna swoją wartość. Wykonywana przez niego praca, to dzieło zawsze na najwyższym poziomie. Słabo wykształcony – wielu „po szkołach” zapędziłby w kozi róg swoim doświadczeniem, oczytaniem i obyciem.
Nawet w najtrudniejszych czasach, bieda i ubóstwo nie raziło natarczywie oczu, jak to bywało na ziemiach ościennych. Skrywana była za zawsze czystymi firankami i oknami, pod połatanymi, niemniej wypranymi i wyprasowanymi ubrankami dzieci. Skarżenie się na los i szukanie pomocy zdarzało się rzadko i traktowane było na równi z żebraniną.

Skromność i duma, surowość i wrażliwość. Gdyby ktoś zapytał mnie, co w postawie, charakterze Ślązaka jest najistotniejsze, najbardziej specyficzne i wyróżniające, odpowiedziałbym, że: pewnego rodzaju dwoistość natury. Dzieje tej ziemi kazały mu bez przerwy dokonywać wyboru, lub stawać w obliczu takich wyborów, być zawieszonym m i ę d z y. Silnie zakorzeniony, a zmuszanym do oderwania się od ziemi. Wrosły na stałe, a gotowy wiecznie do porzucenia. Pewny siebie i swoich, a przymuszany do opowiedzenia się po stronie obcych.

Los – wyrosłemu wśród pól i lasów – kazał mu zejść w mroczne głębie. Realista, pragmatyk, twardo stąpający po ziemi – szybujący po niebie wraz ze swymi gołębiami, tworzący świat fantazji i mitów. Ufny, otwarty, serdeczny i wesoły wobec swoich – nieufny, zamknięty i szorstki wobec obcych. Z natury uczuciowy – nauczony nie uzewnętrzniania swych uczuć. Raz rozśpiewany i rozbawiony, innym razem mrukliwy i małomówny. Uniwersalny, europejski i zaściankowy, prowincjonalny zarazem. Rubaszny i mądry. Śmieszny i poważny. Wzruszający i surowy.

Myślę, że pod tym względem bliżej nam do Czechów niż Polaków. Potrafimy równie dobrze dostrzegać piękno zwyczajnego, codziennego życia, pogodę w smutku, doniosłość w rzeczach drobnych. To życie w dystansie, w pewnym wyciszeniu, patrzenie na świat z przymrużeniem oka, łączy nas z południowymi sąsiadami tak samo jak zamiłowanie do orkiestr dętych i piwa. Mamy podobny dystans do samych siebie i podobną skłonność do autoironii.

Rodzina, kościół, praca kształtowały charakter Ślązaka. Niemniejszy w tym dziele wpływ, ma jeszcze inny czynnik. Wybitny polski socjolog: Józef Obrębski pisze: „W koncepcjach jakiejś grupy etnicznej wybija się więc na pierwszy plan stale i niezmiennie wizerunek grupy obcej. Wizerunek własny jest tylko refleksem tych kontrastów, na których podstawie jakaś grupa etniczna definiuje odrębność grup innych.”

Mówiąc krócej i prościej: dla Ślązaka mniej ważnym jest to, co go łączy z sąsiednimi nacjami, od tego, co go od nich dzieli. Oddalenie od Niemców powiększa się i pogłębia. Mentalność jednak i natura Polaków (a głównie stosunek ich elit politycznych do Górnego Śląska) wcale nie stają się bliższe. Z grzechów polskich: pychy, pieniactwa, słomianego zapału, fanfaronady, Ślązak spowiadał się nie będzie.

Andrzej Sapkowski wymienia następujące (najgorsze) wady Polaków: zacofanie, kołtuństwo, obłuda, chorobliwa ambicja, pycha, dzikość, niepohamowana żądza władzy, totalny brak samokrytycyzmu.

Tymi „przymiotami” charakteryzują się Polacy, którzy wspomagali husytów w grabieży i w rzezi mieszkańców Śląska.

Cechy te im przypisuje, co prawda, w powieści, której akcja dzieje się w XV wieku, niemniej obserwacje zbierał współcześnie, gdyż wiele z nich, jeśli nie wszystkie, są nadal bardzo żywotne. Poczytny pisarz, nie należący raczej do śląskich organizacji autonomicznych, chciał w atrakcyjnej formie ukazać kawał historii, kiedy to Ślązacy poznawali swych najbliższych sąsiadów od strony jak najgorszej.

Z tych „kawałków” uskładało się prawie tysiąclecie, gdyż już kronikarz Jan Długosz na czele narodów wrogich Polakom, postawił ...Ślązaków!

Wracając więc do naszych rozważań. Wizerunek grupy obcej (w ostatnim półwieczu ograniczający się do Polaków), był odpowiednio silny i ostry. Miał też dużo czasu, by się w sercach i umysłach Ślązaków odcisnąć. Pod jego wpływem, niektóre zalety nabrały u mieszkańców Górnego Śląska wymiaru cnót, a rutynowe zachowania zamieniły się w rzadko spotykane zalety.

Jan Hahn
Dokończenie w następnym numerze

 

 

 

Kim jest...

  CZĘŚĆ I
CZĘŚĆ II
CZĘŚĆ III
CZĘŚĆ IV

 

 

Montes Tarnovicensis

Strona Główna ] Montes Nr 1 ] Montes Nr 2 ] Montes Nr 3 ] Montes Nr 4 ] Montes Wyd.Spec. ] Montes Nr 5 ] Montes Nr 6 ] Montes Nr 7 ] Montes Nr 8 ] Montes Nr 9 ] Montes Nr 10 ] Montes Nr 11 ] Montes Nr 12 ] Montes Nr 13 ] Montes Nr 14 ] Montes Nr 15 ] Montes Nr 16 ] Montes Nr 17 ] Montes Nr 18 ] Montes Nr 19 ] Montes Nr 20 ] Montes Nr 21 ] Montes Nr 22 ] Montes Nr 23 ] Montes Nr 24 ] Montes Nr 25 ] Montes Nr 26 ] Montes Nr 27 ] Montes Nr 28 ] Montes Nr 29 ] Montes Nr 30 ]

Pismo dotyczące historii Tarnowskich Gór, Ziemi Tarnogórskiej i Śląska
Wydawca: Oficyna Monos, 42-600 Tarnowskie Góry, ul. Szpaków 5, tel./fax (032) 384-14-31
e-mail: krzysztof.kudlek@neostrada.pl
Redaktor naczelny: Krzysztof Kudlek

Zapraszamy do współpracy w redagowaniu gazety wszystkich, którym popularyzowanie historii jest szczególnie bliskie

Wszelkie prawa zastrzeżone. Przetwarzanie, kopiowanie i wykorzystywanie tekstów bez zgody wydawcy zabronione
 Copyright © 2004 GM / Projekt i realizacja GM 2004

 

Darmowy licznik odwiedzin

teksty piosenek księgarnia internetowa