Zamki i pałace

O nich zapomnieć nie można Herbarz tarnogórski

Montes Nr 24

N U M E R  2 5  -   C Z E R W I E C   2 0 0 7 r.

 Montes Nr 26

 

Aziz-Aly
Pod znakiem Lwa Albionu i Polskiego Orła
Tropem tarnogórskich przyrodników
Jubileusz XXXV-lecia Klubu Turystyki Rowerowej  PTTK  „Jutrzenka”
Przyjęcie wojsk polskich w Tarnowskich Górach
Przebieg obchodu rocznicy 10-cio lecia przyłączenia Śląska do Polski
„Zmartwychwstał górnośląski lud”
Triumfalny pochód czerwonych autobusów
Miejski zakład wodociągowy na wzgórzu Redena
Kolej w historii Tarnowskich Gór
Napoleońscy chłopcy malowani
Tarnogórskie Miejsca Pamięci
W Sejmie o Tarnowskich Górach
Wiejscy konfirmanci
Kim jest Ślązak? – kwestia śląskiej tożsamości
Ksiądz Franciszek Blachnicki
Wpadka nazistów
Z armaty i karabinów
Spółka Bracka
Paweł Roczek
 

Część II

Kim jest Ślązak? - kwestia śląskiej tożsamości

 

„To ziemia, na której rodzą się diamenty”
Jan Paweł II


Ewald Gawlik: Wozak
Fot. Piotr Sobański, Ewald Gawlik. Z malarstwem przyszedłem na świat, MHK, Katowice 2002r


Obyczajowość i kultura wiejska (chłopska) zetknęła się na Górnym Śląsku z kulturą miejską, robotniczą, osiągając niespotykane gdzie indziej efekty (jak chociażby cała tradycyjna kultura górniczego stanu). Cała ta sytuacja społeczno-ekonomiczna, polityczna i cywilizacyjna połączona z głęboką religijnością rzutowała na wzorce zachowań, nawyków, na wizję świata i człowieka – tworzyła określony typ osobowościowy. Był on zakodowany w tradycji i w sposobie życia. Kazimierz Kutz zapytany o to, jak czuł się w środowisku łódzkiej szkoły filmowej, powiedział: „ Byłem w niej odmieńcem (...) To znaczy, że ja wyrosłem w określonej kulturze, w określonym systemie wartości – ze wszystkimi jego zaletami i wadami. To jest mój kod nieuświadomiony, ale on mi narzuca takie a nie inne widzenie świata”.

Spróbujmy rozszyfrować te kody. Proces wykształcania się śląskiej tożsamości tak określił socjolog Wojciech Świątkiewicz: „Odczytywanie własnej tożsamości poprzez identyfikację z familią i społecznością krajanów, poszerzone o afiliacje kościelne cieszyło się pierwszeństwem wobec innych odniesień: narodowych, językowych, politycznych, kulturalnych. Stąd uzasadnione jest przekonanie o specyfice kulturowej Górnego Śląska zorientowanej wokół wartości rodziny, więzi regionalnych, religijności, a także pracy”. W rodzinie śląskiej, poprzez fakt czuwania nad przestrzeganiem określonych zasad, nie było taryf ulgowych i pobłażania, nie uzewnętrzniało się więzów emocjonalnych (dzieciom trzeba przoć, ale nie trzeba im tego okazywać), elementem jednak dominującym był szacunek dla drugiej osoby, uwzględnianie jej integralności, uznanie godności i wiedzy życiowej najstarszych.

Jak podkreślił ksiądz arcybiskup Damian Zimoń: „Krzesanie osobowości dzieci było stanowcze, pełne zainteresowania, lecz pozbawione absolutyzmu, dającego przecież niewielkie efekty w wychowaniu. Wymagania szły w parze z konsekwentnym wzorcem osobowym rodziców, najlepszym budulcem autorytetu.”
Tak było w domu wybitnego kardiochirurga, profesora Andrzeja Bochenka: „W domu obowiązywała zasada solidnej, dokładnej pracy, rodzice uczyli szacunku do niej. (...) Dobry przykład rodziców był dla mnie i mojego brata wartością najwyższą”. Inny wybitny lekarz – profesor Franciszek Kokot swego ojca tak wspomina: „Był bardzo wesoły i bardzo zdolny. Miał światły umysł, pomagał mi rozwiązywać różne problemy i oceniać zdarzenia. Myślę, ze po ojcu odziedziczyłem niektóre zdolności, ale wydaje mi się, że mnie przewyższał potencjałem intelektualnym.”

Dotykamy tu fenomenu, jakim była na Górnym Śląsku osobowość ojca. Prawie w stu procentach był to człowiek posiadający jedynie podstawowe wykształcenie, wykonujący ciężką pracę fizyczną. A przecież, jak wiemy z własnego doświadczenia, czy z przekazów (jak chociażby przytoczonych wyżej), posiadał rozległą wiedzę życiową i szeroką skalę zainteresowań. Wytłumaczyć to można jakimś zakorzenionym w podświadomości pędem ku wyższym wartościom i łatwością w przyswajaniu wiedzy (co potwierdzają cytowane wyżej spostrzeżenia badaczy i podróżników).

Zamknięty w kręgu: fabryka, kopalnia – familok, czytał bardzo wiele i to w dwóch językach. Na Górnym Śląsku czytelnictwo (zarówno jeśli chodzi o wypożyczanie książek, jak i prenumeratę czasopism) biło wszelkie światowe rekordy. W Paprocanach koło Pszczyny na 1000 mieszkańców było 300 stałych prenumeratorów. Mroczny świat podziemi zastępowały barwne wizje malarskie, dalekie horyzonty obserwowało się oczami hodowanych ptaków. Czasu wolnego nie było wiele – do pracy dochodziło się wszak pieszo (czasami wiele kilometrów). Towarzystwa gimnastyczne, kółka zainteresowań, teatry amatorskie, chóry i orkiestry dęte nie narzekały jednak na brak chętnych. A matka? Dla kultury śląskiej matka jest tradycją, śląskością, tożsamością. Zawsze będzie kojarzona z czystością, akuratnością, pewnością, dobrym i uczciwym życiem. Gospodarność, zaradność, religijność to jej cechy. Rodzina na Górnym Śląsku utrzymywała więzy z jej członkami w różnym stopniu pokrewieństwa. Jak zauważa ksiądz profesor Szymik, krewny, to po śląsku: przociel, pochodzący od przoć – kochać. Kilka razy w roku – na odpustach, urodzinach seniorów, odbywały się zjazdy, gromadzące mnóstwo osób. Ta serdeczność została przeniesiona na stosunki z mieszkańcami familoka, kamienicy, sąsiadów. Wyjeżdżano wspólnie na majówki, dzielono się po świniobiciu, zapraszano na wesela i chrzciny. Te kontakty wpłynęły na wykształcenie się u Ślązaków cech przydających im więcej pogody i towarzyskości. Tymi cechami są: humor, wesołość, zamiłowanie do zabawy, muzykalność. O specyfice humoru śląskiego pisałem obszernie, typowe, śląskie gry i zabawy znamy dobrze, wrodzona śląska muzykalność pobrzmiewa i niesie się po naszych miastach i wsiach.

Wartością samą w sobie była praca. Ślązak się poprzez nią określał, samorealizował. Takie traktowanie pracy jako wartości najwyższej, jej bez mała sakralizacja, określało zasady, którymi Ślązak powinien się kierować: rzetelność, pracowitość, uczciwość, sumienność i solidność, szacunek dla kwalifikacji zawodowych, solidarność i poczucie odpowiedzialności za towarzyszy pracy. Ich respektowanie lub nie stawało się zasadniczym kryterium oceny człowieka. Nieważne, czy ktoś był urzędnikiem, czy chirurgiem.

Cytowany już profesor Franciszek Kokot, światowej sławy nefrolog, wyznaje:

„Żeby w dzisiejszym świecie coś osiągnąć, nie wystarczy być inteligentnym. Trzeba jeszcze ciężko, solidnie harować”. Robotny – to na Śląsku największy komplement. Dla mieszkańców innych części Polski było to niezrozumiałe. Dla Gustawa Holoubka po przeniesieniu się z Krakowa do Katowic: „Najbardziej zaskakujące było to, że ich (Ślązaków) ocena ludzi kształtowała się w odniesieniu do ich stosunku do pracy. Właśnie praca była dla nich probierzem moralności: jeśli ktoś wykonywał ją uczciwie i kompetentnie, jeśli był fachowcem w swojej dziedzinie – cieszył się szacunkiem i poważaniem. Natomiast obiboki i nieroby, których zresztą wówczas rzadko można tam było spotkać, byli wyraźnie dyskryminowani i w naturalny sposób z tej społeczności eliminowani.” Tym Ślązak różnił się diametralnie od ludzi zza Brynicy, traktujących często pracę własnych rąk jako dopust Boży. O różnicach w tym względzie wiedziano już w okresie luźnych kontaktów, skoro w 1922 w Piekarach Śląskich niewidomy „ śląski Wernyhora” witał wojsko polskie słowami: „wy nas nauczycie pięknie mówić, a my was nauczymy dobrze pracować.”

Pracowitość więc i wszelkie przymioty ducha z nią związane ( jak te wymienione wyżej, lecz także hart ducha i wytrwałość) najszybciej kojarzone są z mieszkańcami Górnego Śląska.

Zofia Kossak- Szczucka w Poznaniu w roku 1932 mówiła: „Wytrwałość. Wytrwałość jest może cechą najbardziej charakterystyczną w psychice śląskiej.” Z pracy – najcięższej i najniewdzięczniejszej z możliwych, Ślązacy stworzyli cnotę.

W tym miejscu dotknęliśmy istoty czegoś, co umyka większości badaczy, co domaga się osobnego rozpatrzenia: genialnego kreacjonizmu Ślązaków. Praca pod ziemią – to mówiąc prosto – najgorsza z możliwych. Pod każdym względem. Ślązacy w ciągu paru zaledwie pokoleń stworzyli z niej niemalże sacrum, powód do dumy, atrakcję, probierz godności człowieka. Stworzyli wokół niej przebogaty zespół legend, zwyczajów, obrzędów i uwarunkowań. Chciałoby się wręczyć temu najwybitniejszemu, zbiorowemu reżyserowi, najwyższą nagrodę. Za stworzenie dzieła w tak krótkim czasie, tak barwnego i na taką skalę.
 

Jan Hahn
Ciąg dalszy w następnym numerze
 

 

 

 

Kim jest ...

  CZĘŚĆ I
CZĘŚĆ II
CZĘŚĆ III
CZĘŚĆ IV

 

Montes Tarnovicensis

Strona Główna ] Montes Nr 1 ] Montes Nr 2 ] Montes Nr 3 ] Montes Nr 4 ] Montes Wyd.Spec. ] Montes Nr 5 ] Montes Nr 6 ] Montes Nr 7 ] Montes Nr 8 ] Montes Nr 9 ] Montes Nr 10 ] Montes Nr 11 ] Montes Nr 12 ] Montes Nr 13 ] Montes Nr 14 ] Montes Nr 15 ] Montes Nr 16 ] Montes Nr 17 ] Montes Nr 18 ] Montes Nr 19 ] Montes Nr 20 ] Montes Nr 21 ] Montes Nr 22 ] Montes Nr 23 ] Montes Nr 24 ] Montes Nr 25 ] Montes Nr 26 ] Montes Nr 27 ] Montes Nr 28 ] Montes Nr 29 ] Montes Nr 30 ]

Pismo dotyczące historii Tarnowskich Gór, Ziemi Tarnogórskiej i Śląska
Wydawca: Oficyna Monos, 42-600 Tarnowskie Góry, ul. Szpaków 5, tel./fax (032) 384-14-31
e-mail: krzysztof.kudlek@neostrada.pl
Redaktor naczelny: Krzysztof Kudlek

Zapraszamy do współpracy w redagowaniu gazety wszystkich, którym popularyzowanie historii jest szczególnie bliskie

Wszelkie prawa zastrzeżone. Przetwarzanie, kopiowanie i wykorzystywanie tekstów bez zgody wydawcy zabronione
 Copyright © 2004 GM / Projekt i realizacja GM 2004

 

Darmowy licznik odwiedzin

teksty piosenek księgarnia internetowa