Zamki i pałace

O nich zapomnieć nie można Herbarz tarnogórski

Montes Nr 24

N U M E R  2 5  -   C Z E R W I E C   2 0 0 7 r.

 Montes Nr 26

 

Aziz-Aly
Pod znakiem Lwa Albionu i Polskiego Orła
Tropem tarnogórskich przyrodników
Jubileusz XXXV-lecia Klubu Turystyki Rowerowej  PTTK  „Jutrzenka”
Przyjęcie wojsk polskich w Tarnowskich Górach
Przebieg obchodu rocznicy 10-cio lecia przyłączenia Śląska do Polski
„Zmartwychwstał górnośląski lud”
Triumfalny pochód czerwonych autobusów
Miejski zakład wodociągowy na wzgórzu Redena
Kolej w historii Tarnowskich Gór
Napoleońscy chłopcy malowani
Tarnogórskie Miejsca Pamięci
W Sejmie o Tarnowskich Górach
Wiejscy konfirmanci
Kim jest Ślązak? – kwestia śląskiej tożsamości
Ksiądz Franciszek Blachnicki
Wpadka nazistów
Z armaty i karabinów
Spółka Bracka
Paweł Roczek
 

200 lat temu

Napoleońscy chłopcy malowani

 

Przy szosie z Rept Śląskich do Gliwic znajduje się zbiorowa mogiła żołnierzy polskich poległych podczas wojen napoleońskich. W zbiorowej świadomości pokutuje przekonanie, że w grobie spoczywają żołnierze generała Pawła Antoniego Sułkowskiego, choć pogrzebane są tam i ciała żołnierzy rosyjskich. Taka typowa rozjemcza mogiła, o której pisał Adam Mickiewicz w „Reducie Ordona”.

Na grobie od 1807 roku znajduje się pamiątkowy krzyż, dlatego zapewne przetrwała pamięć o nieznanych poległych. To chyba jedyny namacalny ślad wojen napoleońskich, jaki przetrwał do naszych czasów w Tarnowskich Górach.
 



Napoleoński krzyż przy ul. Gliwickiej

Oczywiście są jeszcze piękne literackie opisy bojów żołnierzy napoleońskich w okolicach Tarnowskich Gór zawarte na stronach powieści Stefana Żeromskiego „Popioły”.

Cedro i Olbromski, bohaterowie powieści, w drodze do oddziałów napoleońskich w Mysłowicach, odpoczywali w przydrożnej karczmie w pobliżu Tarnowskich Gór. Napadnięci przez pruskich jegrów odparli razem ze Ślązakami atak huzarów w zabarykadowanej traktierni. Jeden z miejscowych uczestników bijatyki stylizowaną gwarą śląską podsumował potyczkę takimi słowami: „ Rychtyg my taką bitwę zwojowali, jak te pod Tarnowskimi Górami. Prusaków my pobili, a teraz sami w nogi co pary w szkapach”.

Trzeba przyznać, że zarówno przepojony polskim patriotyzmem opis Żeromskiego, jak i traktowanie przez historyków zbiorowej mogiły z krzyżem przy repeckiej szosie, stały się krzywym zwierciadłem czasów napoleońskich w Tarnowskich Górach. Łatwo bowiem zapominano, zwłaszcza w polonocentrycznym relacjonowaniu dziejów, o bardzo złożonej i skomplikowanej sytuacji miasta gwarków w owym czasie. A napoleońscy żołnierze polscy wcale nie byli wyczekiwanymi z utęsknieniem malowanymi chłopcami, którzy wraz z ideami cesarza Francuzów niosą wybawienie z pruskiej niewoli.

Po zajęciu w 1742 roku przez Prusaków Tarnowskich Gór pod nową administracją państwową w mieście rozwijało się górnictwo i hutnictwo oraz urzędy związane z tymi gałęziami przemysłu. Kilka miesięcy przed wkroczeniem wojsk napoleońskich do Tarnowskich Gór z wielką pompą oddano do użytku sztolnię odwadniającą Boże Wspomóż. Jednak klęska wojsk pruskich pod Jeną i Auerstädt sprawiła, że do miasta 21 listopada wkroczył oddział 25 francuskich szaserów dowodzonych przez porucznika Duregarda w towarzystwie trzech polskich oficerów. Na prowiant dla żołnierzy i koni miasto wydało 65 talarów. Francuzi nie zdobywszy, ukrytej wcześniej pruskiej kasy, wycofali się z miasta. Zabrali ze sobą 75 butelek węgierskiego wina i 22 łokcie sukna. Urzędnikowi górniczemu zabrali dwa konie warte 80 talarów, zostawiając w zamian dwie chabety.

Tydzień później przez miasto przemaszerował oddział 50 jeźdźców pod dowództwem kapitana Duperona z jednym polskim oficerem. Żołnierze zabrali 18 łokci sukna, 93 kwarty wina, tytoń i żywność o wartości 120 talarów. Dodatkowo mieszczanie dali 400 talarów na kupno dwóch koni. Na początku stycznia 1807 roku wkroczył do Tarnowskich Gór polski oddział dowodzony przez porucznika Stanisława Trembeckiego. Polscy żołnierze pozrzucali z urzędów pruskie orły, zabrali żywność i 200 łokci sukna wartego 200 talarów.

Rabunkowe poczynania pierwszych oddziałów napoleońskich wywołały niechęć wśród mieszkańców, których w mieście żyło około 1,5 tysiąca.. Byli to obywatele pochodzenia niemieckiego jak i polskiego. Większość sprzyjała Prusakom i uznawała wejście wojsk napoleońskich za okupację. Ukrył się burmistrz Leopold Kalischek. Część urzędników uciekła. Polacy aresztowali landrata Karla Traugotta Henckel von Donnersmarcka za niezłożenie przysięgi Hieronimowi Bonapartemu. Choć nie brakowało i mieszkańców sympatyzujących z Polakami i Francuzami. Sporo młodzieńców uciekało wówczas przed poborem do pruskiej armii.

To różnorakie traktowanie żołnierzy napoleońskich uwidoczniło się 6 stycznia 1807 roku podczas wkroczenia do Tarnowskich Gór oddziału pospolitego ruszenia szlachty z okolic Zawiercia. Prawie 250-konnym oddziałem, do którego dołączyły także szwadrony Trembeckiego i Gostkowskiego, dowodził generał Mączyński, dziedzic Żarek koło Zawiercia. Polski oddział chciał dotrzeć do Gliwic, ale przeszkadzali im pruscy huzarzy dowodzeni przez rotmistrza Andreasa Witowskiego. Zachowały się z tamtych czasów wspomnienia Tadeusza Konopki, napoleońskiego żołnierza, który opisał wkroczenie do Tarnowskich Gór i potyczkę na Rynku. „Weszliśmy do miasta porządnego na rynek, dobrze zbudowanego i widać było, że zamożnego z taborem, ale ludzi małośmy widzieli, wszystko się to pochowało. Wyszedł pan burmistrz z kilkunastu mieszczanami, czapki pod pachą trzymając – że oni chociaż pod panowaniem Prusaków, ale jako jednaką mowę mają z Polakami, ich braćmi i sąsiadami – i prosili na kwaterach rozgościć.” Jak dalej opisuje Tadeusz Konopka, przezorni żołnierze woleli rozgościć się na rynku, gdzie wkrótce zostali zaatakowani przez 20 huzarów Witowskiego. Jeźdźców wspierali strzałami z karabinów miejscowi górnicy. Ucieczkę utrudniał łańcuch rozciągnięty od domu Sedlaczka do podcieni. Konopka cięty pałaszem spadł z konia i zemdlał. Tak dostał się do pruskiej niewoli, z której uciekł najbliższej nocy. Do niewoli dostało się wówczas 12 oficerów i 150 żołnierzy. W ręce Prusaków wpadły działo, 3 moździerze, 150 koni, 10 wozów z amunicją.

Jan Nowak w „Kronice miasta i powiatu Tarnowskie Góry” pisze, że podczas bitwy część mieszczan znęcała się nad polskimi żołnierzami, ale „Sympatyzujący z Polakami obywatele ukrywali żołnierzy w swoich domach, którzy tym sposobem uszli niewoli”. To ofiary tej bitwy spoczywają zapewne pod repeckim krzyżem. Walki huzarów Witowskiego z Polakami toczyły się bowiem pomiędzy Reptami, Tarnowicami i Lasowicami.

Już nazajutrz doszło do odwetu, kiedy do miasta wkroczył pięćdziesięcioosobowy oddział kawalerii porucznika Ostrowskiego i 200 chłopów uzbrojonych w piki i kosy. Polacy, grożąc spaleniem miasta i powieszeniem urzędników, zażądali od mieszczan tysiąca talarów kontrybucji, 20 wołów i 60 koni. Miasto uratował radca górniczy Boscamp-Lasopolski, który wyłożył 2 tysiące talarów. Kontrybucję zmniejszono, gdy wykryto, że dwaj ranni polscy oficerowie znaleźli schronienie w domu żupnika Beyma. Równie groźny dla mieszczan był najazd 50-osobowego oddziału kawalerii poruczników Drzewieckiego i Białobrzeskiego. Kawalerzyści 4 kwietnia 1807 roku zrabowali 9 koni i 160 par butów zamówionych przez wojska francuskie oraz 400 talarów. Żołnierze pobili wielu mieszkańców podczas pijatyk. Kres najazdom położył rozejm zawarty w czerwcu 1807 roku. Łącznie z nałożoną kontrybucją Tarnowskie Góry straciły na wojnach napoleońskich 7854 talary.

Kolejny wysiłek finansowy tarnogórscy mieszczanie ponieśli w 1813 roku, gdy uzbierali 703 talary na uzbrojenie. Dostarczyli także 42 szable i 600 łokci sukna. Na ogłoszony pobór do wojska pruskiego stawiła się jedynie połowa rekrutów, powołując się na przepis, który zwalniał górników od służby w wojsku. Sporo poborowych schwytali werbownicy podstępem, gdy młodzieńcy wylegli na ulice, żeby zobaczyć grającą orkiestrę. Aż do 1817 roku przez miasto maszerowały wojska rosyjskie, plądrując i bijąc mieszczan. Na Karłuszowcu był żołnierski magazyn a w domu strzeleckim szpital. Rosjan zmarłych na tyfus grzebano u zbiegu ulic Sienkiewicza i Monte Cassino.

Wojny napoleońskie przyczyniły się do upadku miasta oraz zmian ustrojowych w Tarnowskich Górach. Wielu mieszczan zubożało. Brakło nawet pieniędzy na węgiel i remont kotła maszyny parowej, która pompowała od 1797 roku wodę do miejskich wodociągów. Z tego powodu mieszkańcy w latach 1808-1810 korzystali z podmiejskich studni. W 1808 roku nowe prawo miejskie ustanowione przez króla pruskiego i wzorowane na kodeksie Napoleona zniosło zależność miasta od pana feudalnego. Częściowo zniesiono poddaństwo chłopów. Dwa lata później zniesiono przymus cechowy. Prawo do osiedlenia się w mieście w 1812 roku uzyskali Żydzi. Końcowym akcentem przemian było przeniesienie w 1818 roku siedziby starosty do Bytomia. Zniesienie feudalnych zależności utorowało z pewnością miastu drogę do późniejszego nieskrępowanego rozwoju.
 

Ryszard Bednarczyk

 

 

 

Montes Tarnovicensis

Strona Główna ] Montes Nr 1 ] Montes Nr 2 ] Montes Nr 3 ] Montes Nr 4 ] Montes Wyd.Spec. ] Montes Nr 5 ] Montes Nr 6 ] Montes Nr 7 ] Montes Nr 8 ] Montes Nr 9 ] Montes Nr 10 ] Montes Nr 11 ] Montes Nr 12 ] Montes Nr 13 ] Montes Nr 14 ] Montes Nr 15 ] Montes Nr 16 ] Montes Nr 17 ] Montes Nr 18 ] Montes Nr 19 ] Montes Nr 20 ] Montes Nr 21 ] Montes Nr 22 ] Montes Nr 23 ] Montes Nr 24 ] Montes Nr 25 ] Montes Nr 26 ] Montes Nr 27 ] Montes Nr 28 ] Montes Nr 29 ] Montes Nr 30 ]

Pismo dotyczące historii Tarnowskich Gór, Ziemi Tarnogórskiej i Śląska
Wydawca: Oficyna Monos, 42-600 Tarnowskie Góry, ul. Szpaków 5, tel./fax (032) 384-14-31
e-mail: krzysztof.kudlek@neostrada.pl
Redaktor naczelny: Krzysztof Kudlek

Zapraszamy do współpracy w redagowaniu gazety wszystkich, którym popularyzowanie historii jest szczególnie bliskie

Wszelkie prawa zastrzeżone. Przetwarzanie, kopiowanie i wykorzystywanie tekstów bez zgody wydawcy zabronione
 Copyright © 2004 GM / Projekt i realizacja GM 2004

 

Darmowy licznik odwiedzin

teksty piosenek księgarnia internetowa