Zamki i pałace

O nich zapomnieć nie można Herbarz tarnogórski

Montes Nr 22

N U M E R  2 3  -   G R U D Z I E Ń   2 0 0 6 r.

 

 

Fryderyk von Holstein-Beck
Tarnowskie Góry, miasto inteligencji w 19 wieku
Florian i Oscar
Ślubowanie Burmistrza Miasta
Adwentowe tętno
Bombowe ozdoby choinkowe
Sanatorium podziemne pod Tarnowskimi Górami?
Jak obchodzono jubileusz 50-lecia Bractwa Strzeleckiego...?
W kuchennej izbie
Triumfalny pochód czerwonych autobusów
Czym na Śląsku płacono przed dwoma wiekami
Święty Jan Nepomucen na Ziemi Tarnogórskiej
Ksiądz Franciszek Blachnicki
Z opłatkiem u Serdecznych
Stan strachu
Na krańcach ziemi
Tarnogórski wiersz Goethego, czyli wiele hałasu o coś
Tarnogórzanie dla pamięci
Pierwsi polscy radni miejscy
Paweł Waloszczyk
 

25 lat temu wprowadzono w Polsce stan wojenny

Stan strachu

Nocą z 12 na 13 grudnia 1981r. dekretem Rady Państwa - niezgodnie z Konstytucją - wprowadzono na terenie kraju stan wojenny. Władzę przejęła Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego pod przewodnictwem gen. Wojciecha Jaruzelskiego. Od rana tego niedzielnego dnia w tonacjach muzyki poważnej nadawano przemówienie generała, że socjalizmu bronić będziemy jak niepodległości. Później pojawili się dziennikarze w wojskowych mundurach.


Henryk Sporoń podczas wizyty w Tarnowskich Górach podpisuje swą ostatnią książkę - wrzesień 2006.

Ograniczono podstawowe wolności obywatelskie, zdelegalizowano bądź zawieszono większość niezależnych od władzy związków i stowarzyszeń. Wprowadzono godzinę milicyjną, a do zakładów pracy skierowano komisarzy wojskowych. Opór społeczny był brutalnie tłumiony. Do tragedii doszło w Katowicach, gdzie 16 grudnia zastrzelono 9 górników z kopalni „Wujek”. W obozach internowania znalazło się ponad 10 000 osób, głównie działaczy „Solidarności”. Zdaniem historyka Wojciecha Roszkowskiego ogólną liczbę ofiar (poza osobami, które zginęły w wyniku bezpośrednich akcji ZOMO i wojska, odcięcia telefonów, zablokowania transportu i bałaganu wywołanego przez komisarzy wojskowych) ocenia się na kilkaset osób.

Okładka książki Fragment więziennej korespondencji z rodziną

Stan wojenny odwołano 22 lipca 1983r., jednak w praktyce trwał on aż do przełomu 1988/89 czyli do początków obrad okrągłego stołu.

Zdaniem większości historyków był on próbą cofnięcia społeczeństwa do stanu sprzed 1980r, czyli powstania „Solidarności” - pierwszej masowej organizacji sprzeciwu wobec komunistycznego państwa. Był realizacją doktryny „ograniczonej suwerenności” sformułowanej przez przywódcę ZSRR - Leonida Breżniewa.


Z posłem Janem Rzymełką - przyjacielem z czasów internowania

Zastosowanie w praktyce doktryny miało miejsce na Węgrzech w 1956 i w Czechosłowacji 1968 roku. Jedyną różnicą było to, że zamiast czołgów z czerwoną gwiazdą, na polskich ulicach pojawiły się wozy ludowego wojska polskiego.

Nie sposób oszacować strat w gospodarce, życiu społecznym i kulturalnym. W opini powszechnej czas do 1989r. został zmarnowany a represyjna polityka spowodowała odwrócenie się społeczeństwa od władzy, traktowanej jako obcej. Trwał stan strachu oparty na poczuciu nagiej siły. Dominowało w działaniach władzy - jak to opisał w swoim wierszu Stanisław Barańczak - to ich marne zwycięstwo, ta ich satysfakcja, że oto można wreszcie bezkarnie dać w twarz.

Poniżej przedstawiamy naszym czytelnikom fragment wspomnień tarnogórzanina - Henryka Sporonia z internowania i warunków panujących w obozach w czasie stanu wojennego.

Red.

Nasze kontakty ze światem zewnętrznym

W areszcie KW MO w Katowicach byliśmy w pierwszym okresie prawie całkowicie odcięci od świata zewnętrznego. Potem nastąpiły comiesięczne dziesięciominutowe wizyty rodzin, o czym już pisałem. W drugim miesiącu umożliwiono nam kontakt korespondencyjny z rodzinami. Raz w tygodniu wolno było dozorowi przekazać nie zaklejony list. W związku z tym wydano mi z depozytu długopis i papeterię. Listy te podlegały ostrej cenzurze. Świadczą o tym liczne czarne, bardzo skuteczne skreślenia.

Dostępu do radia i telewizji w areszcie KW MO nie mieliśmy. W innych obozach sytuacja pod tym względem była lepsza. Mieliśmy dostęp do telewizora. Radia jednak nie było. Tak, że prawdziwe wiadomości - spoza kraju - docierały do nas poprzez odwiedzających, lub duchownych. Istniało kilka utajnionych małych radyjek. Nieliczni wtajemniczeni przekazywali informacje kolejnym kolegom. W Jastrzębiu ­Szerokiej - Maciek Klich, Załężu - Rafał Szymoński i inni. W Załężu i Łupkowie nadawano w sieci radiowęzła krótkie, nielegalne programy zrobione przez internowanych.

Wizyty można było przyjmować dwa razy w miesiącu, i to przez godzinę, a czasem i dłużej, przy tym w większym pomieszczeniu, do którego na wizytę wprowadzano jednocześnie 5-6 internowanych. Strażnicy nie byli rygorystyczni i można było sobie porozmawiać, a nawet to i owo po kryjomu przekazać, np. listy czy jakiś drobiazg. Dopiero w Nowym Łupkowie obowiązywało znowu ograniczenie wizyt do jednej w miesiącu. Odwiedzający musieli tam mieć specjalne przepustki do strefy nadgranicznej i rodziny otrzymywały tylko jedną na miesiąc.

Przy tej okazji chciałbym zwrócić uwagę na fakt, że umieszczenie internowanych z Dolnego i Górnego Śląska na południowo-wschodnim krańcu Polski, było wyraźną szykaną ze strony władz. Uderzała ona zwłaszcza w nasze rodziny. W rejonie Katowic i Wrocławia było pod dostatkiem pomieszczeń dla wszystkich miejscowych internowanych, a tymczasem Wrocław i Katowice przetrzymywały swych internowanych od kwietnia w Uhercach, Nowym Łupkowie i Rzeszowie. Służbie Bezpieczeństwa chodziło o to, aby nas odizolować od naszego środowiska, aby utrudnić nam kontakty z rodzinami i przyjaciółmi. Sądzono prawdopodobnie, że oddalając nas od miejsc zamieszkania o całodzienną podróż, zniechęci się naszych bliskich do odwiedzania nas. Owszem, uniemożliwiono odwiedziny ciężarnym żonom i matkom małych dzieci, które nie były w stanie znieść dwu nocy w zatłoczonych pociągach. Znalazły się jednak na ich miejsce inne osoby i liczba odwiedzających nas wcale nie zmniejszyła się w porównaniu do Jastrzębia, leżącego niedaleko Katowic.

Tu należałoby w imieniu nas wszystkich złożyć bardzo serdeczne dzięki naszym rodzinom, naszym bliskim, naszym przyjaciołom - za ich poświęcenie, za dzielenie się z nami skromnymi przydziałami żywnościowymi, za wzruszające listy przekazywane nam za pośrednictwem odwiedzających nas, za podtrzymywanie nas na duchu, za wszystko, co uczynili dla nas i dla naszych rodzin. To była żywa Solidarność.

Miały też miejsce szczególnie wyjątkowe kontakty ze światem zewnętrznym. Np. w Uhercach mogliśmy przez okno korytarzowe na pierwszym piętrze widzieć przedpole obozu, na którym gromadzili się odwiedzający nas, czekając na swoją kolejkę wpuszczenia ich do środka. Widzieliśmy ich też z dziedzińca w czasie naszego spaceru. Można więc było kilka zdań z nimi na odległość zamienić. Najczęściej urozmaicaliśmy im czekanie ustawiając się przy otwartym oknie lub w czasie spaceru, w grupie, niedaleko ogrodzenia, śpiewając chóralnie obozowy repertuar.

Pewnego dnia podeszła z zewnątrz pod druty liczna grupa młodzieży jednego z gliwickich liceów ogólnokształcących. Była to ich wycieczka w Bieszczady. Taka lekcja wychowania obywatelskiego była dla tej młodzieży na pewno bardzo dużym przeżyciem. Odważna nauczycielka, która wycieczkę tam przyprowadziła, drogo za nią zapłaciła. Po zwolnieniu mnie z internowania, dowiedziałem się, że po powrocie z wycieczką do Gliwic została internowana.

Takie wyjątkowe kontakty były możliwe wyłącznie w Uhercach, i to tylko do pamiętnego 19 kwietnia. Potem okno korytarzowe na piętrze zamurowano luksferami, a między dziedzińcem obozowym i placem przedobozowym ustawiono trzeci płot i zbudowano mur.

W Rzeszowie Załężu cały teren więzienny był otoczony wysokim, 5-6 metrowym murem, więc o kontakcie ze światem zewnętrznym nie mogło być mowy. W Jastrzębiu Szerokiej mur był niższy, lecz izolował nas skutecznie.

W Rzeszowie raz nam zrobiła wielką niespodziankę znana aktorka, Maja Komorowska. Przyjechała do obozu z prezentami od siebie i jej kolegów. Była to żywność i trochę odzieży. Dopuszczono do niej grupę 4-5 internowanych na krótkie spotkanie. Przekazali nam potem serdeczne pozdrowienia od niej i innych artystów scen polskich. Było to dla nas bardzo wzruszające. Tym bardziej, że wiedzieliśmy, iż oni sarni, z powodu bojkotu telewizji i radia, cierpią niedostatek.

Wspomnieć by jeszcze trzeba o dwóch wizytach Ministerstwa Sprawiedliwości. Pierwsza całkowicie mnie zaskoczyła. Było to jeszcze w KW MO w Katowicach. Niespodziewanie zostałem zaprowadzony z celi do małego pokoju. Powitał mnie tam starszy pan, przedstawiając się jako prokurator wojewódzki, który z ramienia Ministerstwa Sprawiedliwości przeprowadza rozmowy z internowanymi. Pytał, czy zgadzam się z decyzją internowania, to znaczy z jej uzasadnieniem? Stwierdziłem, że nie. Zapytał więc, czy złożyłem odwołanie od tej decyzji. Odpowiedziałem, że nie, wszyscy bowiem twierdzili, iż to i tak nie ma szansy. Na to on stwierdził, że tego nie można z góry przesądzać i że takie odwołanie nie może mi zaszkodzić. Podobnie zresztą doradził koledze z celi, który był po mnie na takiej rozmowie. Odwołanie zrobiliśmy, ale odpowiedzi były negatywne.

Prokurator ten pytał mnie jeszcze, czy mam jakieś skargi czy życzenia? Powiedziałem mu, że od 2 tygodni nie miałem możności się golić. Mam więc skromne życzenie, aby mi to umożliwiono. Istotnie, następnego dnia wezwano naszą celę do golenia. Druga wizyta z Ministerstwa Sprawiedliwości, to trzech panów, którzy przybyli do Uherc. Rozmawiali z internowanymi w świetlicy. Właściwie na wszystkie tematy - od spraw bytowych aż do politycznych. Prawdopodobnie była to lustracja obozu przez delegację tegoż ministerstwa.

Słyszałem również, że w którymś z obozów była delegacja Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, ale bliższych szczegółów z tej wizyty nie znam.

Henryk Sporoń
Wspomnienia i listy z ośrodków internowania PRL w czasie stanu wojennego 1981-1982, Chorzów 2006

 

Sporoń Henryk Franciszek

Urodzony 7.08.1926r w Świerklańcu, publicysta historyczny.
W czasie II wojny światowej wcielony do Wehrmachtu, walczył w Słowacji i na Węgrzech. Ranny w marcu 1945r., przebywał w szpitalu w Czechach, a następnie w niewoli sowieckiej. Powrócił po wojnie na Śląsk. Absolwent Liceum Pedagogicznego w Tarnowskich Górach, Instytutu Kształcenia Kadr Naukowych w Warszawie - historia powszechna (1954) i WSP w Krakowie- geografia (1964). Studia Podyplomowe na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach (1974-76).

Pracował jako nauczyciel geografii i historii w szkołach podstawowych i średnich w Tarnowskich Górach, Radzionkowie, Świętochłowicach, Rusinowicach, Mierzęcicach, Katowicach, Świerklańcu, Koszęcinie oraz w Norymberdze i Schweinfurcie w Niemczech - gdzie obecnie mieszka.

W czasie stanu wojennego internowany, przebywał w więzieniach w Katowicach, Jastrzębiu Szerokiej, Uhercach i Rzeszowie Załężu. Po zwolnieniu wyjechał w roku 1983 - bez prawa powrotu - z całą rodziną do Niemiec. Zajmuje się dokumentacją najnowszej historii Polski - okresem stanu wojennego, śląsko-polsko-niemieckimi tematami. W Niemczech „broni Polski przed nacjonalistami, w Polsce tępi narodową megalomanię i walczy ze stereotypami”.

Publikuje na łamach prasy emigracyjnej, polonijnej i śląskiej. Wydał zbiór wspomnień i dokumentów: „Z rodzinnych stron i emigracji”, „W poszukiwaniu historycznej prawdy”; „Wspomnienia z ośrodków internowania PRL w czasie stanu wojennego 1981/82”.


Na podst. „Pracownicy polskiej
książki i prasy w Niemczech”,
pod red. Marii Kalczyńskiej, Opole 2003.

Henryk Sporoń stale podkreśla swe związki z Tarnowskimi Górami. Za zasługi dla osób szczególnie zasłużonych dla miasta, 10 września br. został uhonorowany przez burmistrza miasta nagrodą „Srebrnego Skrzydła”.

 

 

 

 

Montes Tarnovicensis

Strona Główna ] Montes Nr 1 ] Montes Nr 2 ] Montes Nr 3 ] Montes Nr 4 ] Montes Wyd.Spec. ] Montes Nr 5 ] Montes Nr 6 ] Montes Nr 7 ] Montes Nr 8 ] Montes Nr 9 ] Montes Nr 10 ] Montes Nr 11 ] Montes Nr 12 ] Montes Nr 13 ] Montes Nr 14 ] Montes Nr 15 ] Montes Nr 16 ] Montes Nr 17 ] Montes Nr 18 ] Montes Nr 19 ] Montes Nr 20 ] Montes Nr 21 ] Montes Nr 22 ] Montes Nr 23 ] Montes Nr 24 ] Montes Nr 25 ] Montes Nr 26 ] Montes Nr 27 ] Montes Nr 28 ] Montes Nr 29 ] Montes Nr 30 ]

Pismo dotyczące historii Tarnowskich Gór, Ziemi Tarnogórskiej i Śląska
Wydawca: Oficyna Monos, 42-600 Tarnowskie Góry, ul. Szpaków 5, tel./fax (032) 384-14-31
e-mail: krzysztof.kudlek@neostrada.pl
Redaktor naczelny: Krzysztof Kudlek

Zapraszamy do współpracy w redagowaniu gazety wszystkich, którym popularyzowanie historii jest szczególnie bliskie

Wszelkie prawa zastrzeżone. Przetwarzanie, kopiowanie i wykorzystywanie tekstów bez zgody wydawcy zabronione
 Copyright © 2004 GM / Projekt i realizacja GM 2004

 

Darmowy licznik odwiedzin

teksty piosenek księgarnia internetowa