Zamki i pałace

O nich zapomnieć nie można Herbarz tarnogórski

Montes Nr 22

N U M E R  2 3  -   G R U D Z I E Ń   2 0 0 6 r.

 

 

Fryderyk von Holstein-Beck
Tarnowskie Góry, miasto inteligencji w 19 wieku
Florian i Oscar
Ślubowanie Burmistrza Miasta
Adwentowe tętno
Bombowe ozdoby choinkowe
Sanatorium podziemne pod Tarnowskimi Górami?
Jak obchodzono jubileusz 50-lecia Bractwa Strzeleckiego...?
W kuchennej izbie
Triumfalny pochód czerwonych autobusów
Czym na Śląsku płacono przed dwoma wiekami
Święty Jan Nepomucen na Ziemi Tarnogórskiej
Ksiądz Franciszek Blachnicki
Z opłatkiem u Serdecznych
Stan strachu
Na krańcach ziemi
Tarnogórski wiersz Goethego, czyli wiele hałasu o coś
Tarnogórzanie dla pamięci
Pierwsi polscy radni miejscy
Paweł Waloszczyk
 

Sługa Boży z Tarnowskich Gór cz.I

Ksiądz Franciszek Blachnicki

O księdzu Franciszku Blachnickim niewiele napisano w tarnogórskiej prasie (patrz Montes numer 15 - przyp. red). Dlatego też życiorys tego znakomitego obywatela miasta, byłego druha Hufca ZHP mało jest znany, chociaż żyją jeszcze tacy, co pamiętają jego kazania w kościele pw. Św. Piotra i Pawła.


Prawdopodobnie na praktyce w Mikołowie. Ks. Franciszek po prawej

Coraz mniej takich osób jak Henryk Jaksik, który znał go osobiście. Tacy wychowawcy, jak profesor gimnazjum Pawlik, kapelan hufca ks. Emil Skudrzyk, harcmistrz Ryszard Kalyta i kierownik kręgu starszoharcerskiego Alojzy Pakosz, którzy ukształtowali jego charakter już odeszli, także z pamięci tarnogórzan.

A przecież to właśnie przedwojenna edukacja i harcerstwo wszczepiły młodemu Franciszkowi umiłowanie wolności, wręcz nakazały podjąć walkę ze zniewoleniem przez hitlerowski a później stalinowski totalitaryzm.


Harcerz na jednej z wypraw krajoznawczych, przypuszczalnie rok 1936

Blachnicki przez całe życie zmagał się z uciemiężeniem, lecz nigdy nie występował przeciwko konkretnym osobom, Niemcom czy Rosjanom, zawsze walczył z systemem.

Stworzony przez niego Ruch Oazowy Światło - Życie i Chrześcijańska Służba Wyzwolenia Narodów wychowały zwolenników ekumenizmu wypływającego z potrzeby ducha, gdzie obok poczucia wspólnoty międzyludzkiej w wierze, jest miejsce poczucia odrębności i tożsamości narodowej. Właśnie te cechy - moim zdaniem - należałoby przekazywać młodzieży karmionej obcą propagandą nowego stylu życia, jakże odmiennego od naszej polskiej kultury.

Przerwana młodość

Franciszek Karol Blachnicki urodził się 24 marca 1921 roku w Rybniku na śląskiej ziemi, jako syn starszego pielęgniarza Józefa i Marii z domu Miller. Oboje rodzice wywodzili się z rodzin robotniczych. Niewiadomo jakie pobudki nimi kierowały gdy opuszczali w 1929 r. ziemię rybnicką i przenieśli się do Tarnowskich Gór. Możliwe, że ówczesna sytuacja społeczno-polityczna. „Polska Zachodnia” w numerze 29 z 1927r. pisała: „ Powiat rybnicki, jeden z najbardziej polskich powiatów Górnego Śląska (...) znalazł się pod terrorem gospodarczym przedsiębiorstw, kierowników przemysłowych i urzędników niemieckich, którzy za cenę chleba wymuszają na Polaku, by w Polsce stał się Niemcem”.

A może po prostu była to wędrówka za chlebem. W szpitalach, ze względu na szczupłość funduszy zatrudniano niewiele personelu medycznego. W mieście pracowało 4-5 internistów i chirurgów ogółem, natomiast tarnogórska służba zdrowia, górnicza i miejska, pod kierownictwem dr. Hagera, znana była na całym Śląsku.

Wraz z rodzeństwem: Elżbietą, Adelajdą, Rudolfem, Ernestem i Henrykiem uczęszczał do ośmioklasowej szkoły powszechnej przy ulicy Sobieskiego.

Pan Henryk Jaksik - z Towarzystwa Miłośników Ziemi Tarnogórskiej, zapamiętał Rudolfa, z którym od 1929 roku uczęszczał do jednej klasy, i Franciszka, o rok młodszego, jako „noszących się wysoko, nosili głowy do góry. Uczniowie, ba nawet nauczyciele nazwisko Blachnicki wymawiali z pewnym akcentem”.

Franciszek, chociaż w ćwiczeniach fizycznych się nie wyróżniał, to zawsze lubił „szpanować”.

W 1930r. rozpoczął naukę w neoklasycznym gimnazjum. Paweł Wieczorek w artykule „Wyrósł w Tarnowskich Górach” napisał, że Blachnicki po latach nie szkołę, jak sam przyznawał dobrą, wspominał, ale próbę ucieczki od sformalizowanych systemów urzędowych, do środowisk nacechowanych autentyzmem, tętniących życiem i owocnych. Przed wojną w szkole średniej była to ucieczka w ruch harcerski. Szkoła znajdowała się na drugim planie, jako pewna konieczność, której trzeba się było poddać i której program trzeba było zaliczyć. W centrum zainteresowania była fascynująca przygoda harcerska ze swoim programem wychowawczym, zawartym w przyrzeczeniu harcerskim. Ze swoją metodą wychowania rówieśniczego, systemem małej grupy - zastępu - wychowania metodą gry wzbudzającej inicjatywę i aktywność. Ze swoją obrzędowością i bliskim kontaktem z przyrodą oraz ideą rycerskiej służby wobec bliźnich.

Jako przyboczny I Męskiej Drużyny ZHP Franciszek był jej niespokojnym duchem. Jednocześnie spełniał się w pracach i instruktażach udzielanych harcerzom z zastępów i drużyn wiejskich w okolicznych miejscowościach. Druhowie jego drużyny przekazywali im nabyte wiadomości sanitarne i medyczne uzyskane na szkoleniach prowadzonych przez mjr Longina Konachewicza, lekarza 11. Pułku Piechoty. Opowiadali także o historii i pięknie miejscowości rozsianych na wschodnich rubieżach - Polesia, Podola, Rusi, Ukrainy w których przebywali podczas wakacji i wycieczek organizowanych przez p. Pawlika, ks. Skudrzyka, drużynowego Markowiaka i innych wychowawców. Prowadzili zajęcia topograficzne na biwakach w terenie z druhami i zuchami - członkami szczepów „wilcząt”, których w powiecie było 30. Późniejsze lata jego życia pokazały, że nigdy nie szedł wydeptaną drogą, stale przedzierał się przez gąszcz kłujących spraw i pomysłów, niejednokrotnie ryzukując bolesnym upadkiem, mogącym tragicznie się skończyć. Szedł dalej, nabierając nowych sił, z głową pełną odkrywczych projektów, podobnie jak ks. Skudrzyk, podharcmistrz Pakosz, i pociągał za sobą innych w swój fascynujący świat.

Czy chciał się poświęcić zawodowej służbie wojskowej? Tego nie wiemy - chociaż z miast garnizonowych, dużo młodzieńców z wielodzietnych rodzin, po skończeniu szkoły średniej, taką karierę w latach międzywojennych obierało ze względu na brak funduszy na dalsze kształcenie.

W każdym razie, w sierpniu 1938r., jako ochotnik rozpoczął roczny kurs podchorążych rezerwy w 23. Dywizji Piechoty w Katowicach. Praktykę odbywał w Mikołowie w batalionie fortecznym Korpusu Ochrony Pogranicza „Mikołów”, wchodzącym w skład Obszaru Warownego „Śląsk”.

Wspominając roczną służbę wojskową stwierdził: „Służba wojskowa była doświadczeniem negatywnym, jako zetknięcie się z bezsensownym, w moim odczuciu, systemem tresury”. Kartę mobilizacyjną - powołanie do służby wojskowej na okres wojny - otrzymał jako podchorąży do 11. Pułku Piechoty w Tarnowskich Górach. Z nim w składzie „Zgrupowania Tarnowskie Góry” płk Gorgonia, wyruszył na kampanię wrześniową.

Stanisław Obcowski
Ciąg dalszy w następnym numerze
Fot. ze zbiorów autora
 

 

 

 

Sługa...

  CZĘŚĆ I
CZĘŚĆ II
CZĘŚĆ III
CZĘŚĆ IV
CZĘŚĆ V

 

 

Montes Tarnovicensis

Strona Główna ] Montes Nr 1 ] Montes Nr 2 ] Montes Nr 3 ] Montes Nr 4 ] Montes Wyd.Spec. ] Montes Nr 5 ] Montes Nr 6 ] Montes Nr 7 ] Montes Nr 8 ] Montes Nr 9 ] Montes Nr 10 ] Montes Nr 11 ] Montes Nr 12 ] Montes Nr 13 ] Montes Nr 14 ] Montes Nr 15 ] Montes Nr 16 ] Montes Nr 17 ] Montes Nr 18 ] Montes Nr 19 ] Montes Nr 20 ] Montes Nr 21 ] Montes Nr 22 ] Montes Nr 23 ] Montes Nr 24 ] Montes Nr 25 ] Montes Nr 26 ] Montes Nr 27 ] Montes Nr 28 ] Montes Nr 29 ] Montes Nr 30 ]

Pismo dotyczące historii Tarnowskich Gór, Ziemi Tarnogórskiej i Śląska
Wydawca: Oficyna Monos, 42-600 Tarnowskie Góry, ul. Szpaków 5, tel./fax (032) 384-14-31
e-mail: krzysztof.kudlek@neostrada.pl
Redaktor naczelny: Krzysztof Kudlek

Zapraszamy do współpracy w redagowaniu gazety wszystkich, którym popularyzowanie historii jest szczególnie bliskie

Wszelkie prawa zastrzeżone. Przetwarzanie, kopiowanie i wykorzystywanie tekstów bez zgody wydawcy zabronione
 Copyright © 2004 GM / Projekt i realizacja GM 2004

 

Darmowy licznik odwiedzin

teksty piosenek księgarnia internetowa