Zamki i pałace

O nich zapomnieć nie można Herbarz tarnogórski

montes Nr 21

N U M E R  2 2  -   W R Z E S I E Ń   2 0 0 6 r.

 

 

Karol Gothard Langhans, Karol Ferdynand Langhans
Ostatnia droga księdza doktora Gustawa Klapucha
Imprezy u Strzelców
O Tarnowskich Górach w parlamencie
Rozmyślania o Górnym Śląsku
Triumfalny pochód czerwonych autobusów
Dożynki
Edukacja regionalna            - II wydanie
Kolejowy jubileusz
Ochotnicy z „Floriana”
„Serdeczni” żegnają lato
Lądowisko helikopterów w Tarnowskich Górach
Śląski humor
Skóra starego Rybki
Hedwig Konopka czy Jadzia Konopczanka?
Węglarze i kuźnicy
Bolesław Lubosz (1928-2001)-śląski literat i poeta
Poeci o smutnej stronie piękna
Wizyty pełne wrażeń
 

 

Dożynki

Zwożeniu zboża z pola niejednokrotnie towarzyszyły zmagania z warunkami atmosferycznymi, jak deszcz czy grad. Wtedy nie było czasu na nic, często zapominało się w ciągu dnia o jedzeniu. Bywało, że w tygodniu padał deszcz a w niedzielę świeciło od rana słońce. Wtedy delegacja zacnych gospodarzy szła do księdza proboszcza, żeby prosić o zezwolenie na przywóz zboża z pola. Ksiądz zazwyczaj udzielał takiej dyspensy, ale po ostatniej mszy porannej - gdyż wieczornej w Tworogu nie było.
 


Zwożenie zboża

Gospodarze czekali z furmankamii opodal kościoła, niespokojnie patrząc w niebo - które się już chmurzyło - i na świątynię, kiedy wyjdzie pierwszy uczestnik mszy świętej.

Wtedy zaczęło dziać się coś niesamowitego. Konie z wozami pędziły galopem przez wieś, co przypominało wyścigi rydwanów. Fury podskakiwały niebezpiecznie na kocich łbach, jakimi była wybrukowana ulica Zamkowa. Jednakże, kiedy jechano do stodoły z ostatnim wozem zboża, było śląskim obyczajem zatrzymać się przy przydrożnej kapliczce albo krzyżu, żeby podziękować Bogu za zebrane plony.

Po zebraniu całego zboża z pola, ściernisko zostało dokładnie wygrabione. Do tego celu służyło specjalne grabisko, szerokie na około półtora metra o półmetrowych zębach, które zazwyczaj ciągnęły dwie osoby. Z zebranej słomy robiono snopki, które po śląsku nazywano ociepkami. Nagrabionej słomy nie było już wiele, dlatego jeżeli ktoś mieszkał blisko pola, była ona zwożona na tragaczach (jednokołowa taczka do gnoju). Przywóz ostatniego snopa miał uroczystą oprawę. Nazywało się to „Die letzte Garbe”. Słowo „ociepka” i „Garbe” jest rodzaju żeńskiego, dlatego snop był ubierany w strój kobiecy np. w zapaskę starki. Tego dnia wieczerza była wyjątkowa bo gospodyni miała więcej czasu, a gospodarz sięgał do buta, po schowaną tam flaszkę z samogonem z zeszłorocznego zboża. Następnie rozpoczynano młócenie za pomocą cepów lub młockarni. Biedny koń, który miał worek na łbie, cały dzień chodził w koło i za pomocą kieratu napędzał młockarnię. Po zwiezieniu wszystkich płodów rolnych, pozostało tylko czekać na uroczyste jesienne dożynki.

Historia dożynek na świecie sięga czasów biblijnych, przez Żydów nazwane były Sokut. Jak wyglądało święto Sokut możemy się dowiedzieć z Księgi Nachemiasza „ ... gromadził się tedy wszystek lud jak jeden mąż w Jeruzalem. Tu naznosiwszy z gór przeróżnych ozdób liściowych ... ”.

W ceremonii sokutowej potrząsano na cztery strony świata, czteroma gatunkami gałązek z palmy, wierzby, mirtu i cytrusu. Wyobrażało to świat upraw i przypominało młócenie gałęziami.

Świętowano od 15 do 21 tiszri tj. na przełomie września i października, po zakończeniu żniw i zwiezieniu całorocznych zbiorów. Radowano się, wśród zabawy rolnicy spożywali ofiarne jadło i mieszkali w tym czasie w szałasach wybudowanych z gałązek palm. Przez wszystkie dni święta składano ofiary z płodów rolnych, owoców oraz ofiarę całopalną z siedemdziesięciu byków. Starożytni Rzymianie też świętowali przez kilka dni uroczystość o nazwie „feriae messis” (dni żniwnego świętowania).

W spisanych tzw. mowach papieża Leona I Wielkiego (29.IV.440 r. - 10.XI.461r.) są wzmianki o jesiennych Dniach Kwartalnych, które przypadają pod koniec września, na wzór pogańskiego „feriae messis”, był to kościelny początek dziękczynienia za zebrane plony. W średniowiecznej Polsce również świętowano dożynki przez 3 dni w październiku, a na Śląsku był już obyczaj uczestniczyć we mszy wotywnej z błogosławieństwem plonów.

Ks. Hoscheck w swojej kronice parafialnej z 1795 r., nic nie wspomina na temat uroczystości, która by mogła przypominać dożynki, chociaż skrupulatnie wymienia inne mniejsze uroczystości. Pisze tylko, że w dzień św. Marka odbywa się procesja przez pola, która miała na celu wyprosić dobry urodzaj.

W Prusach ustalono w 1773r., że po św. Michale Archaniele, w pierwszą niedzielę października, należy odprawiać dożynki. Natomiast w polskiej obyczajowości dożynki odprawiano na święto Matki Boskiej Zielnej - 15 sierpnia - patronki dobrych zbiorów. W latach 30. ub. wieku dożynki w Tworogu nabrały szczególnego splendoru i miały świecki charakter. Pierwsze z tym scenariuszem odbyły się 1.10.1933r. Kościół miał swoją, niezależną uroczystość dziękczynną. W pochodzie uczestniczyli wszyscy ci, którzy pracowali na roli.

Pochód rozpoczynał się na Prinz - Hohenloheplaz (Plac Wolności), szedł główną ulicą do torów i z powrotem. Pierwsza szła w pochodzie małorolna gospodyni, która pchała przed sobą skrzypiącą taczkę do gnoju, na taczce stała beczułka ze smarem, tawotem. Za nią szła orkiestra wiejska. Następnie jechały furmanki, na których każdy gospodarz pokazywał to, co produkował. Jeżeli zajmował się produkcją zboża, to miał pełną furmankę snopów, jeżeli ziemniaków, kapusty, kukurydzy, ćwikły itp. to tym miał wypełniony wóz. W pochodzie brał też czynny udział właściciel tartaku, traktor ciągnął pełen wóz dłużycy.

Za furmankami jechała Straż Pożarna, a za nią na koniach członkowie „Kriegervereinu” - kombatanci z I wojny światowej. W późniejszym czasie, również chłopcy z HJ nadający rytm marszu pochodowi na werblach i dziewczęta z BDM. Po pochodzie odbywał się festyn przy piwie w ogrodzie Hoppego, dzisiaj GOK. Pierwsze dożynki po II wojnie światowej odprawiono w Tworogu 26.08.1945r.

Fryderyk Zgodzaj

 

 

 

 

Montes Tarnovicensis

Strona Główna ] Montes Nr 1 ] Montes Nr 2 ] Montes Nr 3 ] Montes Nr 4 ] Montes Wyd.Spec. ] Montes Nr 5 ] Montes Nr 6 ] Montes Nr 7 ] Montes Nr 8 ] Montes Nr 9 ] Montes Nr 10 ] Montes Nr 11 ] Montes Nr 12 ] Montes Nr 13 ] Montes Nr 14 ] Montes Nr 15 ] Montes Nr 16 ] Montes Nr 17 ] Montes Nr 18 ] Montes Nr 19 ] Montes Nr 20 ] Montes Nr 21 ] Montes Nr 22 ] Montes Nr 23 ] Montes Nr 24 ] Montes Nr 25 ] Montes Nr 26 ] Montes Nr 27 ] Montes Nr 28 ] Montes Nr 29 ] Montes Nr 30 ]

Pismo dotyczące historii Tarnowskich Gór, Ziemi Tarnogórskiej i Śląska
Wydawca: Oficyna Monos, 42-600 Tarnowskie Góry, ul. Szpaków 5, tel./fax (032) 384-14-31
e-mail: krzysztof.kudlek@neostrada.pl
Redaktor naczelny: Krzysztof Kudlek

Zapraszamy do współpracy w redagowaniu gazety wszystkich, którym popularyzowanie historii jest szczególnie bliskie

Wszelkie prawa zastrzeżone. Przetwarzanie, kopiowanie i wykorzystywanie tekstów bez zgody wydawcy zabronione
 Copyright © 2004 GM / Projekt i realizacja GM 2004

 

Darmowy licznik odwiedzin

teksty piosenek księgarnia internetowa