Zamki i pałace

O nich zapomnieć nie można Herbarz tarnogórski

Montes Nr 20

N U M E R  2 1  -   C Z E R W I E C   2 0 0 6 r.

 Montes Nr 22

 

Fryderyk Wilhelm II Hohenzollern, Girolamo Lucchesini
Sądownictwo w dawnych czasach
Imprezy u Strzelców
Nabożeństwa górnicze
Ksiądz bibliofil
O doktorze, co do pracy chodził piechotą
O utopcu Frycku, Skarbniku i czarnych pstrągach w tarnogórskiej sztolni
Maibaum
Bonifacy Wyciszczok (1876-1938)
Europejski Piknik Rodzin Kolejarskich 2006
Młodzi piłkarze z Bernburga w Tarnowskich Górach
160 tysięcy na Akcję      Lato 2006
Garnizon Tarnogórski 1913-1920
Zasługi hrabiego Fryderyka von Redena dla rozwoju Górnego Śląska i Tarnowskich Gór
Profesor Florian Śmieja
Tarnogórskie Muzeum wyróżnione
Triumfalny pochód czerwonych autobusów
Trzy Rozalie i Ewa
Śląski humor
Jezus o upominaniu
Święto u Serdecznych
Orkiestra mandolinowa Rodziny Kolejowej
 

CZĘŚĆ I

Śląski humor

W ożywionej ostatnimi laty dyskusji nad pojęciem „śląskości” dominują przykłady zaczerpnięte z historii, socjologii, etnografii. Z pewnością taki warsztat badawczy przydaje tematowi rangi i tworzy solidną bazę do dalszych studiów.

Mało kto jednak zastanawiał się nad charakterystyczną mentalnością Ślązaków, nad ich specyficznym rodzajem myślenia i reagowania.

 


Juliusz Ligoń. Drzeworyt Pawła Stellera. 1953r.

Nie pojawił się jeszcze na Śląsku ktoś taki jak ksiądz Tischner, który w ujmujący sposób potrafił wyeksponować główne nurty filozofii góralskiej, jednocześnie rozprawiając się z prostackim jej przedstawianiem w kawałach „o bacy”. Ów sposób myślenia ludzi z gór, przrebijał już z Sabałowych bajań, z powieści Orkana i Tetmajera, wyrażają go teksty przyśpiewek, teraz już folkowo - rockowych. Ale to właśnie wspomniane kawały były najbardziej rozpowszechnionym sygnałem o „inności” ludzi z Tatr. Mimo, że w większości nie przedstawiają górali w najkorzystniejszym świetle, są przekonującym dowodem na ich odmienny niż „ceprowski” sposób odbierania rzeczywistości. Chyba też z tego powodu górale specjalnie nie mają pretensji do autorów tych dowcipów, przeważnie pochodzących z nizin.

Oprócz górali, jedyną tak powszechnie postrzeganą jako odmienną, grupą etniczną (by nie używać innych określeń, ostatnio tak kontrowersyjnych), są Ślązacy. Ową odmienność tworzyło o wiele więcej uwarunkowań niż środowisko naturalne, toteż próba przedstawienia chociażby zarysu „filozofii śląskiej” jest zadaniem karkołomnym. Chciałbym zająć się malutkim wycinkiem i spróbować odpowiedzieć na pytania: Czy istnieje śląska odmiana humoru? Czy Ślązak cechuje się charakterystycznym, niepodobnym do innych poczuciem humoru? Czy istnieją dowcipy z których śmiać się może tylko Ślązak, dla „goroli” niezrozumiałe?

Po przemianach politycznych i społecznych w ostatnim półwieczu, hermetyczne dotąd pod względem obyczajowym i zawodowym środowiska - adresat i jednocześnie nadawca humoru śląskiego – nie ze swej woli otwarły się na przybyszów z różnych stron Polski.
Z jednej strony doprowadziło to do sytuacji, że w wielu miejscowościach na Górnym Śląsku rodowici Ślązacy stanowią mniejszość, z drugiej zaś strony opowieści o naszym regionie i jego mieszkańcach trafiły „pod strzechy”, zaniesione tam przez świeżoupieczonych górników i hutników na urlopach w stronach rodzinnych. Pomińmy fakt, że opowieści te przybrały w większości przypadków formę stereotypów, często nam nieprzychylnych. Rzeczywistością jednak jest niezwykła popularność w ostatnich latach śląskiego humoru. Teksty Lucjana Czernego, kabaretu „Rak”, działalność „Klubu Masztalskiego” rozbawiają całą Polskę. Nie doprowadziło to, co prawda, do masowego uczęszczania na kursy gwary śląskiej, niemniej zapoznało mieszkańców innych regionów kraju ze specyfiką tego humoru, nauczyło ich paru zwrotów, a przede wszystkim uświadomiło, że Ślązak oprócz innych przymiotów, posiada jeden niezmiernie cenny - poczucie humoru na wysokim poziomie.

Wróćmy jednak do naszego tematu.

W kategorii humoru zrozumiałego głównie przez Ślązaków, rozróżniam następujące podgrupy:

1. Językowa

Bez znajomości gwary nie sposób zrozumieć dowcipu. Kto, oprócz Ślązaków, jest w stanie bawić się półtorej godziny na „Pomście” lub „Zolytach”? Do grupy tej należą wszelkiego rodzaju monologi - „Kuramin”, o babci klozetowej, Lucjana Czernego - zagadki typu „Alkohol na „K”- „Kista piwa” oraz takie dowcipy jak: - „Pracuje pan w hucie? - W czopce, hut mom na niedziela”.

2. Zawodowa

Do tej grupy należy specyficzny humor górniczy. Żarty i opowiastki opisujące specyfikę tego zawodu, stosunek starych wyjadaczy do nowicjuszy, a szczególnie „goroli”, kontakty górników z dozorem („sztajgrem”), nie są w pełni zrozumiałe dla kogoś, kto nigdy nie zetknął się z górniczą bracią. Reagować może on tak, jak delikwent wysłany przez” ślepra” po „kibel śtromu”.

3. Obyczajowa

Niespotykany w innych rejonach Polski charakter pracy, sposób spędzania czasu wolnego, więzy rodzinne, miejsce zamieszkania (familok), wytworzyły pewien model zachowania, który jako przedmiot dowcipu u mieszkańca np. „Kongresówki” może wywołać jedynie zdziwienie. Taki dowcip: „Francik przekazał gołębia Zeflowi, jadącemu do Świnoujścia. Zeflik wrócił i minęło sporo czasu, kiedy nagle żona Francika przylatuje i godo: - Twój gołąb przyszoł, ale piechty! - O pierona! To Zeflik zapomnioł mu krzidła rozwiązać!” Przed opowiedzeniem tego dowcipu należałoby np. warszawiakowi zafundować pogawędkę o typowo śląskim hobby - gołębiarstwie, o znaczeniu i regulaminie takiej konkurencji jak „loty”, o rodzajach gołębi itp. Dowcip o sześcioletnim synku, który nie odzywał się wcale i był uważany za niemowę, gdy nagle przy obiedzie wypalił: „Kaj jest kompot!” i na pytanie „To ty godosz? Czamuś boł cały czos cicho”? odpowiada - „Bo zawsze boł” - śmieszy jedynie tych, dla których kompot obok klusek, rolady i modrej kapusty jest tak samo ważny jak dla 6-latka. Z obiadem, ale nie tylko, związany jest taki kawał: - „Pytlino, pożyczcie mi nudelkuli - Nie moga, tyż na chopa czekom”. Także i w tym przypadku nieodzownym byłby krótki kurs na temat: wyglądu i zastosowanie „nudelkuli” w rodzinie śląskiej.

4. Toponimiczna (jak naukowo to naukowo)

Akcja wielu historyjek i dowcipów rozgrywa się w konkretnym miejscu. Nie chodzi tutaj o znajomość geografii Śląska. Z tym każdy Polak dałby sobie radę. Nazwa kopalni, miasta, osiedla, rzeki, niesie w sobie wiele dodatkowych treści. Jeśli pada nazwa np. Radzionkowa, to nie chodzi o określenie miejsca na mapie, lecz o szczególne upodobania „cidrów”. Helenka na przykład, to osiedle wzniesione dla przybyszów, w którym rozgrywa się akcja wielu dowcipów, ukazujących konflikt Ślązaków i „goroli”. Brynica, „rzeka”, „Jordan” - to nie tylko niebieska niteczka na mapie, to granica dzieląca dwa światy - to „ciepłe kraje”. Istnieją dowcipy zrozumiałe dla Ślązaków tylko z określonego regionu. Rybniczanin nic nie zrozumie z kawału: - „Kaj to jedziecie, starko? - Do Chorzowa. - Do Starego? - Niy, do Yrmy, gynsi szkubać”.

Jan Hahn
Ciąg dalszy w następnym numerze

 

 

 

Humor...

  CZĘŚĆ I
CZĘŚĆ II

 

 

Montes Tarnovicensis

Strona Główna ] Montes Nr 1 ] Montes Nr 2 ] Montes Nr 3 ] Montes Nr 4 ] Montes Wyd.Spec. ] Montes Nr 5 ] Montes Nr 6 ] Montes Nr 7 ] Montes Nr 8 ] Montes Nr 9 ] Montes Nr 10 ] Montes Nr 11 ] Montes Nr 12 ] Montes Nr 13 ] Montes Nr 14 ] Montes Nr 15 ] Montes Nr 16 ] Montes Nr 17 ] Montes Nr 18 ] Montes Nr 19 ] Montes Nr 20 ] Montes Nr 21 ] Montes Nr 22 ] Montes Nr 23 ] Montes Nr 24 ] Montes Nr 25 ] Montes Nr 26 ] Montes Nr 27 ] Montes Nr 28 ] Montes Nr 29 ] Montes Nr 30 ]

Pismo dotyczące historii Tarnowskich Gór, Ziemi Tarnogórskiej i Śląska
Wydawca: Oficyna Monos, 42-600 Tarnowskie Góry, ul. Szpaków 5, tel./fax (032) 384-14-31
e-mail: krzysztof.kudlek@neostrada.pl
Redaktor naczelny: Krzysztof Kudlek

Zapraszamy do współpracy w redagowaniu gazety wszystkich, którym popularyzowanie historii jest szczególnie bliskie

Wszelkie prawa zastrzeżone. Przetwarzanie, kopiowanie i wykorzystywanie tekstów bez zgody wydawcy zabronione
 Copyright © 2004 GM / Projekt i realizacja GM 2004

 

Darmowy licznik odwiedzin

teksty piosenek księgarnia internetowa