Zamki i pałace

O nich zapomnieć nie można Herbarz tarnogórski

Montes Nr 20

N U M E R  2 1  -   C Z E R W I E C   2 0 0 6 r.

 Montes Nr 22

 

Fryderyk Wilhelm II Hohenzollern, Girolamo Lucchesini
Sądownictwo w dawnych czasach
Imprezy u Strzelców
Nabożeństwa górnicze
Ksiądz bibliofil
O doktorze, co do pracy chodził piechotą
O utopcu Frycku, Skarbniku i czarnych pstrągach w tarnogórskiej sztolni
Maibaum
Bonifacy Wyciszczok (1876-1938)
Europejski Piknik Rodzin Kolejarskich 2006
Młodzi piłkarze z Bernburga w Tarnowskich Górach
160 tysięcy na Akcję        Lato 2006
Garnizon Tarnogórski 1913-1920
Zasługi hrabiego Fryderyka von Redena dla rozwoju Górnego Śląska i Tarnowskich Gór
Profesor Florian Śmieja
Tarnogórskie Muzeum wyróżnione
Triumfalny pochód czerwonych autobusów
Trzy Rozalie i Ewa
Śląski humor
Jezus o upominaniu
Święto u Serdecznych
Orkiestra mandolinowa Rodziny Kolejowej
 

 

Trzy Rozalie i Ewa

Rozmowa z Bogumiłą Rostkowską,
autorką śląskiej sagi rodzinnej


Wieczór pod Renesansowym Stropem z Bogumiłą Rostkowską
odbył się 20 maja 2005r.



- Jakie ścieżki wiodły Panią do pisarstwa?

- Moje próby pisarskie biorą początek w rodzinnych Reptach Śląskich, jakkolwiek urodziłam się w Bytomiu, ale dzieciństwo i późniejsze lata spędziłam właśnie w tej miejscowości, będącej teraz dzielnicą Tarnowskich Gór. Od 15 lat mieszkam w centrum miasta. W Reptach Śląskich zostałam ochrzczona w kościele św. Mikołaja, chodziłam do szkoły podstawowej, bawiłam się z dziećmi na podwórku przy domu mojego dziadka ze strony ojca, na przykład w Indian.

- To wtedy napisała Pani pierwsze opowiadanie o Dzikim Zachodzie?

- Opowiadanie zamieściłam w 32-kartkowym zeszycie pod koniec nauki w podstawówce. Na wakacjach bywały u mnie kuzynki, coś tam malowały, a ja pisałam. Kuzyn wykonał nawet ilustracje do tej opowieści.

- Rodzina Pani od pokoleń związana jest ze Śląskiem.

- Głównie z miastem gwarków i jego okolicami. Rodzina ojca mieszkała przed wojną w Nowych Reptach, rodzina mamy z kolei w Starych Reptach, rozciągających się po prawej stronie głównej ulicy Gliwickiej, kiedy jedzie się z Tarnowskich Gór w kierunku Gliwic.

Repty w całości po plebiscycie należały do Polski. Jak głosi legenda, już około 1200 roku do Rept przybyli norbertanie, którzy założyli osadę i wybudowali kościół. Odkryto tam złoża rud cynku, ołowiu i srebra.

Ojciec mamy mieszkał w okolicy Chorzowa. Poznał swoją przyszłą żonę, moją babcię, w Hucie „Laura”, gdzie wspólnie pracowali. Dziadkowie zamieszkali w Świętochłowicach.

Mama została półsierotą w wieku 8 lat, kiedy zmarła moja babcia. Dziadek nie mógł sobie dać rady, niewiele zarabiał, nie stać go było na opłacenie opiekunki, dlatego moją mamę i jej brata przyjęła do siebie babcia ze strony matki w Reptach. W ten sposób dzieci pozyskały wiele wujków i cioć oraz mogły do woli bawić się z kuzynami i kuzynkami, gdyż między nimi była niewielka różnica wieku.

- Jakie były losy rodziców?

- Wyczytać to można w powieści ale oczywiście rozwinę ten wątek i odpowiem. Ojciec na początku wojny jako młodociany pracował w kopalni „Mikulczyce”. Później został wcielony do Wehrmachtu. Po wojnie trafił do obozu jenieckiego gdzie został zwerbowany do wojska polskiego w Anglii. Wrócił w 1947 roku i podjął pracę w starostwie. Pracował też w Spółce Brackiej i w urzędzie gminy w Reptach. Gdy mama została opluta i przeklęta przez pewną kobietę za to, że ojciec wysłał jej nakaz płacenia podatku to przeszedł do pracy spółdzielni rolniczej. W dodatku moim rodzicom zmarła ich pierwsza córka. Wszyscy znajomi i rodzina uważali, że spowodowały to te przekleństwa. Gdy ja się urodziłam i obie z mamą poważnie chorowałyśmy, ojciec z powodu zarobków postanowił podjąć pracę w kopalni „Miechowice”.

Wkrótce rodzice zamieszkali w bloku wybudowanym przez kopalnię w Zabrzu Helence. Ja zostałam przy dziadkach w Reptach. Jestem jedynaczką, miałam wówczas 5 lat. W tym miejscu zdradziłam nieco z drugiej części sagi gdyż „Trzy Rozalie i Ewa” kończy się przed moimi narodzinami.

Wracając do mamy losów, to gdy wybuchła wojna miała 15 lat. Musiała iść na landjahr, czyli podjąć przymusową pracę w rolnictwie. Uciekła z tej pracy. Wtedy ciocia załatwiła jej schronienie i pracę u ks. proboszcza Konstantego Twórza w parafii św. Marcina w Starych Tarnowicach. Po powrocie z landjahru otrzymała nakaz pracy w tarnogórskim zakładzie odzieży wojskowej Ostaff (obecnie Tarmilo).

Rodzice poznali się chodząc pieszo do pracy z Rept do Tarnowskich Gór. Wtedy moja mama pracowała już w Spółce Brackiej, dlatego też tata tam się przeniósł.

- Jaką uczennicą była Pani w liceum, kim chciała zostać po maturze?

- Byłam średnią uczennicą. Szczególnie interesowała mnie historia, zwłaszcza Śląska. Moja wychowawczyni w tarnogórskim liceum imienia Stefanii Sempołowskiej, nauczycielka historii, pani dr Maria Sikorska namawiała mnie abym podjęła studia w tej dziedzinie w Opolu, miałam już wystawioną opinię na WSP. Jestem jednak rogatą duszą, zmieniłam plany, przenosząc dokumenty na wydział prawa. Studiowałam administrację na Uniwersytecie Jagiellońskim w Karakowie.

Później przez jakiś czas pracowałam w księgowości przedsiębiorstwa handlowego oraz – w następnych latach – jako sekretarz sądowy w różnych wydziałach sądu rejonowego. Byłam też członkiem kolegium d/s wykroczeń, a gdy kolegia zakończyły działalność byłam ławniczką. Teraz nie pracuję zawodowo, mam więcej czasu na pisanie, zajmuję się domem, ogrodem i roczną córką Lucyną. Mąż, z wykształcenia mgr inż. elektronik, pracuje w jednej z tarnogórskich firm.

- Wróćmy do początku Pani twórczości literackiej.
Czy powstawały też wiersze?

- Będąc nastolatką, pisałam takie naiwne wiersze, ale nie pokazywałam ich nikomu. Do dziś zachowały się 3 wiersze, które znalazłam robiąc kiedyś porządki w meblach. Prowadziłam wtedy również dzienniczek.

- Zatem, pisała Pani opowiadania?

- Tak, od czasu do czasu w wolnych chwilach. Pisałam o codziennych sytuacjach, zaobserwowanych zdarzeniach, na przykład o moim bystrym i sprytnym piesku, srokach nękanych przez kota, Cygankach zachwalających przede mną swoje sztućce: „mąż by się ucieszył, gdyby dostał taką dyplomację”.

Napisałam też opowiadanie o wypadku pewnego górnika, opierając się na faktach oraz dodając zdarzenia zapamiętane z lat 60. i 70., kiedy to mama pracowała w kopalni w Radzie Zakładowej jako księgowa. Byłam nie jeden raz u niej w pracy, siedziałam wtedy na parapecie okna i często obserwowałam wynoszonych spod ziemi górników po wypadku. Górnik z mojego opowiadania przeżył ten wypadek. Znam dobrze to środowisko ciężkiej i niebezpiecznej pracy, gdyż pradziadkowie, dziadek i ojciec oraz wielu znajomych pracowało w górnictwie. Zgoła inne było opowiadanie o zasłyszanej rozmowie ludzi na Górze Świętej Anny.

- Coraz bardziej zbliżała się Pani do pracy nad śląską sagą rodzinną.

- Dodawały mi sił i zachęty do pisania zdobyte w kilku konkursach literackich nagrody i wyróżnienia. Ważną dla mnie rolę odegrał „Twój Styl”, zapraszając czytelników do nadsyłania rodzinnych opowieści o prababkach. Spóźniłam się z terminem przesyłki, dlatego sekretarz redakcji zaproponował przekazanie mojego opowiadania do wydawnictwa tego miesięcznika. Nie skorzystałam z tej propozycji, tylko zabrałam się do pracy nad powieścią. Przedtem, wraz z mężem przetłumaczyłam z języka niemieckiego pamiętniki mojego dziadka Pawła ze strony ojca, który był górnikiem.

Sięgnęłam też do rodzinnych wspomnień, zasłyszanych opowieści, pamiątek, fotografii, a nawet urzędowych dokumentów i rachunków. Od czasu napisania książki do czasu jej wydania upłynęło 8 lat.

- Powieść „Trzy Rozalie i Ewa” składa się z trzech części: „Ewa”, „Marta”, „Dom Rozalii”.

- Rozrysowałam najpierw drzewo genealogiczne mojej rodziny. Ustaliłam imiona i nazwiska (część z nich zmieniłam), stopnie pokrewieństwa. Pisałam etapami poszczególne opowieści i zdarzenia. Sięgałam do bardzo wielu źródeł i publikacji historycznych.

- Powieść zaczyna się od prapradziadka Fryderyka ze strony ojca w 1869 roku ....

- W czasie Świąt Bożego Narodzenia kiedy to urodziła się moja prababka Ewa. Po latach również w Święta prapradziadek Fryderyk siedzi przy stole wigilijnym trzymając na kolanach wnuka, czyli mojego dziadka Pawła, rozmyśla o narodzinach swojej córki i swojej młodości.

Jego żona zmarła przy porodzie drugiej córki Matyldy. Wspomina pracę w jednym z szybów rud i w szkole leśnej gdzie pracował po powrocie z kilkunastoletniego pobytu w wojsku. Ma u siebie wnuka, którym chce się jak najlepiej zająć. Podczas lat szkolnych Pawła jego dziadek umiera ale na szczęście wraca do rodzinnej miejscowości mama.

Część ta dzieje się aż do czasu gdy dziadek Paweł wrócił z I wojny światowej i poznał moją babcię Martę i jej rodzinę. Oczywiście znajomość zakończyła się weselem. Nagle zmarła prababka Ewa, a u Pawła zaczęły się kłopoty w pracy.

- Druga część, „Marta”, kreśli losy rodzin z obu stron przed i po ślubie dziadka Pawła i babci Marty, poczynając od 1881 roku.

- Dzieje rodzin, ich osiągnięcia, życie codzienne, zmagania się z różnymi przeciwnościami losu, kłopoty, zmartwienia, ale także i radości, osiągnięcia, siłę charakterów – starałam się je ukazać na tle takich wydarzeń, jak pierwsza i druga wojna światowa, powstania śląskie, plebiscyt, powrót części Śląska do Polski.

- Poruszająca w powieści jest scena, kiedy pewien kupiec ratuje rodzinę dziadka Pawła przed utratą domu ...

- Domu postawionego w wielkim trudzie, częściowo dzięki kredytom zaciągniętym w bankach niemieckim i polskim. Polskie banki miały specjalne oferty dla powstańców. Dom był po stronie polskiej, zaś miejsce pracy – kopalnia – po stronie niemieckiej. Dziadek stracił pracę i nie miał za co spłacić kredytów, musiał sprzedać dom. Przyczyna sprzedaży domu nie stała jednak po stronie kłopotów z bankami ale z pewnym człowiekiem, który udzielił dziadkowi pożyczki. Umowa była tak spisana, że mógł on natychmiast zażądać zwrotu całej kwoty pożyczonych pieniędzy. Gdy dziadek utracił pracę wykorzystał to. Niespodziewanie, gdy rodzina była już spakowana i przygotowana do przeprowadzki, przyszedł kupiec repecki, położył na stole kopertę z pieniędzmi mówiąc, że tak nie można niszczyć ludzi i zaraz wyszedł. Babcia Marta, która się pierwsza po tym niezwykłym zdarzeniu opamiętała wybiegła za nim, ale już go nie było na drodze. Pieniądze te dziadek zwracał w dogodnych ratach do końca drugiej wojny światowej. W książce nie wymieniłam jego nazwiska, podobnie jak wielu innych, ale teraz mogę powiedzieć: był to pan Jan Stefanik z Rept.

- Pełna humoru jest scena związana z Karoliną, matką prababci Rozalii.

- Karolina była osobą – mówiąc po śląsku – pyszną, trochę przewrotną, zawsze chciała dobrze wyglądać. Dlatego uznała, że skoro skończyła 50 lat i córki mogą objąć gospodarstwo, tym bardziej, że jedna z nich była już zamężna – może przygotować się do śmierci. Kupiła więc na targu solidną trumnę dębową. Pewnego dnia przymierzała się do niej na strychu w najlepszym starannie dobranym odzieniu.

- Co było potem, nie mówmy, zachęcając tym samym do lektury książki. Część trzecia, „Dom Rozalii”, zaczyna się w 1918 roku od wprowadzenia się prababki Rozalii Ikowskiej ze strony mamy do Rept Śląskich.

- Prababcia ta była córką kupca z Chorzowa, który sprzedał swój dom. Rodzina przeprowadziła się do Nakła Śląskiego, gdzie kupiła dom z kamieniołomem i gospodą. Prababcia nie mogła patrzeć jednak jak górnicy przepijali u niej swoje zarobki, dlatego z pradziadkiem Pawłem kupili dom w Reptach.

Opisałam losy tej rodziny, dorastających dzieci, ich naukę, pracę, zmagania się prababci po przedwczesnej śmierci jej męża. Jeden z moich wujków został księdzem, inny urzędnikiem w Spółce Brackiej, jedna z cioć bufetową w restauracji, inna kucharką na probostwie w Starych Tarnowicach (prawidłowo powinnam ich nazywać stryjecznymi dziadkami i stryjecznymi babkami). To dzięki niej mama znalazła w czasie II wojny światowej tam pracę.

- Saga rodzinna kończy się w 1950 roku. Czy zamierza Pani dopisać ciąg dalszy?

- Zaczęłam już pisać dalsze losy rodziny. Akcja będzie toczyć się w latach 1950 – 1960, a może sięgnę jeszcze dalej, do roku 1968. Opowieść tę zatytułowałam „Dziedzictwo”.

- „Trzy Rozalie i Ewę” wydała Pani w grudniu ubiegłego roku w szczecińskim wydawnictwie „My Book”. Jej promocja, połączona z 83. „Wieczorem pod renesansowym stropem” odbyła się w tarnogórskim Muzeum 20 maja 2005 roku. Gdzie można kupić tę książkę?

- Na razie w wydawnictwie internetowym www.mybook.pl.

- Jak powieść została dotychczas przyjęta przez czytelników: rodzinę, znajomych, internautów?

- Dobrze. Zwracano uwagę na jej wartką akcję, dokładność opisów, historyczną wiedzę, przybliżenie śląskiej tematyki mieszkańcom innych regionów kraju. Chociaż w jednym z listów w poczcie elektronicznej, zarzucono mi nieprawdę w odniesieniu do plebiscytu i III powstania śląskiego. Internauta ten, oczywiście anonimowo, napisał między innymi, że Ślązacy nigdy nie chcieli należeć do Polski. Nie lubię jak mi ktoś wciska kit, dlatego spokojnie i rzeczowo odpisałam. Ktoś inny znowu napisał, że powstańcy byli przebierańcami z Polski. Temu internaucie chciałam odpisać, że żony powstańców miały się dobrze: co powstanie, to do domu przychodził inny chłop!

- Czy mogę zapytać o kolejne zamierzenia pisarskie?

- Oprócz sagi zaczęłam już pisać współczesną powieść o śląskiej tematyce. Napisałam też dla mojej córki trzy bajki, które opowiem jej już niedługo.

W lutym 2006 roku ukazały się „Opowiadania nie tylko o piesku”, Wydawnictwo Fabuła, Pruszków. Książkę można nabyć w księgarni internetowej www.bookworm.pl. Niebawem ten zbiór opowiadań ukaże się również w księgarniach. Chcę też na koniec dodać, że w przygotowaniu jest drugie wydanie sagi pod nieco zmienionym tytułem, które również trafi jeszcze w tym roku do księgarń.

- Życzę spełnienia tych planów i bardzo dziękuję za rozmowę

Rozmawiał:
Krystian Krzemiński

 

 

 

 

Montes Tarnovicensis

Strona Główna ] Montes Nr 1 ] Montes Nr 2 ] Montes Nr 3 ] Montes Nr 4 ] Montes Wyd.Spec. ] Montes Nr 5 ] Montes Nr 6 ] Montes Nr 7 ] Montes Nr 8 ] Montes Nr 9 ] Montes Nr 10 ] Montes Nr 11 ] Montes Nr 12 ] Montes Nr 13 ] Montes Nr 14 ] Montes Nr 15 ] Montes Nr 16 ] Montes Nr 17 ] Montes Nr 18 ] Montes Nr 19 ] Montes Nr 20 ] Montes Nr 21 ] Montes Nr 22 ] Montes Nr 23 ] Montes Nr 24 ] Montes Nr 25 ] Montes Nr 26 ] Montes Nr 27 ] Montes Nr 28 ] Montes Nr 29 ] Montes Nr 30 ]

Pismo dotyczące historii Tarnowskich Gór, Ziemi Tarnogórskiej i Śląska
Wydawca: Oficyna Monos, 42-600 Tarnowskie Góry, ul. Szpaków 5, tel./fax (032) 384-14-31
e-mail: krzysztof.kudlek@neostrada.pl
Redaktor naczelny: Krzysztof Kudlek

Zapraszamy do współpracy w redagowaniu gazety wszystkich, którym popularyzowanie historii jest szczególnie bliskie

Wszelkie prawa zastrzeżone. Przetwarzanie, kopiowanie i wykorzystywanie tekstów bez zgody wydawcy zabronione
 Copyright © 2004 GM / Projekt i realizacja GM 2004

 

Darmowy licznik odwiedzin

teksty piosenek księgarnia internetowa