Zamki i pałace

O nich zapomnieć nie można Herbarz tarnogórski

Montes Nr 8

N U M E R  9   -   2 6   M A R C A   2 0 0 2 r.

 Montes Nr 10

 

300 lat temu
Franciszek Miodek
Kościół w Sączowie
Bouterweckowie
Stary zamek
Z różnych stron Europy
Nauczycielskie tradycje
Kolejarze tarnogórskiej kulturze cz.III
Stanisław Jan Jabłonowski
Kościół p.w. św. Apostołów Piotra i Pawła
Śląski wzorzec
Tropiciel słów
Od Blachów do Warkoczów
Tarnogórski teatr amatorski
Rys historyczny  wodociągów cz.VIII
Życie społeczno-kulturalne
Wiekowa ale kosztowna szkoła
Tarnogórski Konwikt Biskupi cz.II
Rozmyślania nad Ziemiami Odzyskanymi
Szkolni Inspektorzy
Winda z Edwardem Gierkiem
Wielkanoc u grofa
Śląskie kamienie cz. VIII
 

Wspomnienia tarnogórzan

Wielkanoc u grofa

Przed świętami Wielkanocnymi w zamku hrabiego Krafta Henckel von Donnersmarcka panował nie mały rejwach. Kucharki przygotowywały kołocze, świąteczne baby i biszkoptowe baranki. Gotowały też ogromne ilości jajek w cebulowych łupinach. Ulubionymi były jajka gotowane w Wielką Sobotę z dużą ilością kminku oraz wędzona szynka.


Pałac w Reptach. Okres międzywojenny

Zapachy rozchodziły się nawet po parku, który o tej porze rozkwitał pięknie srebrnymi baziami. Złociste żonkile i białe narcyzy cieszyły oczy i mieszkańców zamku i przyjezdnych gości. Szemrała mozaikowa fontanna z siusiającymi amorkami, bzyczały budzące się pszczoły, a oświetlony wiosennym słońcem zamek wydawał się wręcz bajkowym.

Wspomnienia pani Marii, która urodziła się w 1924r. i mieszkała wraz z rodzicami nad maszynownią niedaleko zamku pozwalają cofnąć się w czasie. Ojciec Marii, Karol, był konserwatorem zamkowej elektrowni. Prowadził grupę pracowników, a że sam był „złotą rączką” powierzano mu i inne pilne zadania. Miał ośmioro dzieci. Do zamku w Reptach przeszedł z pałacu w Świerklańcu, kiedy w zamkowym parku trzeba było zainstalować latarnie elektryczne. Najstarszy syn, Franciszek wraz z tatą prowadził prace porządkowe i bieżące naprawy centralnego ogrzewania, kanalizacji, itp. Wszystko musiało „grać”. Karol zagonił do pracy także trzech młodszych synów. Hrabia z rodziny mieszkającej przy zamku był zadowolony i nie bał się zostawiać im zamku pod opieką podczas swych podróży. W zamian Karol miał dobry zarobek, wszelką opiekę, także tę od lekarza oraz deputaty, na zimę kartofle, codziennie mleko a i często mięso z ubojów. Pomoc ta pomagało rodzinie i dzieciom stanąć później o własnych siłach.

Dzieci i młodzież przynależała jakby do zamku. Ganiała po parku, właziła na drzewa, urządzała często wrzaski i płoszyła zwierzynę, której było wtedy sporo. Sarny podchodziły pod zamek gdzie kucharki szykujące świąteczne smakołyki wynosiły kapuściane głąby, sałatę, czy inne co lepsze dla zwierząt kąski. W krzakach kicały zające. Wiewiórki rozrzucały resztki orzechowych łupin. Świerki o smukłych, zdrowych pniach, pełne ptactwa i bulgoczące źródełka między srebrnymi bukami.

Pani Maria pamięta święta z 1939r. i przystojnego Krafta patrzącego z okna. Hrabia lubił dzieci mieszkające nad maszynownią. Przynosił im prezenty. W Wielkanoc kolorowe jajka i czekoladowe zajączki w „pozótkach”. Hrabia krył prezenty w parku w najbardziej wg niego wyszukanych, a tajemnych miejscach. Można było penetrować i godzinę, by znaleźć ukryte skarby w rozwidleniach gałęzi, za posągami, itd. Często koszyczek ze smakołykami wisiał na rączce amorka, lub leżał w niewielkim zakamarku. W poszukiwaniach brały udział wszystkie dzieci pracowników mieszkających przy zamku. Panował wtedy hałas nie do opisania, a ucieszony hrabia pakował dzieci do bryczki i obwoził po parku. Robiono zdjęcia.

W święta wielkanocne zamek gromadził wielu gości. Rozjaśnione salony i apartamenty rozbrzmiewały śmiechem i brzęczącym szkłem. Przyjeżdżała do Krafta hrabina z Siemanowic. Na pewno w niej był zakochany. Uważnym okiem można było zauważyć delikatne muśnięcia dłońmi, a ogniste oczy Krafta patrzyły z zachwytem na młodą hrabinę. Zapamiętano ostatni pobyt hrabiny w zamku. Kraft do samochodu odprowadził ją darując ogromny bukiet róż. Zasypał wręcz płaczącą hrabinę. I inne dziewczęta obserwujące z ukrycia płakały.

Często w święta hrabia Kraft spędzał jeden dzień ze swymi pracownikami w Zamku w Starych Tarnowicach. Przybywali wszyscy urzędnicy, dozorcy, robotnicy. Do zamku zaglądał także przynajmniej raz w tygodniu. W zamkowej wieży miał swoje archiwum.

Hrabia wyjechał z zamku w grudniu 1944r. Kolejnych świąt wielkanocnych już na zamku w Reptach nie było. Potem rozkradany i niszczejący zamek chylił się ku upadkowi. Później unicestwiono i okaleczono mury. Pozostały tylko drzewa, starsze jednak i jakby nieco bardziej przygarbione swym wiekiem...

Zebrała: Gabriela
Horzela-Szubińska

 

 

Herbarz Tarnogórski

Hörning
Tarnowscy
Wrbna

Śląskie rzemiosło

Kowale ślusarze

Tarnogórskie Kolekcje

Fotografie Jana Melcera
Śląska porcelana
Dawne widokówki

 

Montes Tarnovicensis

Strona Główna ] Montes Nr 1 ] Montes Nr 2 ] Montes Nr 3 ] Montes Nr 4 ] Montes Wyd.Spec. ] Montes Nr 5 ] Montes Nr 6 ] Montes Nr 7 ] Montes Nr 8 ] Montes Nr 9 ] Montes Nr 10 ] Montes Nr 11 ] Montes Nr 12 ] Montes Nr 13 ] Montes Nr 14 ] Montes Nr 15 ] Montes Nr 16 ] Montes Nr 17 ] Montes Nr 18 ] Montes Nr 19 ] Montes Nr 20 ] Montes Nr 21 ] Montes Nr 22 ] Montes Nr 23 ] Montes Nr 24 ] Montes Nr 25 ] Montes Nr 26 ] Montes Nr 27 ] Montes Nr 28 ] Montes Nr 29 ] Montes Nr 30 ]

Pismo dotyczące historii Tarnowskich Gór, Ziemi Tarnogórskiej i Śląska
Wydawca: Oficyna Monos, 42-600 Tarnowskie Góry, ul. Szpaków 5, tel./fax (032) 384-14-31
e-mail: krzysztof.kudlek@neostrada.pl
Redaktor naczelny: Krzysztof Kudlek

Zapraszamy do współpracy w redagowaniu gazety wszystkich, którym popularyzowanie historii jest szczególnie bliskie

Wszelkie prawa zastrzeżone. Przetwarzanie, kopiowanie i wykorzystywanie tekstów bez zgody wydawcy zabronione
 Copyright © 2004 GM / Projekt i realizacja GM 2004

 

Darmowy licznik odwiedzin

teksty piosenek księgarnia internetowa