Zamki i pałace

O nich zapomnieć nie można Herbarz tarnogórski

Montes Nr 7

N U M E R  8   -   2 0   G R U D N I A   2 0 0 1 r.

 Montes Nr 9

 

Święta i sensacje
Józef Potyka
Żyrandole z wozu drabiniastego
400 lat temu
Ignacy Krasicki
inż. Feliks Piestrak
Kolejarze tarnogórskiej kulturze cz.II
Z dziejów hutnictwa nad Małą Panwią cz. IV
Odkrywanie przeszłości
50 lat Zespołu Szkół Ekonomicznych cz II
Tarnogórski Konwikt Biskupi
Pierwsi mieszkańcy
Śląskie Boże Narodzenie
Od dynamitu do papieru
Pielgrzymka z historią
Meandry kolei
Kościół p.w. św.Anny
Śląskie odrębności
Maszyna
Parada wielkich cz.II
Krople atramentu płyną w żyłach kultury
Rys historyczny  wodociągów cz.VII
Automatyzacja za 50 gr.
Widły czy widelec
Segiet
Hrabia z Karłuszowca
Śląskie kamienie cz. VII
 

CZĘŚĆ VII

Śląskie kamienie w prawie  średniowiecznym zapisane


Krzyże pokutne

Najwięcej krzyży pokutnych o bardzo zróżnicowanej formie można znaleźć na Dolnym Śląsku. Z kilkudziesięciu krzyży pokutnych istniejących na Górnym Śląsku spora grupa znajduje się na obszarze województwa śląskiego, wiele z nich nie posiada dokumentu określającego datę jego pochodzenia. Natomiast każdy z nich owiany jest tajemnicą - legendą.
 



Szczejkowice

Sośnicowice


Można domniemywać, że proces stawiania krzyży w tej części Śląska (woj. śląskie) dotarł, jak większość, z Zachodu, ale także należy przyjąć, że pewne formy dotarły z południa przez Bramę Morawską. Pod względem formy warsztatu kamieniarskiego można pokusić się o zaliczenie ich, mimo wszystko do najstarszych reliktów śląskiej, prymitywnej rzeźby kamieniarskiej.

Z chwilą zetknięcia się z tymi zabytkami, tak jak i wszędzie w rejonie Śląska, i tutaj, uderza nas stan opuszczenia oraz zapomnienia. Trzeba przyjąć, że ścisłe określenie pierwotnego miejsca usytuowania krzyża jest znaczące dla badań wykopaliskowych
 


Bytom-Łagiewniki


Żory


Wodzisław Śl.
- Rydułtowy


Niektóre krzyże zostały przemieszczone, inne wtórnie użyte tak, jak krzyż w Rydułtowach, gdzie dla upamiętnienia budowy kościoła pod wezwaniem św. Jerzego ustawiono krzyż. Kolejnym przykładem niechaj będzie krzyż w Wodzisławiu - Jedłowniku, gdzie na starym cmentarzu zostaje użyty jako krzyż nagrobny. Bywa i tak, że krzyż posiadający wyraźne cechy krzyża pokutnego z Żywca ma całkowicie inna intencję: „Iż niejaki Michał Gnidka syn mieszczanina żywieckiego został skazany na karę odrąbania głowy toporem za to, że rodziców nie słuchał i na złość im wszystko robił”, a ponadto: „że kradzieżą się bawił”. Według zapisu z 1624r. miał być 31 lipca ścięty przy placu kościelnym kościoła św. Krzyża i w tym miejscu pogrzebany. Dalej z zapisu „Dzieje opisu Żywieckiego” wynika, że rodzice dali wykonać kamienny krzyż i w tym miejscu kazali go ustawić. Krzyż wykonany został z piaskowca, bez jakichkolwiek rytów, w typie maltańskim o wymiarach 84x59x24cm. Obecnie znajduje się na placu przykościelnym kościoła p.w. św. Krzyża w Żywcu.

Inny, jeszcze bardziej owiany tajemnicą, jest krzyż pokutny z Pastwisk (dzisiejsza dzielnica Cieszyna). A co o nim pisano: „Było to bardzo dawno, chyba jeszcze za czasów Cieszka. Książę na Cieszynie, chcąc wytyczyć obszar osad na podgrodziu, kazał wykuć ciężki krzyż, włożyć go na barki zbrodniarza, odsiadującego karę w głębi wieży i zapewnić mu wolność, jeśli ów ciężar zawlecze do miejsca z góry przeznaczonego. Puścił się zbrodniarz z Cieszyna w stronę północną. Ciało jego uginało się pod ciężarem krzyża, a krople potu zalewały jego drogę krzyżową. Zaniósł krzyż daleko, bo na dzisiejsze Pastwiska. Tam upadł i pod krzyżem skonał”. Na tym samym miejscu pogrzebano go, a na jego mogile zatknięto na wieczną pamiątkę ów krzyż kamienny, który został wykuty z granitu o wymiarach 116x40x25cm. Krzyż ten był kilkakrotnie przemieszczany. W grudniu 1979r. leżał przewrócony w przydrożnym rowie (w owym czasie nie miał już jednego ramienia). Po tym czasie już go nikt nie widział.

W drodze z Cieszyna do Pruchnej, przy drodze za rowem przydrożnym, znajduje się krzyż wolnostojący o wymiarach 79x65x17cm wykonany z piaskowca. U góry ma wyryte liter IHS, a poniżej trudne do odczytania gotyckie napisy w języku czeskim: „...jehozie dusji P.B. racz milostiw byti Amen” (jego duszy Panie Boże racz miłościw być Amen). jak wynika z zapisu historii „dnia 25 lutego 1645r. został w tym miejscu przez lekkomyślnych towarzyszy syn pana Jana Czerwenki Obywatela Starego Cieszyna zamordowany”.

Na skutek poszukiwań zaginionego krzyża z Pastwisk jeden z mieszkańców wskazał bardzo dokładnie w rzece miejsce, w którym krzyż się znajduje. Wyciągnięty z dna rzeki krzyż, oczyszczony z mułu i żwiru okazał się innym krzyżem. Według przekazu, w niedalekiej odległości od miejsca wrzucenia krzyża do wody, stać miał jeszcze w latach dwudziestych krzyż bliźniak, który został rozłupany i użyty jako budulec do fundamentów budynku. Wtedy gospodarz, na którego polu stały owe krzyże polecił swej służbie, aby istniejący krzyż zepchnąć do rzeki, by nie podzielił losu jego „Bliźniaka”.

Okoliczna ludność w swych podaniach mówi, że w miejscach, gdzie stały krzyże zostali pochowani trzej szwedzcy generałowie. Gdyby tak naprawdę było, to krzyż w Kalembicach liczyłby ponad 300 lat.

Krzyż pokutny z Bujakowa stojący na skraju ulicy Głównej (nr 9) w trakcie układania chodnika stał się „kowadłem” dla robotników czyszczących swoje łopaty. Na widok jak bezmyślnie niszczony jest zabytek średniowiecznego prawa, proboszcz parafii bujakowskiej przeniósł go na teren placu kościelnego.

Uratowany krzyż pokutny wykuty jest z piaskowca, posiada formę krzyża łacińskiego oraz wykutą datę 1691. Z wykutej sentencji można doskonale odczytać „IHS”, którego ryt znajduje się po obu stronach, można się także pokusić o odczytanie z częściowo zachowanych literek napisu „IHS 1691 dnia zmarła Katarzyna Kisielońska”. według przekazu wystawienie krzyża pokutnego związane miało być z zamordowaniem hrabiny jadącej z Ornontowic. Na tym terenie istnieje także inny przekaz mówiący o zamordowaniu zakonnicy. Krzyż pokutny z Bujakowa ma wymiary 87x48x15 cm. Krzyż ten jest jednym z pierwszych i nielicznych, który posiada wyryty napis w języku polskim.

Kolejny krzyż pokutny z Żor znajduje się na starym cmentarzu obok farnego kościoła. Jest wykuty z piaskowca, u podstawy bardziej przysadzisty w kształcie krzyża łacińskiego, posiadający wymiary 100x64x28cm. W części górnej głowicy krzyża, krzyż posiada wgłębienia. Jak głosi przekaz miał służyć do składania pożywienia lub też, dla potrzeb ducha ofiary, palenia nocą wosku. Krzyż ten został uratowany przed zabetonowaniem w okolicznych fundamentach.

Drugi krzyż pokutny z Żor-Rogoźnej wykuty jest także z piaskowca o wymiarach 77x62x22cm. Obecnie znajduje się na terenie prywatnej posesji. Na krzyżu można się doszukać rytu kuszy. Dawniej stał na skraju drogi, w czasie jej modernizacji i układania kanalizacji został przewrócony i przysypany. Od tego momentu przez kilkanaście lat był uważany za zaginiony. Dzisiaj trudno określić jego poprzednią lokalizację.

Z kolei od starych mieszkańców Rogoźnej można się dowiedzieć historii, która miała wydarzyć się przed wiekami kiedy to kupiec sprzedawał towar na targu w Żorach. Wracając do domu zatrzymał się na noc w Rogoźnej. W nocy został obrabowany i zamordowany. Czynu tego miał się dopuścić sługa folwarczny. Winny morderstwa miał na znak pokuty wykuć kamienny krzyż. Należy przypuszczać, że obydwa krzyże w przeszłości miały swoją lokalizację bliżej miasta. Prawdopodobnie spełniały także rolę kamieni granicznych dla granic ówczesnego miasta Żory.

W Studzionce poza ogrodzeniem cmentarnym znajdują się dwa krzyże pokutne. Wykute są z piaskowca na planie krzyża łacińskiego. Pierwszy o wymiarach 120x47x20cm posiada w swej osi krzyża płytko wyryty znak miecza o prostej obusiecznej głowni i okrągłej rękojeści. Długość miecza wynosi 35 cm. Wyryty znak miecza - „narzędzia zbrodni” jest jedynym przypadkiem na krzyżach pokutnych występujących w województwie śląskim.

Z opowieści mieszkańców Studzionki wynika, że w sąsiedztwie dwóch krzyży, ale bliżej drogi stał trzeci krzyż. W wyniku działań wojennych w marcu 1945r. został przez żołnierzy radzieckich wrzucony z innymi kamieniami do rowu przecinającego jezdnię, celem ułatwienia przejazdu kolumnie wojskowej.

Marian Lysik

 

 

 

Montes Tarnovicensis

Strona Główna ] Montes Nr 1 ] Montes Nr 2 ] Montes Nr 3 ] Montes Nr 4 ] Montes Wyd.Spec. ] Montes Nr 5 ] Montes Nr 6 ] Montes Nr 7 ] Montes Nr 8 ] Montes Nr 9 ] Montes Nr 10 ] Montes Nr 11 ] Montes Nr 12 ] Montes Nr 13 ] Montes Nr 14 ] Montes Nr 15 ] Montes Nr 16 ] Montes Nr 17 ] Montes Nr 18 ] Montes Nr 19 ] Montes Nr 20 ] Montes Nr 21 ] Montes Nr 22 ] Montes Nr 23 ] Montes Nr 24 ] Montes Nr 25 ] Montes Nr 26 ] Montes Nr 27 ] Montes Nr 28 ]

Pismo dotyczące historii Tarnowskich Gór, Ziemi Tarnogórskiej i Śląska
Wydawca: Oficyna Monos, 42-600 Tarnowskie Góry, ul. Szpaków 5, tel./fax (032) 384-14-31
e-mail: krzysztof.kudlek@neostrada.pl
Redaktor naczelny: Krzysztof Kudlek

Zapraszamy do współpracy w redagowaniu gazety wszystkich, którym popularyzowanie historii jest szczególnie bliskie

Wszelkie prawa zastrzeżone. Przetwarzanie, kopiowanie i wykorzystywanie tekstów bez zgody wydawcy zabronione
 Copyright © 2004 GM / Projekt i realizacja GM 2004

 

Darmowy licznik odwiedzin

teksty piosenek księgarnia internetowa