Zamki i pałace

O nich zapomnieć nie można Herbarz tarnogórski

Montes Nr 7

N U M E R  8   -   2 0   G R U D N I A   2 0 0 1 r.

 Montes Nr 9

 

Święta i sensacje
Józef Potyka
Żyrandole z wozu drabiniastego
400 lat temu
Ignacy Krasicki
inż. Feliks Piestrak
Kolejarze tarnogórskiej kulturze cz.II
Z dziejów hutnictwa nad Małą Panwią cz. IV
Odkrywanie przeszłości
50 lat Zespołu Szkół Ekonomicznych cz II
Tarnogórski Konwikt Biskupi
Pierwsi mieszkańcy
Śląskie Boże Narodzenie
Od dynamitu do papieru
Pielgrzymka z historią
Meandry kolei
Kościół p.w. św.Anny
Śląskie odrębności
Maszyna
Parada wielkich cz.II
Krople atramentu płyną w żyłach kultury
Rys historyczny  wodociągów cz.VII
Automatyzacja za 50 gr.
Widły czy widelec
Segiet
Hrabia z Karłuszowca
Śląskie kamienie cz. VII
 

Z archiwum PRL-u

Automatyzacja za 50 groszy

Oficjalnie nazywano ją automatyczną rozmównicą lub publiczną rozmównicą telefoniczną. Potocznie nosiła nazwę budki telefonicznej. Stanęła na rogu Placu Wolności od strony ulicy Krakowskiej, w miejscu często uczęszczanym przez tarnogórzan. I stała się symbolem nowoczesności miasta gwarków oraz tematem rozmów, a także narzekań.

Pierwszą budkę telefoniczną ustawili w Tarnowskich Górach pod koniec sierpnia 1959 roku pracownicy katowickiej Dyrekcji Okręgu Poczty i Telekomunikacji. Zainstalowania automatu telefonicznego w budce domagali się członkowie prezydium tarnogórskiej Miejskiej Rady Narodowej. Nowa publiczna rozmównica miała świadczyć o nowoczesności i rozwoju miasta w epoce socjalizmu. I jak to często w tamtych heroicznych czasach bywało, budkę telefoniczną ustawiono z okazji wielkiego święta. Uroczystością tą były odbywające się we wrześniu po raz trzeci Dni Gwarków.

Los jednak spłatał władzom politycznym miasta gwarków niezłego figla. Zamiast pochwał szarych obywateli do dyrekcji Telekomunikacji zaczęły napływać skargi. Telefoniczny automat nie był bowiem wcale szczytem nowoczesności ale zwykłym bublem.

Rozmowa lokalna kosztowała w budce telefonicznej na Placu Wolności 50 groszy. Bilon trzeba było wrzucić do aparatu telefonicznego po podniesieniu słuchawki. Następnie okrągłą tarczą wykręcić numer telefonu osoby bądż instytucji, do której chcieliśmy się dodzwonić. I wszystko było w porządku, gdy zastaliśmy w domu osobę, do której telefonowaliśmy. Gorzej było, gdy po drugiej stronie linii telefonicznej nikt nie podniósł słuchawki. Wtedy rozmówca tracił pieniądze, bo po odłożeniu słuchawki automatu w budce telefonicznej oporny aparat nie chciał oddać monety.

- Można było bić pięścią w aparat a i tak nie zwrócił 50 groszy - wspomina pan Leszek, który często korzystał z automatu telefonicznego na Palcu Wolności.

Wprawdzie na pokrywie metalowego telefonu pracownicy Telekomunikacji napisali czarną farbą ostrzeżenie, że automat nie zwraca monet w przypadku nieuzyskania połączenia. To jednak nie uspokoiło tarnogórzan, którzy korzystali z telefonicznego udogodnienia i dzwonili z budki na ulicy do domu lub zakładu pracy. Liczne skargi i protesty, także na łamach prasy, odniosły skutek. Z tłumaczeniem pospieszyła Dyrekcja Okręgu Poczty i Telekomunikacji w Katowicach. Dobrze znający się na sprawie urzędnik telekomunikacyjny wyjaśnił tarnogórzanom, że kabiny do rozmów automatycznych przez telefon produkowane są za granicą. Budkę telefoniczną na Placu Wolności stawiano w wielkim pośpiechu, bo członkowie prezydium Miejskiej Rady Narodowej koniecznie chcieli mieć w mieście publiczną rozmównicę już na Dni Gwarków. Tymczasem Telekomunikacja nie miała jeszcze automatów telefonicznych, które zwracają monety w przypadku nieuzyskania połączenia. Ale co pocieszające aparaty takie nadeszły już z zagranicy i wkrótce koszmar z automatem telefonicznym kradnącym monety skończy się, zapewniał urzędnik.
Rzeczywiście w budce wkrótce zainstalowano aparat z przyciskiem. Po nieuzyskaniu połączenia wystarczyło nacisnąć przycisk i moneta spadała do specjalnego pojemnika w aparacie.

Nie koniec to jednak kłopotów z telefoniczną nowością w mieście gwarków. Budkę na Placu Wolności wkrótce upodobali sobie telefoniczni majsterkowicze.

„Automat stał się uczciwy, kradną tym razem ludzie”, oburzał się w 1960 roku dziennikarz na łamach tygodnika „Gwarek”.

Aż pięć razy w ciągu kilku miesięcy 1960 roku monterzy Telekomunikacji musieli zakładać do aparatu nowe słuchawki telefoniczne. Jedna kosztowała 300 ówczesnych złotych. A przemyślni tarnogórzanie po prostu wykręcali ze słuchawek wkładki mikrofonowe bądź dla zabawy niszczyli ebonitowe słuchawki.

Mniejsze też były zyski Telekomunikacji. O ile początkowo pracownicy poczty wyciągali z automatu 70 złotych dziennie, to po kilku miesiącach istnienia budki telefonicznej wybierali z aparatu tylko 20 złotych co trzy dni. A sposób na uzyskanie darmowego połączenia z automatu był prosty. Wystarczyło włożyć scyzoryk do otworu wlotowego i telefon już łączył rozmowy. Pracownicy obok polskich monet znajdowali też w automacie bilon czeski lub przedwojenne monety polskie i niemieckie. Nie brakowało także blaszek i drucików. W rozmównicy nagminnie śmiecono. Na szczęście chuligani nie rozbijali w budce szyb, ale to tylko dlatego że były za grube.

„Społeczeństwo nie umie sobie dać rady z bandą wyrostków i dzieci, którzy swą bezmyślnością narażają na straty państwo, a miasto na złą sławę”, oburzał się dziennikarz.

W następnych latach podobne budki stały się już w mieście gwarków czymś zwyczajnym. Stałe były też narzekania na wandali i oszustów. A publiczna rozmównica telefoniczna na Placu Wolności przetrwała, choć czasami bez aparatu, do lat siedemdziesiątych XX stulecia. Po jej zlikwidowaniu jeszcze przez długie lata sterczały z ziemi na zieleńcu zabezpieczone przewody telefoniczne.

RYCH

 

 

 

Montes Tarnovicensis

Strona Główna ] Montes Nr 1 ] Montes Nr 2 ] Montes Nr 3 ] Montes Nr 4 ] Montes Wyd.Spec. ] Montes Nr 5 ] Montes Nr 6 ] Montes Nr 7 ] Montes Nr 8 ] Montes Nr 9 ] Montes Nr 10 ] Montes Nr 11 ] Montes Nr 12 ] Montes Nr 13 ] Montes Nr 14 ] Montes Nr 15 ] Montes Nr 16 ] Montes Nr 17 ] Montes Nr 18 ] Montes Nr 19 ] Montes Nr 20 ] Montes Nr 21 ] Montes Nr 22 ] Montes Nr 23 ] Montes Nr 24 ] Montes Nr 25 ] Montes Nr 26 ] Montes Nr 27 ] Montes Nr 28 ]

Pismo dotyczące historii Tarnowskich Gór, Ziemi Tarnogórskiej i Śląska
Wydawca: Oficyna Monos, 42-600 Tarnowskie Góry, ul. Szpaków 5, tel./fax (032) 384-14-31
e-mail: krzysztof.kudlek@neostrada.pl
Redaktor naczelny: Krzysztof Kudlek

Zapraszamy do współpracy w redagowaniu gazety wszystkich, którym popularyzowanie historii jest szczególnie bliskie

Wszelkie prawa zastrzeżone. Przetwarzanie, kopiowanie i wykorzystywanie tekstów bez zgody wydawcy zabronione
 Copyright © 2004 GM / Projekt i realizacja GM 2004

 

Darmowy licznik odwiedzin

teksty piosenek księgarnia internetowa