Zamki i pałace

O nich zapomnieć nie można Herbarz tarnogórski

Montes Nr 6

N U M E R  7   -   7   W R Z E Ś N I A   2 0 0 1 r.

 Montes Nr 8

 

Święto miasta
500 lat temu
Ratunku! Pali się!
Dawne herby i pieczęcie
Przed stuleciem
To była zasługa Redena
50 lat Zespołu Szkół Ekonomicznych
Ksiądz Michał Lewek
III Powstanie Śląskie w Tarnowskich Górach
Odkrywanie pałacu
Ratując najcenniejsze - życie
Z dalekiej Hiszpanii
Rys historyczny  wodociągów cz.VI
Doniosła wizyta
Śląsk - ziemia poetów
Kolejarze tarnogórskiej kulturze
Parada monarchów
Na kruszcu zbudowane
Niezwykły pieniądz
Z paszportem do Częstochowy
Śląskie kamienie cz. VI
 

 

Śląsk - ziemia poetów

Wędrówki po przemysłowych regionach Europy Zachodniej nas, mieszkańców Śląska, muszą napawać melancholią. Tyle tam (podobnie jak i u nas) zamkniętych hut i kopalń, a także hałd, pustych hal fabrycznych, znajomych pejzaży... Jednak nie w tej pustce tkwi istota i źródło naszej melancholii. To, że tamte i nasze kopalnie już nie pracują jest rzeczywiście cechą wspólną obu miejsc. Jednak występuje też różnica i to podstawowa. Tam - we Francji czy w Niemczech wiele szybów nadal stoi (bynajmniej nie strasząc swoim wyglądem) i przypomina o historii tych miejsc. Dziś to już często pomniki przeszłości, muzea, drogowskazy zachowane dla szlaków prowadzących z czasu przeszłego ku przyszłości. Dawne hale fabryczne spełniają funkcje podobne. W niektórych urządza się wystawy malarskie i pracownie artystów. Niejednokrotnie wielkim kosztem przystosowuje się te obiekty, by służyły nowym celom. Bo to oczywiście znacznie droższy zabieg, aniżeli postawienie nowych budynków. Jednak dziedzictwo kulturowe ma znacznie wyższą cenę, niż wynikałoby to z prostych rachunków ekonomicznych.


Tarnowskie Góry. Kawiarnia "Kaiserkrone" ("Korona Cesarza"). Banhofstrasse, po I wojnie światowej ul. Kolejowa, a po II wojnie światowej Armii Czerwonej, a współcześnie Piłsudskiego (nr 10). Obecnie w miejscu kawiarni znajduje się sklep i jubiler. Widokówka pochodzi z początku XX wieku. Wydawca: A.Sauer u. Komp. Został wysłana 25 lutego 1906r. Ze zbiorów Jacka Kalke.


Dziś Śląsk gwałtownie odchodzi od swojej przeszłości i sam ten fakt nie musiałby być jeszcze źródłem pesymizmu. Nie w tym rzecz, że świat się zmienia i że wraz z nim zmieniamy się my. Rzecz w tym, że w naszej społeczno-politycznej rzeczywistości nie stać nas na zachowanie materialnej pamięci o tym, co mija, na zadbanie o to, by nie wszystko zanikło. Wraz z zachodzącymi zmianami rdzewieją stare urządzenia i tym, na co nas jedynie stać, jest ewentualne poniesienie kosztów rozbiórki. I tu rozgrywa się prawdziwy dramat, który polega na zaprzepaszczaniu dziedzictwa materialnego tej ziemi. Wciąż wielu spośród tych, którzy podejmują ważne decyzje, trudno zrozumieć, że szyb kopalniany czy komin huty to już dziś także zabytek, podobnie jak pozornie bezużyteczna wieża ciśnień czy hala po starej cynkowni. Oczywiście na to trzeba pieniędzy i to ogromnych, a oczywiście ich nie mamy i to już starcza za całą obronę. A tymczasem na pejzaż trzeba umieć spojrzeć jak na dobro kultury i trzeba umieć dokonać właściwych wyborów - zgodnych z wiernością wobec odważnej hierarchii wartości.

Rok temu krakowskie Błonia, czyli ni mniej, ni więcej tylko 48 hektarów łąki w środku miasta uznano za zabytek. Tym samym to swoiste cudo zyskało gwarancję nienaruszalności. I bardzo dobrze. Bo to już także drogocenny i jedyny w swoim rodzaju krakowski pejzaż.

Jeżeli ludziom śląskiej ziemi przypadłoby niebawem żyć w zupełnym oderwaniu od dawnego pejzażu, od tych wszystkich ważnych kontekstów architektonicznych, w których trwała śląska kultura, wówczas pozbawieni zostaną zakorzenienia, a więc wartości podstawowej, która jest jedną z najistotniejszych dla właściwego rozpoznawania przyszłości. Sądzę, że mieszkańcom Górnego Śląska potrzeba dziś jak nigdy dotąd wrażliwości na swój przemijający pejzaż, na jego urodę i na jego skarby. Potrzeba wręcz ważnego przebudzenia, które pozwoli dojrzeć w najbliższym otoczeniu to, co stanowi o jego pięknie. Stojące tu czasami zaledwie od stu lat kościoły, równe im wiekiem gmachy urzędów miejskich, dyrekcji zakładów pracy, poczty, dworce kolejowe, wiadukty, a w końcu także familoki, kamienice i przepiękne wille to dziś już niejednokrotnie zabytki o dużej wartości. A z pewnością najpiękniejsze i jedyne, jakie mamy. Zasługują na pietyzm nie dlatego, by ich wartość równa była wartości rzymskich bazylik, ale dlatego, że są żywym świadectwem swoich czasów i pomnikiem tych, którzy stawiając je wierzyli w przyszłość tej ziemi. Są jej częścią.

Już wiele lat temu Górnoślązakom trzeba było pięknej architektury, malowniczych skwerów, miejsc, z których urody mogliby być dumni, w których mogliby gromadzić skarby swojej kultury. W książce poświęconej sztuce województwa śląskiego w okresie międzywojennym Barbara Szczypka-Gwiazda przypomniała przemówienie wojewody śląskiego Michała Grażyńskiego z 10 listopada 1928 roku. Mówił wówczas: „Ja mam ambicje, by Śląsk nie tylko popierał bilans handlowy Państwa, by był wielką retortą produkującą dobra materialne, ale by jak najrychlej do ogólnego dorobku kultury polskiej wniósł wszystkie istniejące już walory swojej kultury, by i w tym zakresie był elementem twórczym, by na nas tu na Śląsku, reszta polskiego narodu patrzyła nie tylko jako na twardych pracowników hut i kopalń, ale wielki rezerwuar sił narodowych i kulturalnych”.
Niestety, jedenaście lat po wypowiedzeniu przez wojewodę Grażyńskiego tych słów nadszedł czas wojny, a potem Polski Ludowej. W tym ostatnim pięćdziesięcioletnim okresie Śląsk pięknie nazywany krajem „węgla i stali” stał się ziemią niemiłosiernie i bezmyślnie eksploatowaną, czego skutki długo będziemy jeszcze odczuwali. Efekt jest taki, że nawet dziś, gdy górników i hutników jest coraz mniej, nadal mówi się o mieszkańcach Śląska jako o „twardych pracownikach hut i kopalń”. Nawet znakomite sukcesy śląskich placówek medycznych wraz ze Śląską Akademią Medyczną i naukowych z Uniwersytetem Śląskim i Politechniką, a także artystycznych z Akademią Muzyczną i usamodzielniającą się Akademią Sztuk Pięknych nie zmieniają tego obrazu w sposób, na jaki rzeczywistość nasza zasługuje. Spójrzmy na Śląsk funkcjonujący w mediach, np. kabaretach czy serialach komediowych. To ciągle ten sam jednostronny stereotyp o poczciwym i sympatycznym, ale prościutkim jak obręcz i naiwnym człowieczku, od czasu do czasu bawiącym się na festynach (koniecznie z piwem i krupniokami) i słuchającym ludowych przyśpiewek. Przeciwko tym przejawom naszej codzienności i odświętności w żadnym wypadku nie mam zamiaru występować. Rzecz w tym, by umieć zachować równowagę, a także spojrzeć szerzej i głębiej...

Gdy trzy miesiące po wspomnianym przemówieniu wojewody Grażyńskiego - 23 stycznia 1929 roku powołano do życie Muzeum Śląskie, przecież zrobiono to w związku z dziesięcioleciem odzyskania przez Polskę niepodległości. Muzeum miało się zatem stać symbolem niepodległości i suwerenności. Bo istotnie nieprzypadkowy jest związek między dbałością o dziedzictwo kulturowe a wolnością. Nie ma wolności bez pamięci i bez dbania o to, co pozostawiły poprzednie pokolenia, nie ma w końcu wolności bez zadbania nie tylko o rozwój sieci supermarketów, ale przede wszystkim o kulturę, która pozwoli bronić się przed okropnościami narzucającej się w radiu, telewizji i kolorowej prasie tandety, pośród której bryluje agresywna reklama.

Śląsk jest ziemią piękną i mimo swojej trudnej historii jest świadectwem dbałości jego mieszkańców nie tylko o tradycję, ale i o sztukę. Dziś trzeba tę dbałość szczególnie pogłębiać, wyczulać, dziś trzeba odwagi, by w urodę dawnego Śląska (tak dziś potrzebną) umieć zainwestować. To wymaga nie tylko pieniędzy, to przede wszystkim wymaga edukacji, dojrzałości i wrażliwości, to wymaga nowego przebudzenia, którego powinniśmy sobie życzyć. To w końcu wymaga pragnienia życia w świecie pięknym, który przez to właśnie piękno stanie się bardziej kochanym i przyjaznym.

Dlatego bardzo pocieszające jest, że na wystawach śląskich księgarń coraz częściej spotykamy książki, których same tytuły tchną optymizmem, np. „Górny Śląsk. Skarby kultury”, czy też „Górny Śląsk. Ziemia nieznana”. Zwracają też uwagę albumy o naszych ogrodach i pałacach. To dobry kierunek.

I jeszcze jedno - nie będę wymieniał nazwisk niezliczonych poetów, pisarzy, malarzy, kompozytorów, architektów, artystów scen, których wydała nasza ziemia. Jest ich wielu. A pośród nich nie brakuje najwybitniejszych. Jednak poetów Śląsk ma znacznie więcej, niż wynikałoby to z wydanych tomików wierszy czy zorganizowanych wystaw. Bo poetami tej ziemi są ci, którzy potrafią dostrzegać jej piękno, uwierzyć, że z niego się zrodzili i którzy zapragnęli w nim żyć i kochać.

Jacek Kurek

 

 

Zamki i pałace

Świerklaniec

Górnośląscy Piastowie

Ferdynand Ostatni

Herbarz Tarnogórski

Strachwitz
Bontani

 

Montes Tarnovicensis

Strona Główna ] Montes Nr 1 ] Montes Nr 2 ] Montes Nr 3 ] Montes Nr 4 ] Montes Wyd.Spec. ] Montes Nr 5 ] Montes Nr 6 ] Montes Nr 7 ] Montes Nr 8 ] Montes Nr 9 ] Montes Nr 10 ] Montes Nr 11 ] Montes Nr 12 ] Montes Nr 13 ] Montes Nr 14 ] Montes Nr 15 ] Montes Nr 16 ] Montes Nr 17 ] Montes Nr 18 ] Montes Nr 19 ] Montes Nr 20 ] Montes Nr 21 ] Montes Nr 22 ] Montes Nr 23 ] Montes Nr 24 ] Montes Nr 25 ] Montes Nr 26 ] Montes Nr 27 ] Montes Nr 28 ]

Pismo dotyczące historii Tarnowskich Gór, Ziemi Tarnogórskiej i Śląska
Wydawca: Oficyna Monos, 42-600 Tarnowskie Góry, ul. Szpaków 5, tel./fax (032) 384-14-31
e-mail: krzysztof.kudlek@neostrada.pl
Redaktor naczelny: Krzysztof Kudlek

Zapraszamy do współpracy w redagowaniu gazety wszystkich, którym popularyzowanie historii jest szczególnie bliskie

Wszelkie prawa zastrzeżone. Przetwarzanie, kopiowanie i wykorzystywanie tekstów bez zgody wydawcy zabronione
 Copyright © 2004 GM / Projekt i realizacja GM 2004

 

Darmowy licznik odwiedzin

teksty piosenek księgarnia internetowa