Zamki i pałace

O nich zapomnieć nie można Herbarz tarnogórski

N U M E R  4   -   2 1   G R U D N I A   2 0 0 0 r.

 Montes Wyd. Spec.

 

Święta końca wieku
Przebywał tu Józef Wybicki
Książęcy nagrobek - odnaleziony
800 lat temu
Kolęda w magistracie
Dr Bronisław Hager
Do czytania i oglądania
Huta Sowicka
Dom Pod Lipami
Saskie wizyty i tarnogórskie rachunki
Alfred Karch - kamilianin niezwykły
Dworzec kolejowy
Robert Kurpiun - zapomniany pisarz
Chadecja na ziemi tarnogórskiej w latach 1922-39 cz. II
Tarnowskie Góry - miastem turystycznym. Koncepcja z lat 30- tych
Mistrzowie chleba i ciastek
Rys historyczny  wodociągów cz.III
Hotel z górniczą przeszłością
Bractwo Św. Barbary
Tarnogórska prasa
Plebiscyt 1921r. w Tarnowskich Górach
Kuźnica nauczycielskich kadr
Wojciech Korfanty
Między Polakami a Niemcami
Repty Norbertanów
Pytanie o przyszłość
Gmina Ożarowice
Śląskie kamienie cz. III
 

 

Pytanie o przyszłość

czyli opowieść o tym , że "Małe ojczyzny uczą żyć... w wielkiej ojczyźnie ludzi"

Zmarły w grudniu 1993 roku ksiądz profesor Janusz Stanisław Pasierb - poeta, teolog, historyk sztuki, wybitny humanista napisał: "Małe ojczyzny uczą żyć w ojczyznach wielkich i wielkiej ojczyźnie ludzi". Te piękne, mądre i ważne słowa, niedawno powtórzył inny wielki humanista, pochodzący z Tarnowskich Gór Profesor Jan Miodek. Stało się tak przy okazji napisania przez Profesora pięknego świadectwa jego miłości do małej ojczyzny wyrażonej w tekście o "Ruchu" Chorzów, opublikowanym w książce Ruch Chorzów. 75 lat "niebieskich" - księga jubileuszowa (Katowice 1995).

Na sile różnorodności m.in. polega uroda i niezwykłość tej ziemi - ziemi, w której ujawniają się wszystkie piękne cechy pogranicza. Śląsk przez większość swojej historii był miejscem pogranicznym. Jego historia od samego początku była świadectwem losów Europy, jej rozwoju, a także przez różne problemy społeczne, (nędzę, wojny, pomieszanie języków) jej klęsk. Ale, co trzeba przypominać i podkreślać z naciskiem, znalazł się nie na peryferiach, ale w sercu, w centrum historii Starego Kontynentu.

Trzeba uważać, by słów "lokalny świat", "mała ojczyzna" nie używać zbyt pochopnie, bezmyślnie, by nie stały się współczesną nowomową. Trzeba uważać, by pojęcie to, nie służyło politycznej poprawności, by nie stało się wygodnym tematem zastępczym wobec niepopularności mówienia o wielkich ojczyznach. Dziś bowiem ciągle jest wiele niezrozumienia dla wartości mądrego umiłowania swoich rodzinnych stron, swojego Domu. Oczywiście warto też pamiętać o drugiej skrajności, o tym mianowicie, że i nie w tym też rzecz, by znaczenie swojego lokalnego świata przeceniać, a broń Boże zamykać się w nim.

Rzecz w tym po prostu, by pamiętać, by zdawać sobie sprawę z wagi dziedzictwa, jakim dysponujemy, jakie otrzymaliśmy w spadku po naszych przodkach. By w końcu nie załamywać rąk i nie kulić się przed współczesnością i czasem przyszłym oraz faktem, że i nasz Dom się zmienia, że i my wraz z nim się zmieniamy. Ale nasz świat nie przestaje istnieć z chwilą, gdy zmienia się jego szata zewnętrzna, gdy zmienia się wokół pejzaż, gdy trzeba nam zmienić przyzwyczajenia, gdy sami się zmieniamy. Trwa, a my winniśmy żyjąc w nim przygotować się do przyjęcia przyszłości. Dlatego nadal musimy pisać naszą historię i dlatego ona powstaje. Dlatego tak obficie pojawiają się książki o Śląsku i nowe tytuły prasowe. Dlatego organizowane są liczne sesje poświęcone jego dziejom i jego miejscu w Europie, po to odbywają się najróżniejsze spotkania, w końcu też dlatego tak wiele, nieraz bolesnych dyskusji. I nieprawdą jest, że prognozy są tylko pesymistyczne. Oto bowiem student drugiego roku historii Uniwersytetu Śląskiego rozpoczynając cykl tekstów o dawnym Śląsku na łamach jednego z pism lokalnych - Michał Witkowski zacytował piękne i ważne słowa kontrowersyjnego Nicolasa Gomeza Davili "Ojczyzna jest - pozostawiając na boku nacjonalistyczną gadaninę - tylko tą przestrzenią, którą człowiek ogarnia wzrokiem, kiedy wejdzie na wzgórze". I pod tym, z lekka prowokującym zdaniem pragnę i ja się podpisać. A trzeba też wyrazić radość że pojawiło się w tekście człowieka młodego, dopiero odkrywającego swoją ojczyznę, reprezentanta pokolenia, do którego należeć będzie przyszłość tej ziemi.

Zmienia się Śląsk, zmieniają się jego miasta, zmienia się pejzaż wokół niego i w nim samym, zmieniają się jego mieszkańcy. Czas płynie szybko, dla wielu z nas zbyt szybko, by wszystkie te zmiany w porę zauważyć i przemyśleć. I aż wierzyć się nie chce, że gdy nieco tylko ponad 200 lat temu, w maju 1791 roku górnicy zjeżdżali na pierwszą "szychtę" w kopalni "Król" w dzisiejszym Chorzowie, było ich zaledwie 10 i do tego wszyscy byli przyjezdni. Wtedy jeszcze bowiem okoliczna ludność wierzyła, że paląc w piecach węglem, zamiast drzewa popełniała grzech ciężki. Tak naprawdę zaś nieszczęścia wynikłe z pierwszych prób palenia węglem brały się stąd, że nie przystosowano jeszcze do nowego opału pieców. Jakże szybko i jakże bardzo musiał zmienić się styl myślenia ludzi, którzy już w następnych pokoleniach byli obywatelami wielkoprzemysłowej Królewskiej Huty. Dziś w Chorzowie nie pracuje już nawet 10 górników, bo nie ma już żadnej kopalni. Czas zakreślił nad tym miastem koło, i tak też bywa w wielu innych miejscach Śląska.

Kończąc swoją Historię Bytomia, wydaną w 1994 roku Profesor Jan Drabina pisał o epoce Polski Ludowej, którą z reguły zamykamy rokiem 1989: "Każdy miał wtedy pracę, w której z reguły nie trzeba się było wysilać. Miał pensję i nierzadko premię, która wystarczała na zakupy w świecących pustymi pułkami sklepach. Miał też uspokajającą pewność, że ostatecznie za wszystko nie jest odpowiedzialny poszczególny człowiek, lecz partia. Do niej mógł zresztą odwołać się w każdej swej sprawie, wiedząc, że stoi ponad wszystkim i wszystkimi.

Dnia 4 czerwca 1989 roku nastały czasy nowe. Ich największym wrogiem są dawne przyzwyczajenia i stary sposób myślenia, a także zbyt krótka pamięć o niedawnej przeszłości".

Trudna jest historia. Trudna jest także nasza historia, historia naszego lokalnego świata, bo trudna jest do ocalenia prawda. Burze każdej współczesności powodują, że nieraz zdarza się, iż historię, także tę naszą, kaleczono.

W kwietniu 2000 miały miejsce w Chorzowie (Hajdukach) obchody pięknego jubileuszu 80-lecia Klubu Sportowego "Ruch". Ileż to lat w Polsce Ludowej celowo zmieniano datę pierwszego meczu "niebieskich" z 3 maja na 10 maja 1920 roku, by zatrzeć kojarzenie tej pięknej inauguracji (pięknej, bo grano w ważnym dla kultury polskiej dniu święta Konstytucji 3 Maja). Jeden z "dziejopisów" posunął się nawet do tego, że genezę nazwy "Ruch" powiązał, zgodnie z tendencjami obowiązującej jeszcze kilkadziesiąt lat temu propagandy, ale bez szacunku dla prawdy z "ruchem robotniczym". A przecież było i jest bezsprzeczne, że chodziło o nawiązanie do "ruchu narodowego". Plebiscytowa "metryka" Klubu (żeby posłużyć się sformułowaniem Rajmunda Hanke) to po prostu piękna karta jego prawdziwej historii.
Odpowiedź na pytanie: dlaczego nasz świat trzeba ocalać, kryje się w powyżej zacytowanej przeze mnie wypowiedzi Janusza Pasierba / Jana Miodka: "Małe ojczyzny uczą żyć w ojczyznach wielkich i wielkiej ojczyźnie ludzi". Ojczyznę rozumiem także jako zadanie, które musi przyjąć każde pokolenie współczesne dla pokoleń następnych. Od tej odpowiedzialności człowiek nie może uciec.

A zatem pytanie o miejsce pamięci w naszym życiu, teraz na przełomie stuleci, być może jest pytaniem podstawowym. Należałoby zastanawiać się nad tym, jakie są perspektywy dla człowieka w mieście pozbawionym pamięci. Teraz, gdy kończy się wiek XX, pamięć należy do wartości najbardziej zagrożonych. Czyż nie to powinno być jednym z naszych najważniejszych celów, by pozwolić żyć pamięci, by po prostu nie zapomnieć, by móc jeszcze zatrzymać się i, zważywszy na to, jakie miejsce w kształtowaniu tożsamości ma przeszłość, zrobić wszystko, by pamięć o przeszłości ochronić?

Trzeba nam zatem postawy zapamiętania. Pamięć bowiem jest tym, co pozwala człowiekowi rozpoznać rzeczy dobre i oddzielać je od złych. Pamięć wyznacza właściwe drogi, którymi chcemy pójść. Uczy nas człowieczeństwa, czyni życie pięknym, wartościowym. "Mistrzynią życia jest przeszłość" pisał Henryk Rzewuski, "Historia jest nauczycielką życia", dwa tysiące lat wcześniej uczył Cyceron

Trzeba nam też pięknego słowa, słowa prawdy, także prawdy o nas. Czasami słowa trudnego i wymagającego. Mistrz słowa - Jan Parandowski - tak o nim pisał: "Słowo jest potęgą. Utrwalone w piśmie, zdobywa nie dającą się obliczyć ani przewidzieć władzę nad myślą i wyobraźnią ludzi, panuje nad czasem i przestrzenią. Tylko myśl pochwycona w sieć liter żyje, działa, tworzy. Wszystko inne roznosi wiatr".

W wielu swoich ostatnich wypowiedziach na temat przyszłości Śląska Rektor Uniwersytetu Śląskiego prof. dr hab. Tadeusz Sławek zwracał uwagę na to, że obecnie mówiąc o przemianach na Śląsku generalnie podejmuje się dwie zaledwie kwestie: odprawy dla górników i zamykanie kopalń. Jest w tym mówieniu wiele nieszczęścia. Po pierwsze, nie można ograniczać całej restrukturyzacji do tych jedynie kwestii. Śląsk przecież to nie tylko kopalnie i tracący pracę górnicy. Śląsk to miliony ludzi, to wszystkie obecne we współczesnej Polsce i Europie dziedziny życia. To także, a może przede wszystkim ludzie młodzi, którzy swoją dorosłość będą przeżywać za lat kilkanaście. I to o nich właśnie, o ich edukacji, o ich przyszłości trzeba myśleć mówiąc o Śląsku. Dopóki nie będzie nadziei na dobrą przyszłość tych młodych ludzi, a więc na dobrą dla nich szkołę i studia, dopóty nie wolno nam, Ślązakom spokojnie zasypiać. I trudno mi dziś znaleźć dla Śląska temat ważniejszy, jak przyszłość jego młodego pokolenia i jego edukacja. Trzeba nam rozbudzać w sobie świadomość, że o tyle tylko ci młodzi ludzie będą się mogli w swoim domu czuć bezpiecznie, o ile zrozumieją jego wartość, nauczą się go kochać i nie będą bać się stawać samodzielnymi i mądrymi.

Czasami mówię moim studentom historii, że chrześcijanie w zasadzie nie powinni być pesymistami czy optymistami, ale ludźmi nadziei. Do takiej postawy zachęcał jeden z filarów kultury łacińskiej Europy, św. Paweł. Jak sądzę,

Europejczycy, którymi bez wątpienia są mieszkańcy Śląska, powinni być ludźmi nadziei, a więc niekoniecznie optymistami, a już tym bardziej pesymistami. Myślę, że skoro jeszcze czytacie ten tekst, choć wchłonąć Was mogły przeróżne życiowe potrzeby i pilne sprawy, to znaczy, że jest w Was jakaś nadzieja, nadzieja i oczekiwanie, oczekiwanie i poszukiwanie. A to przecież piękny i dobry zwiastun dla naszej przyszłości.

Jacek Kurek
Fot.: Jarosław A.Krawczyk

 

 

 

Montes Tarnovicensis

Strona Główna ] Montes Nr 1 ] Montes Nr 2 ] Montes Nr 3 ] Montes Nr 4 ] Montes Wyd.Spec. ] Montes Nr 5 ] Montes Nr 6 ] Montes Nr 7 ] Montes Nr 8 ] Montes Nr 9 ] Montes Nr 10 ] Montes Nr 11 ] Montes Nr 12 ] Montes Nr 13 ] Montes Nr 14 ] Montes Nr 15 ] Montes Nr 16 ] Montes Nr 17 ] Montes Nr 18 ] Montes Nr 19 ] Montes Nr 20 ] Montes Nr 21 ] Montes Nr 22 ] Montes Nr 23 ] Montes Nr 24 ] Montes Nr 25 ] Montes Nr 26 ] Montes Nr 27 ]

Pismo dotyczące historii Tarnowskich Gór, Ziemi Tarnogórskiej i Śląska
Wydawca: Oficyna Monos, 42-600 Tarnowskie Góry, ul. Szpaków 5, tel./fax (032) 384-14-31
e-mail: krzysztof.kudlek@neostrada.pl
Redaktor naczelny: Krzysztof Kudlek

Zapraszamy do współpracy w redagowaniu gazety wszystkich, którym popularyzowanie historii jest szczególnie bliskie

Wszelkie prawa zastrzeżone. Przetwarzanie, kopiowanie i wykorzystywanie tekstów bez zgody wydawcy zabronione
 Copyright © 2004 GM / Projekt i realizacja GM 2004

 

Darmowy licznik odwiedzin

teksty piosenek księgarnia internetowa