Zamki i pałace

O nich zapomnieć nie można Herbarz tarnogórski

Montes Nr 19

N U M E R  2 0  -   K W I E C I E Ń   2 0 0 6 r.

 

 

Wypędzenie ks. Jezuitów
Anhalt, Hessen, Sachsen
Nowa książka Andrzeja Kanclerza
Dzieje Bractwa Strzeleckiego w Tarnowskich Górach      cz. VII
Synowie Izraela                  w Tworogu cz.II
Głód i mór w roku 1737
Lekarz na wózku
Koniec legalnej opozycji
Jasne wzruszenia...
Ks. Jan Twardowski - tarnogórzanin
Kiedy myślimy o kimś, zostając bez niego
Doktorat Honoris Causa dla Profesora Jana Miodka
Ścieżka na wspólnej drodze
Zasługi hrabiego Fryderyka von Redena dla rozwoju Górnego Śląska i Tarnowskich Gór
Dawne dzieje kamienicy „Pod Lipami”
Powroty do  „Staszica”
Sesja specjalna Rady Miejskiej
Cenne dzieło tarnogórskiego Muzeum
Serdeczni dla niepełnosprawnych
Muzyczne portrety - rodzina Walisko
Miodowa danina
 

Muzyczne portrety

Rodzina Walisko

 


Jan Walisko

Według tradycji ustnej przekazywanej z pokolenia na pokolenie, historia rodu Walisko prawdopodobnie zaczyna i wiąże się z faktem przybycia królowej Bony na dwór krakowski. Sporządzenie drzewa genealogicznego tej rodziny, wymagałoby zapewne wielu lat penetracji dokumentów i badań, lecz już na poziomie tej podstawowej informacji nasuwa się pytanie, czy owo włoskie pochodzenie w jakiś sposób „przełożyło” się na kolejne jej generacje, w dziedziczeniu przykładowo swoistych cech osobowościowych, określonej wrażliwości na świat, a może jakiegoś talentu.


W 1989r.w „Śpiewaku Śląskim” jednym z najstarszych periodyków muzycznych, organie Oddziału śląskiego Polskiego Związku Chórów i Orkiestr, ukazał się artykuł o Janie Walisko. Ten wspomnieniowy w swym charakterze zapis, sporządzony przez Jana Makowskiego, notabene nagrodzony II miejscem w konkursie literackim - to portret człowieka niezwykle dynamicznego, żarliwego patrioty, społecznika i doskonałego organizatora.
 


Bolesław Walisko

Urodził się w 1880r. w Reptach - Ojciec, muzyk amator grał w orkiestrze dętej, zorganizowanej przez ówczesnego proboszcza parafii św. Mikołaja. Niełatwa codzienność życia, determinowana pruskimi przepisami z jednej strony, z drugiej zaś atmosfera rodzinnego domu o polskich i patriotycznych tradycjach, ukształtowały osobowość Jana. Świadomość zagrożenia, jaką niosła z sobą germanizacja, jej implikacji idących w następne pokolenia - towarzyszyła mu przez całe życie.

 

W 1912r.,w dwa lata po powstaniu Związku Śląskich Kół Śpiewaczych w Bytomiu, organizacji zrzeszającej żywiołowo powstające w tym czasie, amatorskie zespoły muzyczne, będącej swoistym orężem w walce o polskość - Jan Walisko w rodzinnej miejscowości założył chór. Członkowie „Słowiczka” odbywali regularne próby w jego domu, wbrew wydanej w 1908r. przez władze ustawie, która zakazywała organizacji wszelkich publicznych wieców i zebrań, a poszczególne towarzystwa, w tym również śpiewacze, nie mogły łączyć się w związki. Lecz i w takich restrykcyjnych rozporządzeniach, znalazła się luka - zezwalały bowiem, na powstawanie towarzystw o charakterze apolitycznym, mających lokalny zasięg oddziaływania.

Władze musiały więc zaakceptować istnienie „Słowiczka”, chociaż nie obyło się bez szykan wobec jego członków i sytuacji, w których trzeba było uciekać się do różnych, przemyślnych forteli. „Pomysłowość chórzystów była nieograniczona - wspomina autor - na sygnał o przybyciu żandarma, następowała inna inscenizacja - znikały przybory i nuty, stoły nakrywano obrusami, a przed każdym druhem stała filiżanka i ciastka przyniesione z własnego domu. Bywało, że całe towarzystwo z nutami pod pachą, rozpierzchało się na zaplecze zabudowań gospodarczych lub do sąsiadów”.

W 1918r. na terenie Górnego Śląska, w tym m.in. w powiecie tarnogórskim, powstały polskie rady ludowe, będące zalążkami administracji terenowej. Rok później, ukonstytuowała się Powiatowa Rada Ludowa - w jej gronie, obok Jana Bondkowskiego, Jana Nowaka, znalazł się także Jan Walisko. Rok później, powołano Komitet Wykonawczy Polskiej Organizacji Wojskowej, którego jednym z celów, było zorganizowanie i przeprowadzenie powstania na Śląsku. Powiat tarnogórski okazał się być bardzo dobrą bazą dla rekrutacji członków organizacji - zawiązała się więc jej struktura, w skład której, obok przedstawicieli ościennych miejscowości wszedł - reprezentujący Repty Stare i Ptakowice - Jan Walisko.

Po przyłączeniu części Śląska do Macierzy, zaangażował się w działalność Związku byłych Pracowników Polskiego Komisariatu Plebiscytowego, powołanego przez Jana Bondkowskiego. Związek miał lokalny charakter, a jednym z jego statutowych celów, były działania zmierzające w kierunku zabezpieczenia przepisów prawnych, umożliwiających rdzennej ludności zajmowanie posad państwowych.

Przez długie lata służył swoją wiedzą i doświadczeniem społeczności Rept, piastując funkcję wójta, organizował roboty publiczne, prężnie działało prowadzone przez niego biuro pisania podań. Duże zainteresowanie szczególnie wśród ludzi młodych, wzbudzała działalność powołanego przez niego gniazda Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”. Prostolinijny w kontaktach, wrażliwy na potrzeby innych, obdarzony był swoistego rodzaju instynktem społecznym.

Wiedział, że jedynie wielokierunkowe i zorganizowane działania, kultywowanie tego, co stanowi o przynależności narodowej, w szerokim spektrum pojęciowym określenia - przyniesie, prędzej czy później oczekiwany skutek.

W lipcu 1939r. do planów obrony miasta, obok udziału Grupy Operacyjnej „Śląsk” i oddziału Obrony Narodowej, włączono także członków Organizacji Młodzieży Powstańczej i Związku Powstańców Śląskich - utworzyli oni siłę kompanii (około 700 członków), która podzielona była na sześć drużyn. Dowódcami samoobrony byli ci, którzy w niedalekiej przeszłości zmagali się w nierównej walce z Niemcami - byli powstańcy - Franciszek Zając, Szczepan Kocybik i Jan Walisko.

Patriotyzm Jana miał także inny wymiar - jako ojciec licznej rodziny, z niezwykłą pieczołowitością dbał o to, aby jego dzieci obok wpajanych przez lata edukacji wartości i zasad, poznały historię własnego kraju i małej ojczyzny - sam ją przecież po części tworzył. Podtrzymywał tradycje muzyczne w rodzinie - choć sam nie grał, obligował je do uprawiania muzyki. Szczególnym sentymentem darzył „swoich” chórzystów - choć z racji rozlicznych obowiązków nie brał już aktywnego udziału w życiu chóru, dumą napawał go fakt, że w międzyczasie „Słowiczek” stał się jednym z najliczniejszych i najlepszych zespołów w Okręgu tarnogórskim, zdobywał liczne nagrody i wyróżnienia na turniejach śpiewaczych.
Z relacji rodziny wynika, że planował utworzenie parku krajobrazowego zlokalizowanego u źródeł Dramy - nie zdążył jednak tego zrealizować - odszedł 14 lipca 1944r. Potomni nie zapomnieli o jego życiu i zasługach - jedna z ulic w Reptach nosi imię Jana Walisko.

Jego synowie Bolesław i Jan swoje życie związali także z Reptami i „Słowiczkiem”. Urodzony w 1920r. Bolesław, późniejszy aktywista organizacji, której celem było krzewienie kultury muzycznej wśród młodego pokolenia, został członkiem „Słowiczka” w wieku 16 lat.W czasie okupacji, jak wielu innych potomków powstańczych rodzin, przebywał w niemieckich obozach pracy, z jej końcem był więziony w obozie koncentracyjnym w Dachau. Po powrocie, aktywnie włączył się w działalność reaktywowanego chóru i przez długie lata, był jego prezesem.

O cztery lata młodszy Jan, całe swoje życie poświęcił muzyce. Lata jego edukacji muzycznej, przypadały na okres wojny - początkowo były to prywatne lekcje, później bytomska szkoła Cieplika, w której kształcono pedagogów i organistów. Doskonalił także swój warsztat, na organizowanych przez Centralny Ośrodek Pedagogiczny kursach dla nauczycieli akordeonu. W 1956r. podjął pracę w tarnogórskiej Szkole Muzycznej. Bezpośredni w kontaktach, pogodnej natury, uczył swoich podopiecznych nie tylko niełatwej sztuki gry na instrumencie, ale też wrażliwości, tak niezbędnej w zawodzie, jak i życiu. Obdarzony absolutnym słuchem, multiinstrumentalista - grał na fortepianie, ksylofonie, akordeonie, gitarze. Lecz tym, którego najbardziej ukochał, były organy - przez długie lata jego gra rozbrzmiewała w kościele św. Mikołaja w Reptach. Pozostał także wierny rodzinnej tradycji - na krótko przed wybuchem wojny, wstąpił w szeregi „Słowiczka”. Po jej zakończeniu już jako dyrygent, doprowadził zespół do wysokiego poziomu śpiewaczego kunsztu.

Kontynuatorem muzycznej „linii” w rodzinie, jest syn Jana - Józef. Przejął po Ojcu namiętność do gry na organach i funkcję w reptowskim kościele. Dyplom, zdobyty na Wydziale Wychowania Muzycznego, cieszyńskiej Filii Uniwersytetu Śląskiego, wyposażył go m.in. w kwalifikacje do prowadzenia zespołów chóralnych. Rodzinnej tradycji stało się więc zadość - przez szereg lat, wnuk założyciela „Słowiczka” prowadził zespół.

Historia rodziny toczy się dalej, pisana przez kolejne lata i pokolenia.

dr Elżbieta Szwed

 

 

 

 

Montes Tarnovicensis

Strona Główna ] Montes Nr 1 ] Montes Nr 2 ] Montes Nr 3 ] Montes Nr 4 ] Montes Wyd.Spec. ] Montes Nr 5 ] Montes Nr 6 ] Montes Nr 7 ] Montes Nr 8 ] Montes Nr 9 ] Montes Nr 10 ] Montes Nr 11 ] Montes Nr 12 ] Montes Nr 13 ] Montes Nr 14 ] Montes Nr 15 ] Montes Nr 16 ] Montes Nr 17 ] Montes Nr 18 ] Montes Nr 19 ] Montes Nr 20 ] Montes Nr 21 ] Montes Nr 22 ] Montes Nr 23 ] Montes Nr 24 ] Montes Nr 25 ] Montes Nr 26 ] Montes Nr 27 ] Montes Nr 28 ] Montes Nr 29 ] Montes Nr 30 ]

Pismo dotyczące historii Tarnowskich Gór, Ziemi Tarnogórskiej i Śląska
Wydawca: Oficyna Monos, 42-600 Tarnowskie Góry, ul. Szpaków 5, tel./fax (032) 384-14-31
e-mail: krzysztof.kudlek@neostrada.pl
Redaktor naczelny: Krzysztof Kudlek

Zapraszamy do współpracy w redagowaniu gazety wszystkich, którym popularyzowanie historii jest szczególnie bliskie

Wszelkie prawa zastrzeżone. Przetwarzanie, kopiowanie i wykorzystywanie tekstów bez zgody wydawcy zabronione
 Copyright © 2004 GM / Projekt i realizacja GM 2004

 

Darmowy licznik odwiedzin

teksty piosenek księgarnia internetowa