Zamki i pałace

O nich zapomnieć nie można Herbarz tarnogórski

Montes Nr 19

N U M E R  2 0  -   K W I E C I E Ń   2 0 0 6 r.

 

 

Wypędzenie ks. Jezuitów
Anhalt, Hessen, Sachsen
Nowa książka Andrzeja Kanclerza
Dzieje Bractwa Strzeleckiego w Tarnowskich Górach      cz. VII
Synowie Izraela                  w Tworogu cz.II
Głód i mór w roku 1737
Lekarz na wózku
Koniec legalnej opozycji
Jasne wzruszenia...
Ks. Jan Twardowski - tarnogórzanin
Kiedy myślimy o kimś, zostając bez niego
Doktorat Honoris Causa dla Profesora Jana Miodka
Ścieżka na wspólnej drodze
Zasługi hrabiego Fryderyka von Redena dla rozwoju Górnego Śląska i Tarnowskich Gór
Dawne dzieje kamienicy „Pod Lipami”
Powroty do  „Staszica”
Sesja specjalna Rady Miejskiej
Cenne dzieło tarnogórskiego Muzeum
Serdeczni dla niepełnosprawnych
Muzyczne portrety - rodzina Walisko
Miodowa danina
 

Rozmowa z Krystianem Krzemińskim o ks. Janie Twardowskim

Kiedy myślimy o kimś, zostając bez niego

- Panie Krystianie, chciałbym z Panem porozmawiać o Tarnogórskim Konkursie Poetyckim, a co za tym idzie, także o ks. Janie Twardowskim, który przecież jest nierozerwalnie z nim związany.

Proszę powiedzieć, co jest siłą tego konkursu, który jest organizowany już od 12 lat, to strasznie długo! Co nasze miasto zyskuje dzięki temu konkursowi?

 

- Siłą konkursu jest osoba samego ks. Jana Twardowskiego, który jest postacią tak znaną, że dzięki temu łatwiej jest zauważyć nasz konkurs. Dodatkowym atutem jest fakt, że już po pierwszej edycji z lokalnego konkursu rozrósł się do skali ogólnopolskiej. Już nas nie dziwi, że przesyłają na niego swoje wiersze w większości twórcy z drugiego krańca Polski.


Profesor Jerzy Paszek i Krystian Krzemiński w czasie rozdania
nagród w XII Tarnogórskim Konkursie Poetyckim

Kolejnym elementem są osoby jurorów, którzy są fachowcami i znają się doskonale na poezji, więc nie ma mowy o pominięciu naprawdę dobrych utworów – one zawsze są nagradzane.

Na końcu trzeba dodać, że przez to, iż w nazwie konkursu jest umieszczone nasze miasto jest doskonałą dla niego reklamą. Uczestnicy muszą zadać sobie trud, by znaleźć to nasze miasto na mapie i przekonać się, jak mylną ma nazwę.

Wreszcie kiedy przyjeżdżają na rozstrzygnięcie, mogą osobiście przekonać się o pięknie Tarnowskich Gór.

- Czy ilość prac, których z roku na rok jest coraz więcej, jest problemem, czy raczej zaletą?

- Ach, to nigdy nie będzie problemem! Niech młodzi piszą jak najwięcej. Oczywiście istnieje problem natury technicznej, bo jurorzy muszą te wszystkie prace przeczytać, ale to bardzo dobrze. Po to są jurorzy, by czytali te wiersze. To, że jest coraz więcej prac, świadczy tylko o tym, że konkurs jest poważnym wydarzeniem już nie tylko lokalnym, ale od jedenastu lat także ogólnopolskim. Nas cieszy każda osoba, która chce brać udział w konkursie i nigdy nie powiemy, że tych prac jest za dużo. Wręcz przeciwnie, niech tych prac będzie jeszcze więcej!

- A jaki jest poziom tych prac? Czy ilość nie staje przed jakością?

- Oczywiście, nie wszystkie prace są bardzo dobre czy dobre, ale pamiętajmy, w konkursie startują młodzi ludzie, także małe dzieci. Oni od razu nie będą pisali wspaniałych tekstów, ten konkurs jest dla nich okazją, by zobaczyli, czy ich poezja idzie w dobrą stronę. Oni z biegiem lat będą szlifowali swoje talenty i jestem pewien, że jakiś nasz uczestnik będzie wspaniałym poetą.

- Czy w nadsyłanych wierszach widać wpływ ks. Twardowskiego?

- Nie zawsze. Nawet jeśli są nuty zamyślenia z ks. Jana Twardowskiego, to wcale nie jestem pewien, czy autorzy sięgnęli głębiej do jego tekstów, czy do nich dotarli. Nie jest to bynajmniej zarzut, raczej świadczy to, że jest sporo wrażliwych młodych twórców, którzy jeśli tylko będą dalej szli tą ciężką drogą, to mogą daleko zajść w poezji.

Oczywiście, jest część tekstów, które jawnie nawiązują do jego stylu, ale wydaje mi się, że wiersze ks. Jana są nie do końca dobrze odczytywane. Dla przykładu – wszyscy powtarzają „śpieszmy się kochać ludzi” i uznają ten fragment za najważniejszy, a nie zauważają, że dopiero któraś z kolei strofa jest tą kluczową:

„i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą”.

Ten fragment jest kluczowy, a nie to oklepane już „śpieszmy się kochać ludzi”.

- Jak z biegiem tych lat zmienili się ludzie, którzy przesyłają swoje wiersze na konkurs?

- Wydaje mi się, że nie dali się, że cały czas przedstawiają te same, wysokie wartości. Jeśli jakiś twórca jest z nami od kilku lat, to śmiało mogę powiedzieć, że jego wiersze w kolejnych latach są coraz lepsze. Najważniejsze, że w swoich tekstach ci młodzi ludzie są szczerzy, i nawet jeśli popełniają błędy, to widać, że przelewają do tych wierszy cząstkę siebie.

- Chciałbym teraz zapytać, czy na Pana osobiście poezja lub też osoba ks. Jana Twardowskiego wpłynęła w jakiś sposób?

- Oczywiście. Jeszcze przed powstaniem konkursu trochę czytałem o ks. Janie, spotkałem się z jego poezją, ale dopiero od momentu powstania konkursu moje zainteresowanie nim wzrosło. I muszę przyznać, że tak naprawdę to przez te wszystkie 12 lat uczyłem się wiele o nim i o jego poezji. Wcześniej znałem tego księdza dzięki Bolesławowi Luboszowi, który o nim pisywał i publikował czasem jego poezje.

Ale największą radość sprawił mi tekst zamieszczony w „Gościu Niedzielnym” w cyklu „Rozmowy pod modrzewiem”. Autorem był ks. Waldemar Wojdecki, który prowadził rozmowy z ks. Twardowskim. Jeden z artykułów był poświęcony Januszowi Korczakowi i ks. Jan zwrócił uwagę na mój wiersz Janusz Korczak.
Dla mnie to coś niesamowitego, tym bardziej, że ja tego wiersza ani żadnego innego, w ogóle księdzu Twardowskiemu nie przesyłałem. Było to dla mnie tak wzruszające, że napisałem list do księdza Jana, dołączając jeden ze swoich tomików. Dostałem od niego odpowiedź, która jest dla mnie szczególną pamiątką, można powiedzieć, że rodzinną pamiątką. Napisał mi:

„Szanowny i drogi Panie całym wdzięcznym sercem dziękuję za wiersze przesłane mi 21 grudnia 98, jestem wzruszony życzliwością i dobrocią.”

Ta kartka jest dla mnie wielkim skarbem, że ktoś taki jak ks. Jan Twardowski dojrzał mnie, Krystiana Krzemińskiego. Tym bardziej, że nigdy się nie spotkaliśmy en face, nigdy nie rozmawialiśmy, nawet przez telefon. Proszę zauważyć, że to ks. Twardowski dojrzał mnie sam, ja wysłałem mu list, dopiero jak przeczytałem ten tekst w „Gościu Niedzielnym”.

- Ale może jeszcze Pan zdradzi, co kryje cennego dla Pana jako poety ta kartka?

- No tak, to dla mnie szczególne słowa, recenzja moich dokonań poetyckich, wyjątkowa…

- To ja zacytuję:

„Pana dla mnie wiersze mają dobrą duszę, proste, bezpretensjonalne.

Dziękuję za każde słowo, kropkę i przecinek.

Pozdrowienia na każdy dzień”.

Ks. Jan Twardowski

- Tak… piękne słowa.

- To niesamowita historia. Dziękuję, że podzielił się Pan nią z nami. Dziękuję za rozmowę.

- Dziękuję bardzo.

Rozmawiał Michał Szymczyk

 

 

 

 

Montes Tarnovicensis

Strona Główna ] Montes Nr 1 ] Montes Nr 2 ] Montes Nr 3 ] Montes Nr 4 ] Montes Wyd.Spec. ] Montes Nr 5 ] Montes Nr 6 ] Montes Nr 7 ] Montes Nr 8 ] Montes Nr 9 ] Montes Nr 10 ] Montes Nr 11 ] Montes Nr 12 ] Montes Nr 13 ] Montes Nr 14 ] Montes Nr 15 ] Montes Nr 16 ] Montes Nr 17 ] Montes Nr 18 ] Montes Nr 19 ] Montes Nr 20 ] Montes Nr 21 ] Montes Nr 22 ] Montes Nr 23 ] Montes Nr 24 ] Montes Nr 25 ] Montes Nr 26 ] Montes Nr 27 ] Montes Nr 28 ] Montes Nr 29 ] Montes Nr 30 ]

Pismo dotyczące historii Tarnowskich Gór, Ziemi Tarnogórskiej i Śląska
Wydawca: Oficyna Monos, 42-600 Tarnowskie Góry, ul. Szpaków 5, tel./fax (032) 384-14-31
e-mail: krzysztof.kudlek@neostrada.pl
Redaktor naczelny: Krzysztof Kudlek

Zapraszamy do współpracy w redagowaniu gazety wszystkich, którym popularyzowanie historii jest szczególnie bliskie

Wszelkie prawa zastrzeżone. Przetwarzanie, kopiowanie i wykorzystywanie tekstów bez zgody wydawcy zabronione
 Copyright © 2004 GM / Projekt i realizacja GM 2004

 

Darmowy licznik odwiedzin

teksty piosenek księgarnia internetowa