Zamki i pałace

O nich zapomnieć nie można Herbarz tarnogórski

Montes Nr 18

N U M E R  1 9  -   G R U D Z I E Ń   2 0 0 5 r.

 Montes Nr 20

 

Brama Gwarków
John Baildon
Nieco ze statystyki miasta
Dzieje Bractwa Strzeleckiego w Tarnowskich Górach      cz. VI
Synowie Izraela                  w Tworogu
O tym jak Stwórca       zrobił utopce
Ksiądz Teodor Christoph    - kapłan niezwykły
Ostatni panowie Rybnej
Katastrofa nad Krupskim Młynem
Ostatni lot Liberatora
Jak to niegdyś w święta bywało
Pełną parą
Odnalezione korzenie
Zagłada pałacu w Reptach
Coś optymistycznego
Święto patrona
Muzyczne portrety - Aleksander Glinkowski
 

 

Ksiądz Teodor Christoph - kapłan niezwykły

W centrum cmentarza w Miasteczku Śląskim znajduje się mogiła, nad którą góruje wysoki krzyż. Grób ten jest zadbany, zawsze uprzątnięty, są na nim świeże kwiaty, zapalone znicze. Często spotkać tu można modlących się ludzi w różnym wieku. Właściwie każdy zaczyna „wizytę” na cmentarzu właśnie od tego grobu. A przecież kapłan, ks. Teodor Christoph, którego pochowano w tym miejscu, zmarł już 112 lat temu. Skąd więc tak żywa pamięć o nim?

 

Ks. Christoph urodził się 4 VII 1839 roku w Sobocisku (Zottwitz) koło Oławy na Dolnym Śląsku w niemieckiej rodzinie nauczycielskiej. Dopiero w gimnazjum we Wrocławiu przyswoił sobie gruntownie język polski. Po maturze zamierzał poświęcić się górnictwu, ale po wypadku, któremu uległ, postanowił zostać księdzem tak jak jego starszy brat - Wojciech. Ukończywszy studia teologiczne we Wrocławiu, przyjął 28 VI 1864 roku święcenia kapłańskie. Był kolejno wikarym w Chorzowie Starym, w Krapkowicach, a od lipca 1871 roku lokalistą w Miasteczku Śl. (wówczas Georgenberg), biednej i pozbawionej połączenia komunikacyjnego wsi, która liczyła około tysiąca mieszkańców. Katolicy i Polacy stanowili większość tej parafii, ale istniała też grupa ewangelików i żydów. Ks. Teodor pozostał w tej parafii jako jej duszpasterz aż do śmierci. Zasłynął wśród ludu Górnego Śląska pobożnością i gorliwością duszpasterską, ale przede wszystkim miłością do wszystkich ubogich.
 


Grób księdza Christopha
w Miasteczku
 

Poprzez swoją rodzinę zetknął się Teodor po raz pierwszy z dobroczynnością na rzecz ubogich. Ojciec Franciszek - nauczyciel i organista i matka Franciszka Klinke wraz z pięciorgiem dzieci prowadzili życie skromne, ale pracowite i w prawdziwie chrześcijańskim duchu. Ich dom zasłynął w okolicy jako ostoja ubogich, gdzie mogli się ogrzać zimową porą i dostać ciepłą strawę. Z pewnością dzięki swej rodzinie i pierwszym doświadczeniom z biednymi ks. Teodor w swym duszpasterstwie postawił człowieka ubogiego na pierwszym miejscu.

„Schlesische Volkszeitung” z dnia 16 lutego 1893 roku pisał, że „jego miłość ubogich nie znała granic”. Dzielił się zawsze z każdym potrzebującym bez wyjątku nie zważając na wiarę, narodowość czy przekonania. Uważał jednak, że biednym należy dawać dobre rzeczy, bo łachmanów mają pod dostatkiem.
 


Kościół w Sobocisku


 


Zdarzało się czasem, iż rzeczy ofiarowane biednym budziły podejrzenie o kradzież. Tak się też stało, gdy ksiądz pewnego razu podarował żebrakowi swoje nowe buty, które dopiero co jemu ofiarowano. Żandarmi, posądzając biedaka o kradzież, aresztowali go. Dopiero po interwencji kapłana został zwolniony z aresztu. Innym razem, gdy prawdziwego złodzieja pochwycono na kradzieży górnego kamienia żaren z probostwa, ks. Teodor dał mu także dolny kamień. Kiedy zwracano świątobliwemu księdzu uwagę na to, że jego dobroć jest nadużywana, że nieraz pijacy i nicponie wykorzystują jego dobre serce, zwykł był mówić: „Kto prosi, ten chyba jest w biedzie. Jeżeli nie jest w potrzebie, a jednak prosi, sam będzie przed Bogiem odpowiadał za nadużycie. Dawać jałmużnę to mój obowiązek. Sposób zużycia jałmużny nie jest w mojej mocy”.
 


Kościół w Sobocisku
- tablica pamiątkowa

Te i podobne fakty przyczyniły się do rozgłosu dobroci ks. Teodora. Zaczęły przychodzić listy z dalszych stron od ludzi z prośbami o pomoc. I tych proszących nie pozostawił bez pomocy, ale jak mógł, tak wspierał.

Był kapłanem otwartym na Chrystusa, stąd też otwartym na człowieka. Nie liczył się stan posiadania ani wyznanie; liczył się człowiek, człowiek potrzebujący. Dlatego też Ks. Teodor objął swoją opieką protestancką rodzinę Thiele, kiedy ta z powodu choroby ojca została bez środków do życia. Ksiądz zatroszczył się o utrzymanie rodziny i pokrył koszty leczenia.


Taka postawa przysporzyła księdzu rozgłosu, stała się ogólnie znaną i podziwianą, ale rozbudziła też sumienia wielu bogatych. Znalazło się wielu ofiarodawców, którzy chcieli także pociągnięci przykładem przyczynić się do dobra. Ofiarowywano księdzu nowe buty, ubrania i inne przedmioty, które ten, widząc ludzi bardziej potrzebujących, rozdawał. Pisano o nim: „W parafii byli biedni, lecz najbiedniejszym pewnie był sam proboszcz, gdyż wszystkie dochody swoje rozdawał biednym i gotów był podzielić się z nimi ostatnim płaszczem”. Tak więc otrzymane dary niedługo służyły ks. Teodorowi. Tłumaczył to w prawdziwie franciszkańskim duchu ubóstwa: „Gdy proszący potrzebuje - dać jemu, a dla mnie jeszcze coś z Opatrzności Boskiej się znajdzie”.

Wśród ofiarodawców znalazły się bogate rodziny z Tarnowskich Gór, które składały ofiary na biednych oraz na Msze św., a i te stypendia w dużej części ksiądz przeznaczał na potrzebujących.

Nawet miejscowi bogaci żydzi i protestanci wspierali ks. Christopha w dziele miłosierdzia. Wśród dobroczyńców znalazł się też hrabia Hugon Henckel von Donnersmarck, który ofiarował drzewo pod budowę nowej plebanii. Taką ofiarność może wyjaśnić fakt, że ks. Teodor opiekował się nie tylko swoimi wiernymi, ale wszystkimi potrzebującymi pomocy z Miasteczka lub okolic, gdy o tę pomoc prosili.

Inną formą służby, której również poświęcił się ks. Teodor Christoph, było przygotowywanie chłopców do nauki w gimnazjum. Sam w młodości skorzystał z tej formy pomocy, dlatego znał sytuację młodych pochodzących z ubogich rodzin. Szkolnictwo elementarne na Śląsku w XIX wieku nie przygotowywało młodzieży do kontynuacji nauki w gimnazjum. Dzieci wiejskie i z biedniejszych rodzin starano się przygotować tylko do rzemiosła. Szkoła ludowa nie otwierała możliwości podjęcia dalszej edukacji. Nauka w gimnazjum była odpłatna, ale wydatki na naukę można było zmniejszyć wstępując do wyższej klasy gimnazjum po zdaniu egzaminu. W taki właśnie sposób, przygotowując do egzaminów, postanowił ks. Christoph otworzyć wielu ubogim chłopcom drogę do nauki.

Poza miejscowymi zdolnymi chłopcami uczył również innych, którzy przyjeżdżali doń z całego Górnego Śląska. Kilku chłopców mieszkało zawsze na probostwie, kilku u gospodarzy, zaś z chwilą przybycia i założenia własnego domu przez siostry służebniczki, kilku mogło także liczyć u nich na gościnę.

Przyjmując zaś uczniów nie kierował się przynależnością narodową czy wyznaniową. Uczył również protestantów i żydów. W ten sposób ks. Christoph utorował drogę do gimnazjum około 200-tu wychowankom.

Działalność dydaktyczna świątobliwego księdza nie polegała tylko na przygotowywaniu chłopców do gimnazjum. Sam będąc Niemcem, szerzył kulturę polską w swojej parafii, ponieważ większość jej mieszkańców była narodowości polskiej.

Ksiądz posiadał wiele książek polskich, które pożyczał zachęcając do czytania dorosłych i dzieci. Rozumiejąc konieczność pielęgnacji ojczystej kultury swoich parafian, zaangażował się w ruch na rzecz szerzenia języka polskiego. Dlatego wyróżnił się w akcji zbierania podpisów zorganizowaną przez ks. Engla na zlecenie bpa Koppa, domagającą się przywrócenia języka polskiego w szkole.

Ks. Teodor pomagał innym kapłanom w ich posłudze, wspomagał modlitewnie, a nawet materialnie tych, których spotkały represje i prześladowania w okresie „Kulturkampfu”. Ks. Robert Scholz, jezuita i kuzyn proboszcza, który podczas „Kulturkampfu” musiał opuścić Prusy, znalazł schronienie na probostwie w Miasteczku. Popierając wzajemną pomoc wśród robotników miasteczkowski duszpasterz założył Towarzystwo Robotników św. Józefa, które miało na celu szukać rozwiązań dla narastających problemów tzw. kwestii robotniczej. Sam został prezesem Związku Czeladników, do którego to stowarzyszenia wprowadzał ducha chrześcijańskiego poprzez liczne konferencje o następującej tematyce: o uczciwości, słowności, o popieraniu katolików w diasporze, o Soborze Watykańskim, jak powinien postępować katolik itp. Po śmierci księdza w „Katoliku” umieszczono informację, iż ks. Christoph odznaczał się rzadką skromnością. Lokalia w Miasteczku należała do jednej z najlichszych, a mimo to nie przyjął on lepszych, które mu ofiarowywano. Natomiast „Schlesische Volkszeitung” napisał, że nikt nie mógł przypuszczać widząc tylko skromnego i ubogo ubranego księdza, że posiadał on tak wielkie zaufanie u ludzi w całym obwodzie przemysłowym Górnego Śląska, że był cenionym doradcą i przyjacielem wielu wpływowych rodzin. Ze względu na swoją gorliwość apostolską, dobroczynność bezgraniczną, świątobliwe życie kapłańskie był wysoce ceniony przez świeckich i duchownych, przez wielkich i małych, Niemców i Polaków, protestantów, żydów i katolików, którzy razem zebrali się nad mogiłą kapłana. Wśród ludu górnośląskiego mówiło się o nim: „To święty!”

W dzisiejszym świecie trudno jest mówić o wartości ubóstwa w życiu człowieka. Liczy się bowiem piękny dom, samochód, konto bankowe, pozycja społeczna, podróże, krąg wpływowych przyjaciół itp. Człowiek ubogi często kojarzy się z kimś niezaradnym, pechowym lub wręcz przegranym życiowo. A jednak wciąż na nowo wraca w każdej epoce duchowość franciszkańska, duchowość, której istotą jest ewangeliczna postawa ubóstwa.

Wyrazem żywotności takiej duchowości była i jest również postać ks. Teodora Christopha. Najuboższy wśród ubogich stał się dla swoich parafian postacią wiecznie żywą. Ten, „który przed stu laty zmarł - mówił o nim ks. bp Wieczorek - nadal żyje, nie tylko u Pana niebios, ale także wśród tego ludu tej parafii, a można rzec i ludu śląskiego. Odszedł ciałem, ale duchem i tym, co czynił, żyje nadal wśród nas; jest między nami”.

Ks. Teodor jest postacią, która zawstydza i pociąga swoją prostotą, ekumeniczną postawą, otwartymi rękami i sercem. Dla mieszkańców Miasteczka Śląskiego i okolic jest nadal wzorem pokory i miłości bliźniego.

Poucza i dziś, jak w czasie, w którym przyszło mu żyć.
Jego służba drugiemu człowiekowi jednoczyła ze sobą ludzi różnych przekonań i narodowości. Przyczynił się do przyjaznej koegzystencji dwóch narodów i dwóch wyznań, głosząc czynami Ewangelię Chrystusa, i wydobył wartości ponadczasowe, budując komunię wszystkich wiernych w Kościele. Jest więc wzorem postawy ekumenicznej, a można rzec nawet więcej - także postawy misyjnej, ponieważ dawał świadectwo Miłości również wśród żydów. Ci zaś widząc autentyczną postawę ubóstwa, dobre czyny i owoce pracy ks. Teodora, włączali się w jego dzieło poprzez różnego rodzaju ofiary.

Dowodem na to, że takiego wzoru ubóstwa, jaki reprezentował ks. Teodor, potrzeba dzisiejszemu człowiekowi, jest szerzący się kult. Zmarł 10 lutego 1893r. w opinii świętości, żywej po dziś dzień wśród ludzi i objawiającej się rosnącym zainteresowaniem. Przy jego grobie i za jego pośrednictwem proszą o łaski oraz o pomoc Bożą w trudnych decyzjach życiowych ludzie młodzi - zwłaszcza maturzyści, a dorośli proszą o wstawiennictwo w pokonywaniu problemów dnia codziennego. Do grobu ks. Teodora pielgrzymują również kapłani diecezji gliwickiej chcąc czerpać stąd siły do służby człowiekowi. Wielu na trudne drogi swego życia zabiera grudkę ziemi z mogiły świątobliwego kapłana jak relikwię, ufni w skuteczność jego wstawiennictwa. Wyrazem wciąż żywej pamięci jest kontynuacja pobożności, którą zapoczątkował ponad sto lat temu. Należą do niej kult Matki Boskiej Bolesnej i związany z nim odpust oraz coroczne pielgrzymki na Górę św. Anny i do Piekar Śl. Ks. Teodor stał się dla wielu dziś wzorem do naśladowania. Przemawia za tym nadanie szkole podstawowej w Miasteczku Śl. imienia ks. Teodora Christopha na życzenie rodziców, którzy pragną, by ten czczony kapłan był patronem i wzorem dla ich dzieci oraz dla wychowawców.

Jego postawa jest wyzwaniem w okresie zagubienia człowieka, apatii, frustracji i patologii społecznych.” To jest postać na dzisiejsze czasy” - powiedział o ks. Teodorze bp Wieczorek. Był ubogi, a jednak wzbogacał i po dzień dzisiejszy wzbogaca wielu, „jako ci, którzy nic nie mają, a posiadają wszystko” (2 Kor 6, 10).

Joanna Lech-Boryczka

 

 

 

 

Montes Tarnovicensis

Strona Główna ] Montes Nr 1 ] Montes Nr 2 ] Montes Nr 3 ] Montes Nr 4 ] Montes Wyd.Spec. ] Montes Nr 5 ] Montes Nr 6 ] Montes Nr 7 ] Montes Nr 8 ] Montes Nr 9 ] Montes Nr 10 ] Montes Nr 11 ] Montes Nr 12 ] Montes Nr 13 ] Montes Nr 14 ] Montes Nr 15 ] Montes Nr 16 ] Montes Nr 17 ] Montes Nr 18 ] Montes Nr 19 ] Montes Nr 20 ] Montes Nr 21 ] Montes Nr 22 ] Montes Nr 23 ] Montes Nr 24 ] Montes Nr 25 ] Montes Nr 26 ] Montes Nr 27 ] Montes Nr 28 ] Montes Nr 29 ] Montes Nr 30 ]

Pismo dotyczące historii Tarnowskich Gór, Ziemi Tarnogórskiej i Śląska
Wydawca: Oficyna Monos, 42-600 Tarnowskie Góry, ul. Szpaków 5, tel./fax (032) 384-14-31
e-mail: krzysztof.kudlek@neostrada.pl
Redaktor naczelny: Krzysztof Kudlek

Zapraszamy do współpracy w redagowaniu gazety wszystkich, którym popularyzowanie historii jest szczególnie bliskie

Wszelkie prawa zastrzeżone. Przetwarzanie, kopiowanie i wykorzystywanie tekstów bez zgody wydawcy zabronione
 Copyright © 2004 GM / Projekt i realizacja GM 2004

 

Darmowy licznik odwiedzin

teksty piosenek księgarnia internetowa