Zamki i pałace

O nich zapomnieć nie można Herbarz tarnogórski

Montes Nr 17

N U M E R  1 8  -   W R Z E S I E Ń   2 0 0 5 r.

 Montes Nr 19

 

66 lat temu
Feliks Calonder
Dawniejsze                         pieniądze i miary
Dzieje Bractwa Strzeleckiego w Tarnowskich Górach      cz. V
Zbrosławickie początki
Pałac myśliwski                  w Zielonej
Niezwykła granica
Tarnogórzanin kawalerem Zakonu Bożogrobców
W kręgu tarnogórskich podań i legend
Zagłada pałacu w Reptach
Letni sen
Dzieje szkoły w Potępie
Szukanie ojczyzny
Górnośląskie Dni Dziedzictwa 2005
 

 

W kręgu tarnogórskich podań i legend

Zainteresowanie literaturą mówioną, lub inaczej literatura ustną, jak to ją przed laty scharakteryzował Józef Ligęza, wieloletni dyrektor Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu a zarazem wybitny znawca kultury Górnego Śląska, przechodzi swój renesans. Na półkach księgarskich pojawiają się co raz to nowsze publikacje zawierające bogactwo kultury duchowej naszych przodków, będące wynikiem pasji zbierackiej jak i efektem wieloletnich badań naukowych.
 


Chłop Rybka. Od niego wszystko się zaczęło


Wspomniana „literatura ustna nie jest jednolitym zespołem. Wśród utworów wchodzących w jej skład wyróżnia się zazwyczaj cztery podstawowe gatunki, to jest: podania, bajki anegdoty oraz opowieści wspomnieniowe”.

Wśród bogactwa dokumentacji wspomnianej kultury duchowej mieszkańców Tarnowskich Gór i okolicy znajduje się wiele przykładów zapisów literatury mówionej, której początków doszukać możemy się już w latach późnego średniowiecza.

Przed laty na łamach tarnogórskiego „Gwarka” obserwowałem toczące się potyczki na temat początków Gór Tarnowskich, prowadzonych pomiędzy autorem a recenzentem opublikowanego wtedy albumu fotograficznego. Sprawa dotyczyła bardzo „płynnej” granicy istniejącej pomiędzy światem ludowego przekazu a prawdą historyczną. Pośrednio, nie zamierzenie, zamieszany byłem w spór, jako autor opublikowanego wcześniej jednego z istotnych dla Tarnowskich Gór, źródeł historycznych. Wiedział o nim recenzent, nie dotarła zaś do niego autorka słowa wstępnego wspomnianego albumowego wydawnictwa.

Zbójnicki zamek

Przy prastarym szlaku łączącym Bytom z Siewierzem, dwa ośrodki istniejącego w średniowieczu księstwa bytomskiego, pośród gęstych lasów i przepastnych bagien, niedostępny także dla ludzkiego oka, znajdował się dużych rozmiarów murowany zamek. Zbudowany został przez miejscowych zbójników, którzy nie tylko łupili kupców na pobliskim szlaku, lecz czynili wiele złego w trakcie swych wypraw na odległe tereny Górnego Śląska i Małopolski. Liczne wyprawy rycerstwa jak i zastępy szpiegów i wywiadowców nie potrafiły odnaleźć zbójeckiego zamczyska. Ludność okoliczna milczała, bo spośród niej rekrutowali się świerklanieccy rabusie, a znaczna część łupów wspomagała miejscową biedotę.

Powszechnie wiadomo, ze zbójnicy to ludek skory do uciech i wydawania „ciężko zarobionego” grosza. Wyprawiali się oni tedy do okolicznych karczem, by tam przy dźwiękach skocznej muzyki, suto zastawionych stołach i w towarzystwie najpiękniejszych dziewcząt mile spędzać chwile wolne od „pracy”. Zdarzyło się jednego dnia, kiedy to przebywali w karczmie w Lasowicach, wsi położonej o mile od Świerklańca, że „wpadła w oko” hersztowi zbójców najładniejsza z dziewcząt.

Opryszkowie zauroczeni dziewczyną a i rozzuchwaleni nadmiarem wypitych trunków, uprowadzili ją do swego siedliska. Porwanej dziewczynie czyn zbójców nie przypadł jednak do serca. Te bowiem oddała już wcześniej komu innemu. W czasie pierwszej nadarzającej się okazji, kiedy to zbójców nie było w zamku, wymknęła się strażom i uciekła z niewoli. Mając kieszenie wypełnione fasolą znaczyła nią drogę ucieczki. Tym samym szlakiem, lecz w odwrotnym kierunku nadciągnęło wojsko, które zdobyło siedzibę zbójników. Jak głosi legenda, na pamiątkę tego, że wojsko odnalazło zamek, nazwano go „Znajdkiem”.
 

W 1842 roku Józef Lompa, nauczyciel w nieodległej od Tarnowskich Gór Lubszy w swych niepublikowanych dotychczas zapiskach, zwanych „Rozmaitościami Śląskimi”, przechowywanymi obecnie w Muzeum Etnograficznym w Krakowie, zanotował następującą wersję wydarzeń sprzed kilku wieków:

„Szachty kruścy śrybrnych przy Górach Tarnowskich przypadkiem odkryte były, gdy bowiem byk kawał, czyli bryłę kruścu wytoczył, który wędrowni saksońscy górnicy znaleźli, z trafunku tego bacznymi będąc, dalsze śledztwa czynili. Tak to Tarnowskie Góry ryciu byka mają powstanie swoje do podziękowania”.

Ten krótki akapit odnosi się do dwóch ważnych wydarzeń. Pierwszym z nich to próba wyjaśnienia początków kruszcowego górnictwa w tym rejonie Górnego Śląska. Drugie, pośrednie, to wyjaśnienie genezy powstania miasta Tarnowskie Góry.

Ponad ćwierć tysiąca lat wcześniej, w roku 1612, spod pras krakowskiej oficyny wydawniczej Szymona Kempiniego wyszła niezwykle cenna dla poznania fragmentu bogactwa przeszłości górnośląskiego przemysłu końca średniowiecza i początków czasów nowożytnych książka: „Officina ferraria abo huta y warstat z kuźniami szlachetnego dzieła żelaznego”. Jej autorem był mistrz Walenty zwany Roździeńskim. On to w rozdziale o archaicznie brzmiącym tytule: „O zaginieniu kruszca Bytomskiego a o nastaniu Gorskiego” przytoczył inną wersję genezy tarnogórskiego górnictwa, którego konsekwencją stało się w nieodległej przyszłości powstanie górniczej osady a następnie miasta Tarnowskie Góry:

„ ... Jest w circumferencyey państwa bytomskiego Obfitość wielka rudy i kruszca śrebrnego Jest i kamień pyrites, co tam czynią z niego Hałun, siarkę i farbę, koperwas do tego. Tym kruszcem przedtym Bytom, poki był nie zginął Srebrnym był zwan Bytomiem i tak wszędy słynął, (...) po tym skoro ustał Śrebrny kruszec w Bytomiu, na gorach wnet nastał Iny zasię od kruszca w mili zalanego, Naleziony przez chłopa – Rybkę niejakiego Przed tym prawie Bleszynem – bydła straconego szukając – przerzeczony Rybka dnia jednego Natrafił pod wykrotą kruszec, który było Korznie z sobą na wierzch ziemie wytargnęło”.

Dwa teksty, Lompy i Roździeńskiego, dwie różne okoliczności znalezienia legendarnej bryły „srebra”, sprawcy późniejszego powstania Gór Tarnowskich. Która z nich bliższa prawdzie? Dodać należy, że oprócz wspomnianych autorów podaniami o odnalezienia kruszcu zajmowali się i inni: Burmann, Grabowska, Piernikarczyk a z wcześniejszych Jan Greupner, osiemnastowieczny notariusz z Pszczyny.

W końcu lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku opublikowany został tekst nieznanego wcześniej „Spisu wolnych chłopów ziemi bytomskiej”. Datowany on jest na rok 1498. Pośród wielu wymienionych w tym dokumencie miejscowości, znalazły się także Tarnowice, zwane dziś Starymi. Z zapisu wynika, że w ówczesnej wiosce mieszkało 16 wolnych chłopów, a to:

Jan Rakuz, Stanek Swinak, Grzegorz Gendin, Jakub Larasska, Stanek Swirkoss, Michal Lopych, Mikolay Ziebro, Matiey Sowka ssoltis, Jakub Gnida zachradnik, Jan Slouik, Woytek Wiechcz ssoltis, Gurek Rygkotka, Bartek Rygkotka, Matiey Swoka zahradnik, Mati Piczura oraz JAN RYPKA.

Rybka, dotychczas mityczna w mówionej literaturze postać, odnaleziony został w zapisach dokumentu jako Jan Rypka, wolny chłop z Tarnowic. Zmaterializował się.

Odnalezienie bogatych złóż kruszców srebronośnych w rejonie dzisiejszych Tarnowskich Gór spowodowało napływ licznych rzesz górników – jak chcą podania aż z dalekiej Saksonii oraz innych krain ówczesnej Europy. Powstało swoiste górnośląskie Klondike końca średniowiecza i początków czasów nowożytnych. Wraz z migrującymi na nasz teren rzeszami gwarków napłynęły równocześnie nowe zachowania, zwyczaje w tym górnicze podania między innymi o mitycznych postaciach podziemnego świata. Wzbogaciły one górnośląską demonologię górniczą, której przykłady znane są nam już z wcześniejszych przekazów, między innymi z terenu Bytomia a dotyczących wydarzeń jakie ówcześnie miały miejsce w tym górniczym mieście (Szarlen).

Przełom średniowiecza i czasów nowożytnych zaowocował pojawieniem się obok dotychczas rolniczej w swej masie ludności tego regionu (z wyjątkiem Bytomia) nowej odmiennej grupy zawodowej, związanej z dobywaniem rud kruszconośnych oraz jej przerobem. Spowodowało to, że obok Bytomia wyrosło nowe miasto Tarnowskie Góry a później kolejne Żyglińskie Góry, oficjalnie zwane Georgenbergiem lub bardziej swojsko - Miasteczkiem. Wszystkie te miasta cechowało jedno. Wyrosły na bogactwie skrytym w głębinach tej górnośląskiej ziemi, tak szczodrze obdarowanej przez naturę. Bogactwo podziemnych skarbów zawodowo, nie pochłonęło jednak wszystkich. Do drugiej połowy wieku dziewiętnastego, do czasów przemysłowej rewolucji na Górnym Śląsku, na naszym obszarze dominowało jednak rolnictwo. Rodzący się na Górnym Śląsku nowy przemysł, oparty na nowych odkrytych pokładach węgla powodował kolejne migracje ludzkie na obszary gdzie w dalszym ciągu żyli sobie odwiecznym rytmem Górnoślązacy.

W ukazującej się w drugiej połowie XIX wieku poznańskiej „Warcie” w 1875 roku opublikowane zostały artykuły o Naszej Ziemi: „Obrazki ze świata górniczego” oraz w cyklu o wspólnym tytule: „Legendy i podania górnośląskie”. Sprawcą ich był bliżej nieznany, ukrywający się pod pseudonimem „Skromny” – autor. Wiemy, że był Wielkopolaninem, pracował początkowo w Nadrenii, w tamtejszym górnictwie węglowym a następnie przebywał na Górnym Śląsku w rejonie Bytomia i Tarnowskich Gór, gdzie kształcił się w dalszym ciągu w zawodzie górniczym. W trakcie pobytu poczynił wiele spostrzeżeń. Między innymi tak Wielkopolanom przedstawił obraz Górnoślązaków:

„.. Lud ślązki niczym nie różni się od ludu wielkopolskiego, chyba tym jedynie, że może więcej zachował szczerości. A nie jest łatwą to rzeczą, zjednać sobie zaufanie tego ludu. Lud górnoślązki, sam sobie oddany, opuszczony od klasy wyższej, wykształconej, wzgardzony przez nię, niedowierza nikomu, co mu się być zdaje członkiem należącym do sfer wyższych. A jeżeli kto się do tego ludu chce zbliżyć, niech się nie zraża chwilowym niepowodzeniem. Poznałem bliżej górników, a s tego wyprowadzam wniosek o reszcie ludności wiejskiej. Zbliżasz się do górników; mierzą cię od stóp do głowy, unikają ciebie. S początku jeden, drugi się zbliży, spyta, skąd przybywasz, rzuci ci jinne jakie pytanie, potym ucichnie, odejdzie i zda raport drugim. Tak pojedyńczymi pytaniami wymacają cię na wsze strony, a kiedy ciebie jeden poznał, poznali cię wszyscy; jeden polubił, to wszyscy cię na ręku nosić będą. Wtedy niknie oziębłość, ginie tajemniczość, jaką do pewnego czasu względem ciebie zachowywali, i masz wstęp otwarty do ich serc poczciwych i siać możesz na tę nieuprawną jeszcze ale żyzną rolę, złote ziarno, które obfity plon przynieść musi. Lecz nie każdy może się tu przydać. Trzeba człowieka oględnego i ostrożnego, a szczerego i otwartego zarazem, trzeba dalej mieć zasady religijne, bo tylko człowiek religijny, człowiek pobożny, może zyskać sobie zupełne zaufanie ludu. ..”

Czy taki i dziś jest obraz Górnoślązaka?

Nie to jednak jest głównym powodem odwołania się do naszego „Anonima” z wielkopolskiej „Warty”. Bardziej interesującym wydaje się jednak opis zbiorowego przekazu – „bajania”, niemal na klasyczny wzór znanych nam z literatury postaci. Oddajmy więc ponownie głos „Skromnemu”:

„Pomiędzy ludnością wiejską Śląska Górnego zachował się jeszcze stary zwyczaj „prządek”. W porze zimowej o zmroku wieczornym zbierają się po chatach wieśniaczych młode dziewczęta i pachołki. Dziewczęta przędą len, chłopcy zaś, pomagają niby to „strząsać paździerze”, sprzeciwiają się młodym prząśniczkom, to urywając im jedwabistą niteczkę, to żartobliwym słówkiem wywołując rumieniec i dąsy wesołe na kraśne twarze rówieśniczek młodości. Lecz niedługo kończy się ta niewinna pustota; po wesołym gwarze następuje grobowe milczenie, a oczy wszystkich zwracają się na punkt jeden, na drzwi. Zbliża się godzina, w której zacznie się rozmowa o strachach i upiorach. Nie widać jeszcze bajarza starego, którego wszyscy z niecierpliwością wyglądają. Nareszcie zgrzytnęła klamka, skrzypnęły zawiasy i wchodzi do izby staruszek siwy jak gołąb. Prząśniczki rzuciły wrzeciona, chłopcy porwali się z ławek, wszyscy spieszą do starca i proszą go, by im opowiedział jakąś gadkę ciekawą. Starzec niby to się wzbrania, lecz uległ już pieszczotom i prośbom młodego pokolenia. Już go posadzili, już otoczyli wiankiem dokoła, więc zaczyna opowiadanie swoje, a czerpiąc je z lat szczęścia i młodości, sam się młodzieńczym ogniem zapala. Tam to nasłuchać się można przeróżnych bajek i legend prześlicznych, tam mają jeszcze przytułek, wygnane zewsząd, strzygi i upiory, tam usłyszeć można jeszcze nutę piosenki ludowej. A wieczorynki takie trwają całą zimę; dziś w tej chacie się odprawiają, jutro w innej, a młodzież zbiera się tam gromadnie, by nie uronić i jednego słowa ukochanego bajarza. Kiedy zbliża się wiosna i roboty w polu nastają, kończy się czas prządek, a na zakończenie wyprawia sobie młodzież tak zwane „siudowajki”, wesołe z tańcami połączone zabawy.”

„Zapierająca dech w piersiach” narracja przypomina w swej konstrukcji jak żywo Jankielowy koncert w mickiewiczowskim „Panu Tadeuszu”.

Imprezy podobne „siudowajkom” miały miejsce tak w osadach miejskich jak i na górnośląskiej wsi podczas darcia pierza, w tak zwane „wyszkubki”. Różna była tylko sceneria. Także odmiennie od wiejskiego, w środowisku miejskim, w górniczych czy hutniczych rodzinach, przy „szolce zbiyranego tyju, abo tysz blank fajnie ocukrowanych kakauszali, pomiyszanych z mlykiym” starzyk opowiadał podania zasłyszane w swoim zawodowym kręgu. Były to najczęściej opowiadania o Skarbniku, o świętej Barbarze lub innych świętych patronach, a także i lokalne przekazy bądź to o parahistorycznej lub też fantastycznej fabule.

W przypadku Tarnowskich Gór i ich okolicy, zainteresowanie literaturą mówioną datuje się już na wiek dziewiętnasty. Po wspomnianym Lompie, początkowo były to umieszczone przez różnych autorów wybrane podania w opracowaniach zbiorowych czy antologiach. Klasycznym przykładem jest w tym przypadku opowiadanie Wrubla o Skarbniku, który jako malutka myszka pomagał w pracy górnikowi a następnie dzielił się z nim wypłatą. Tekst tego pouczającego podania wykorzystali następnie kolejni autorzy: J. Fulbier w dodatku do swej pracy: Heimattkunde des kreises Tarnowitz. Tarnowitz [1898], Paweł i Hildegarda Knötel: Oberschlesische Sagen, s. 35 i nast., czy Richard Kuhnau: Schlesische Sagen, II, s. 431 – 435 i wielu innych. Motyw ten w różnych zmutowanych postaciach funkcjonuje w różnych środowiskach górniczych do dnia dzisiejszego.

Wiele ciekawego materiału przekazał Karl Ernst Schellenhammer w swoim „Oberschlesischer Sagenspiegel”, wydawnictwie które w okresie przedwojennym jak i w czasie drugiej wojny światowej doczekało się kilku wydań. Odrzucając założenia ideologiczne autora, które częściowo w pracy mu przyświecały, otrzymaliśmy piękny zbiór górnośląskich legend i podań. Wśród 236 zapisów, wiele z tych przekazów legend i podań związanych jest z szeroko pojętą Tarnogórską Ziemią.

Przypatrując się wszystkiemu co napisano, śmiało możemy mówić o bogactwie duchowym Tarnogórzan. Występują tutaj niemal wszystkie typy podań, te wiejskie i miejskie, charakterystyczne dla włościan jak i dla ludności związanej z pracą w mrokach podziemi. Przed laty, na łamach tarnogórskiego ”Gwarka”, prowadziłem cykl zwany tak po prostu: „Gwarkowe legendy”. Największym zainteresowaniem cieszyły się te, związana z przeszłością poszczególnych miejscowości lecz nie tylko. Swoistym ciepłem darzone były te demoniczne, szczególnie o utopcach i innych nieziemskich zjawiskach.

Bernard Szczech

 

 

 

 

Montes Tarnovicensis

Strona Główna ] Montes Nr 1 ] Montes Nr 2 ] Montes Nr 3 ] Montes Nr 4 ] Montes Wyd.Spec. ] Montes Nr 5 ] Montes Nr 6 ] Montes Nr 7 ] Montes Nr 8 ] Montes Nr 9 ] Montes Nr 10 ] Montes Nr 11 ] Montes Nr 12 ] Montes Nr 13 ] Montes Nr 14 ] Montes Nr 15 ] Montes Nr 16 ] Montes Nr 17 ] Montes Nr 18 ] Montes Nr 19 ] Montes Nr 20 ] Montes Nr 21 ] Montes Nr 22 ] Montes Nr 23 ] Montes Nr 24 ] Montes Nr 25 ] Montes Nr 26 ] Montes Nr 27 ] Montes Nr 28 ] Montes Nr 29 ] Montes Nr 30 ]

Pismo dotyczące historii Tarnowskich Gór, Ziemi Tarnogórskiej i Śląska
Wydawca: Oficyna Monos, 42-600 Tarnowskie Góry, ul. Szpaków 5, tel./fax (032) 384-14-31
e-mail: krzysztof.kudlek@neostrada.pl
Redaktor naczelny: Krzysztof Kudlek

Zapraszamy do współpracy w redagowaniu gazety wszystkich, którym popularyzowanie historii jest szczególnie bliskie

Wszelkie prawa zastrzeżone. Przetwarzanie, kopiowanie i wykorzystywanie tekstów bez zgody wydawcy zabronione
 Copyright © 2004 GM / Projekt i realizacja GM 2004

 

Darmowy licznik odwiedzin

teksty piosenek księgarnia internetowa