Zamki i pałace

O nich zapomnieć nie można Herbarz tarnogórski

Montes Nr 16

N U M E R  17 - CZERWIEC-LIPIEC  2 0 0 5 r.

 Montes Nr 18

 

Wysadzenie pomnika
Karol XII Wittelsbach
Dzieje Bractwa Strzeleckiego w Tarnowskich Górach      cz. IV
Książka - sponiewierany przyjaciel
Szansa dla Świerklańca
Rosenthalowie z Brynka
Książęca przygoda
„...JAKBY NAM KTOŚ WYMIERZYŁ SILNY POLICZEK...”
„JESTEM OD PANA JANKA”
Dzieje szkoły w Potępie
Dzieje tarnogórskich protestantów cz.III
Wesele w Landshut
Muzyczne portrety               - Józef Szwed
Rozmyślania o Górnym Śląsku
 

Wspomnienia gimnazjalistów

Książęca przygoda

Od ubiegłorocznego powrotu z Austrii, gdzie na zamku Wolfsberg odbyło się spotkanie gimnazjalistów i przedstawicieli władz powiatu tarnogórskiego z hrabią Andreasem Henckel von Donnersmarck, nikomu nie dawała spokoju myśl, czy uda się też spotkać z księciem Guidotto, przedstawicielem świerklanieckiej linii rodu Donnersmarcków, którzy na zawsze już zapisali się w historii regionów przez nas zamieszkiwanych.
 


Książę Guidotto podpisuje monografię swego rodu, napisaną przez A. Kuzio-Podruckiego.

Od października trwały zapisy na wycieczkę, w planach której było odwiedzenie księcia w jego rodzinnym Rottach-Egern w Bawarii. Chętnych nie brakowało, jak na gimnazjalne wycieczki przystało, jednakże listy pozostawały bez odpowiedzi. Trudno było cokolwiek zawyrokować i do ostatnich dni przed samym wyjazdem nikt nie był pewien, czy do spotkania dojdzie, czy też wszystko przejdzie bez echa i najmniejszego nawet zainteresowania ze strony księcia. Data wyjazdu, 18 maja, niebezpiecznie się zbliżała, tak więc brak wiadomości skutecznie spędzał sen z oczu dyrektorowi Flakusowi, zachodzącemu w głowę, czy plan uda się zrealizować w 100%.


Kilka dni przed wyjazdem jednak nastąpił przełom - po skontaktowaniu się z księciem okazało się, że jest on zachwycony naszymi odwiedzinami. Książę pytał, kiedy u niego będziemy i aby wygospodarować nam chwilkę czasu poprzesuwał swoje planowane spotkania. Okazało się też, że prócz samych odwiedzin, książę zaprasza nas na obiad, co uczniowie, powitali z zaskoczeniem, acz uznaniem - niecodziennie zdarza się wszakże, by zapraszał cię na obiad sam książę, arystokrata z krwi i kości.


Uczestnicy z księciem przy grobach jego przodków

Wszystko szło znakomicie, tak więc 18 maja o 5:00 uczestnicy zebrali się punktualnie przed autokarem z uśmiechami na twarzach, pomimo wczesnej, nieludzkiej wręcz godziny. W takich też nastrojach radosnego uniesienia ruszyliśmy w stronę czeskiej Pragi, która powitała nas pochmurną, deszczową pogodą, stawiając pod znakiem zapytania dzień następny. Kto widział, aby w tak ważny dzień, jakim miało być spotkanie z Guidotto Henckel von Donnersmarckiem, padał deszcz?! Nie do pomyślenia. Tak więc kładąc się spać mieliśmy świadomość, iż prawdopodobnie dnia następnego przyjdzie wyciągać nam deszczowe kurtki i parasole.


Rozmowa z księciem Guidotto von Donnersmarckiem

Aura nie zawiodła jednak i gdy tylko otworzyliśmy oczy przywitało nas świecące słońce, zwiastujące udaną, ciepłą pogodę. Żartując, iż zamówiliśmy sobie idealną na odwiedziny pogodę, ruszyliśmy w stronę Rottach-Egern, leżącego w Bawarii w Niemczech, kilkanaście kilometrów od Monachium. Droga była długa, mieliśmy do przejechania niezwykle wiele kilometrów, jakie dzielą Pragę od Monachium, jednak pomimo spóźnienia udało nam się zajechać na miejsce już o 15:00, czyli mniej więcej na planowaną godzinę.

Prosto z autokaru, ustawiając się parami ruszyliśmy do restauracji, którą książę Donnersmarck zamówił na spotkanie. Zasiadłszy na miejscach, niecierpliwie się kręcąc i rozglądając ujrzeliśmy starszego, siwiejącego pana w okularach, witającego nas serdecznie i zapraszającego do nalewania sobie soku. Od razu wszyscy skojarzyli sobie, iż właśnie oto stoi przed nami wnuk ostatniego pana na zamku w Świerklańcu, Guidotto Henckel von Donnersmarck. W chwilę potem przybył też syn księcia, hrabia Aleksander, wzbudzające niemałe zainteresowanie płci pięknej ze względu na swój wdzięk i poczucie humoru - hrabia cały czas zabawiał siedzące przy stole uczennice, śmiejąc się i dowcipkując i podpisując widokówki. No właśnie, obiad. O tyle, o ile spodziewaliśmy się ciasta i kawy, o tyle pomyliliśmy się - był to iście bawarski obiad, z zupą, drugim daniem i lodowym deserem, tak więc po zjedzeniu tego wszystkiego niektórym było żal odchodzić od stołu.


Hrabia Aleksander (syn księcia) w otoczeniu gimnazjalistów

Po zjedzeniu i podpisaniu rozdanych nam widokówek przez księcia i hrabiego, ruszyliśmy na zwiedzanie Rottah-Egern, które okazało się uroczą, małą miejscowością, położoną nad malowniczym jeziorem z górami w tle, gwarantując bajeczne widoki, zapierające dech w piersiach. Następnie weszliśmy na cmentarz, na którym pochowana była rodzina księcia. Wędrując pomiędzy nagrobkami, na przemian z synem, książę opowiadał nam o historii swojego rodu, a po wyjściu z kaplicy stwierdził z uśmiechem iż Górny Śląsk wcale nie taki górny, a góry to dopiero tutaj widać, czym rozśmieszył całe towarzystwo. Po zwiedzeniu cmentarza, dróżką pomiędzy drzewami ruszyliśmy do jego domu.

Doświadczeni uczestnicy wycieczki, będący na wrześniowym spotkaniu w Wolfsbergu spodziewali się pałacu, zamku lub czegoś pośredniego, mocno zdziwili się więc, gdy odkryli, że książę mieszka w niepozornym domu, dużym, aczkolwiek wciąż dość zwyczajnym. Po sesji zdjęciowej weszliśmy do środka, gdzie czekały na nas sterty albumów, kronik i zdjęć przedstawiających Świerklaniec i inne ziemie, należące przed wojną do jego rodziny. Przeglądając to, wciąż delektowaliśmy się opowieściami księcia, a po skończeniu wręczyliśmy mu kilka prezentów: od Starostwa Powiatowego, jak i od uczniów Gimnazjum w Świerklańcu. Gimnazjaliści poprosili księcia, o pozwolenie na umieszczenie w herbie szkoły róży, symbolizującej ród Donnersmarcków. Zgoda księcia przyjęta została oklaskami i w takiej też atmosferze opuściliśmy dom księcia. Na zewnątrz ostatnie zdjęcia z hrabią Aleksandrem i krótkie pogawędki.

Ruszyliśmy za przewodniczką w stronę autokaru. Tam pożegnaliśmy się z hrabią Aleksandrem, który z uśmiechem na twarzy ściskał każdemu dłoń i ruszyliśmy w stronę Salzburga, który dnia następnego przyszło nam zwiedzać. W dwa dni później oblegaliśmy czeskie zamki, nieuchronnie zbliżając się w kierunku Polski.

W Rottach-Egern, skończyła się najistotniejsza część wycieczki. Plan został zrealizowany w całości, nic nie zostało pominięte i w ten też sposób zapisaliśmy się na trwałe na kartach historii, jako pierwsza oficjalna powojenna wizyta władz gminy Świerklaniec u księcia Donnersmarcka. Złożyliśmy też zaproszenie w nasze strony, z którego książę obiecał skorzystać. Przypomniał także o ostatniej woli dziadka, który bardzo chciał zostać pochowanym w Świerklańcu, tak jak jego przodkowie od wielu pokoleń. Któż to wie, może otwiera to zupełnie nowy rozdział w stosunkach Śląsk-Donnersmarckowie? Czas pokaże.

Maria Flakus
– uczennica Gimnazjum
im. Jana Pawła II w Świerklańcu
Fot. Jarosław A. Krawczyk

 

 

 

 

Montes Tarnovicensis

Strona Główna ] Montes Nr 1 ] Montes Nr 2 ] Montes Nr 3 ] Montes Nr 4 ] Montes Wyd.Spec. ] Montes Nr 5 ] Montes Nr 6 ] Montes Nr 7 ] Montes Nr 8 ] Montes Nr 9 ] Montes Nr 10 ] Montes Nr 11 ] Montes Nr 12 ] Montes Nr 13 ] Montes Nr 14 ] Montes Nr 15 ] Montes Nr 16 ] Montes Nr 17 ] Montes Nr 18 ] Montes Nr 19 ] Montes Nr 20 ] Montes Nr 21 ] Montes Nr 22 ] Montes Nr 23 ] Montes Nr 24 ] Montes Nr 25 ] Montes Nr 26 ] Montes Nr 27 ] Montes Nr 28 ] Montes Nr 29 ] Montes Nr 30 ]

Pismo dotyczące historii Tarnowskich Gór, Ziemi Tarnogórskiej i Śląska
Wydawca: Oficyna Monos, 42-600 Tarnowskie Góry, ul. Szpaków 5, tel./fax (032) 384-14-31
e-mail: krzysztof.kudlek@neostrada.pl
Redaktor naczelny: Krzysztof Kudlek

Zapraszamy do współpracy w redagowaniu gazety wszystkich, którym popularyzowanie historii jest szczególnie bliskie

Wszelkie prawa zastrzeżone. Przetwarzanie, kopiowanie i wykorzystywanie tekstów bez zgody wydawcy zabronione
 Copyright © 2004 GM / Projekt i realizacja GM 2004

 

Darmowy licznik odwiedzin

teksty piosenek księgarnia internetowa