Zamki i pałace

O nich zapomnieć nie można Herbarz tarnogórski

Montes Nr 12

N U M E R  1 3   -   9   K W I E T N I A   2 0 0 4 r.

 Montes Nr 14

 

100 lat temu
Teofil Królik
Henckel kuzyn Bourbonów i Habsburgów
Szkolni inspektorzy cz.IV
Pierwszy kronikarz miasta
Od ognia i wody
Stary zamek w Tworogu
Nieuczciwi szynkarze
Leśnie opowieści czyli myśliwi, kłusownicy i przemytnicy
Kolejarze tarnogórskiej kulturze cz.V
Poszperajmy w Adresbuchu
Tarnogórski ślad Ballestremów
Dzieje Bractwa Strzeleckiego w Tarnowskich Górach
Wincenty z Kielczy
Fryderyk Ludwik zu Hohenlohe
Śląsk w europejskiej wspólnocie cz. II
Miedary... od miodu
Rys historyczny wodociągów cz.XII
Towarzystwo Muzyczne im. Adama Mickiewicza
Edukacja regionalna
Rozmyślania o Górnym Śląsku
Tauern – syn Donnersmarcka
Historia Parafii Św Jana Chrzciciela i św Kamila
Wznieśmy pomnik Książąt Założycieli
Nasz Dom                        na Ratuszowej 7
 

 

Rozmyślania o Górnym Śląsku

Sprawą, która w pierwszym kwartale tego roku wywołała najwięcej kontrowersji i dyskusji, było rozstrzygnięcie strasburskiego trybunału odrzucające ostatecznie skargę wniesioną przez inicjatorów Związku Narodowości Śląskiej.

Jedni zacierają ręce z satysfakcją, mając nadzieję, że pozbyli się tego problemu, inni traktują tę decyzję jako kolejny próg, przez który trzeba przejść, by znaleźć się w Europie jako przedstawiciele silnego i zwartego regionu. Osiągnęli już i tak wiele: o narodowości śląskiej mówi się w Europie, kwestia ta nabrzmiewa i nabiera coraz większej wagi. Jej orędownikami nie jest już tylko grupka młodych zapaleńców, podejrzewanych o Bóg wie co, lecz trudna do oszacowania (zważywszy na liczne manipulacje) kilkusettysięczna rzesza osób, która taką narodowość w spisie powszechnym zadeklarowała. Tym, którzy dalej wątpią w intencje - głównie Ruchu Autonomii Śląska, którym na dźwięk tej nazwy ukazują się demony tłumaczę, że organizacja ta dąży do utworzenia w granicach Rzeczpospolitej Polskiej regionu, który charakteryzował by się daleko posuniętą samorządnością (w tym ekonomiczną), istniejącą już, lub postulowaną w innych krajach Europy. Autonomia to nie separatyzm, co w końcu trzeba sobie uzmysłowić, próbując dyskutować o założeniach Ruchu. O takim celu jego działań świadczą wyraźnie nie tylko dokumenty programowe. Poświadczają to także działania. Ruch Autonomii Śląska (obok Przymierza Śląskiego) był jedną z pierwszych organizacji, która zdecydowanie poparła obywatelską inicjatywę ustawodawczą na rzecz ustawy „O likwidacji bezrobocia i naprawie finansów publicznych”, opracowaną przez Centrum im. Adama Smitha z Warszawy. Profesor Sadowski – główny „mózg” tej koncepcji był gościem na Górnym Śląsku (także w Tarnowskich Górach). Teraz trwa akcja zbierania podpisów pod projektem. Jeśli mowa już o separacji, to jest to votum separatum wobec takiego państwa i takich praw, z jakimi mamy obecnie do czynienia. A jest to państwo, które mimo wielorakich swoich słabości, rządzi autokratycznie, za nic mając opinie i zdanie środowisk najżywotniej poszczególnymi problemami zainteresowanych. Nie będę już wspominał o sposobie rozwiązywania spraw górnictwa, czy służby zdrowia. Ostatnio bowiem wysmażono w Warszawie dokument, który sposób rozwiązywania spraw regionalnych postawił na granicy absurdu. Opiszę go szerzej, gdyż jest on bardzo mało znany, a dla przyszłości naszego województwa niezwykle doniosły, rzutujący na nasze życie na wiele dziesiątków lat.

Unia Europejska, posiadając najwidoczniej określoną opinię na temat naszego podziału administracyjnego, skierowała do Polski rozporządzenie w sprawie utworzenia Jednostek Terytorialnych do Celów Statystycznych (NUTS). Dmuchając na zimne wyraźnie podano w rozporządzeniu, jakie mają być górne granice stanu ludności w tych jednostkach, ponadto zaznaczono, że „przy łączeniu mniejszych, przylegających do siebie jednostek administracyjnych, uwzględnia się kryteria geograficzne, społeczno-ekonomiczne, historyczne, kulturowe lub uwarunkowania środowiska naturalnego”. Dla każdego obywatela, kierującego się tzw. „zdrowym rozumem” i jako tako uważającego na lekcjach, sprawa wydaje się oczywista – takim regionem jest Górny Śląsk, który choć w rezultacie podzielony przez nieszczęsną reformę na województwo śląskie i opolskie, teraz przynajmniej statystycznie może zaistnieć. Możemy domyślać się jedynie czym kierowali się eksperci rządowi, łącząc województwo śląskie z ... małopolskim. Muszą to być motywy poparte szczególnymi względami i naciskami, skoro w żadnym punkcie nie zastosowano się do zaleceń Parlamentu Europejskiego i Rady Unii Europejskiej, łącznie z zalecaną przez Unię liczbą ludności, którą proponowany „region” przekracza o 2 miliony! Można by odpowiednio to skomentować i doliczyć tę „ekspertyzę” do wielu podobnych bubli, gdyby nie przewidywalne konsekwencje. Stworzone Jednostki Terytorialne będą otrzymywać kolosalne pieniądze z Unii Europejskiej na swój rozwój terytorialny. Gdzie strumień dotacji najżywiej będzie spływał? Do Katowic, czy do Krakowa? W jakie lotnisko będziemy inwestować? W Balice, czy Pyrzowice? Znając pozycję posła Rokity i opisywaną nieraz przez prasę postawę śląskich posłów, odpowiedź wydaje się prosta, choć dla nas niewesoła.

Nie mogę w okresie najradośniejszych świąt, niosących największe nadzieje, zakończyć ten felieton narzekaniem i czarnowidztwem. Sprawy, o których pisałem, lecz nie tylko te, wywołały żywy oddźwięk. W prasie i w internecie (telewizja „regionalna” oczywiście milczy) trwają dyskusje, powstają nowe witryny internetowe, ukazuje się mnóstwo wydawnictw o Śląsku. Organizacje regionalne, widząc zagrożenie ze strony autorytarnych rządów, dostrzegając wielką szansę, jaką niesie wejście Polski do Unii Europejskiej (która, chociażby przez takie działania, jak wyżej opisane, może być zmarnowana) zaczynają współpracować. Idea autonomicznego regionu nie straszy już tak bardzo. Coraz więcej ludzi, których rodzice przybyli na Górny Śląsk, a nawet sami nie urodzili się na nim, identyfikuje się z nią. Najbardziej pocieszające jest to, że są to ludzie z elit kulturalnych i intelektualnych (Kilar, Urbanowicz, Waniek). Już nie tylko przyznają się do śląskości, lecz aktywnie uczestniczą w tworzeniu jej nowej jakości. Dostępność do źródeł ukazujących prawdziwe oblicze Śląska, przekonanie, że nikt oprócz nas samych nie pomoże nam w budowie naszej przyszłości sprawia, że można w internecie odnaleźć takie wyznania: „Nie urodziłem się na Śląsku i nie miałem o nim żadnej wiedzy, oprócz prymitywnych stereotypów. Zacząłem jednak czytać i uważnie się rozglądać. Teraz czuję się Ślązakiem i jestem szczęśliwy, że moi koledzy – rodowici Ślązacy, za takiego mnie uważają.”

Jan Hahn

 

 

Herbarz Tarnogórski

Scholtz von Löwenckron

 

Montes Tarnovicensis

Strona Główna ] Montes Nr 1 ] Montes Nr 2 ] Montes Nr 3 ] Montes Nr 4 ] Montes Wyd.Spec. ] Montes Nr 5 ] Montes Nr 6 ] Montes Nr 7 ] Montes Nr 8 ] Montes Nr 9 ] Montes Nr 10 ] Montes Nr 11 ] Montes Nr 12 ] Montes Nr 13 ] Montes Nr 14 ] Montes Nr 15 ] Montes Nr 16 ] Montes Nr 17 ] Montes Nr 18 ] Montes Nr 19 ] Montes Nr 20 ] Montes Nr 21 ] Montes Nr 22 ] Montes Nr 23 ] Montes Nr 24 ] Montes Nr 25 ] Montes Nr 26 ] Montes Nr 27 ] Montes Nr 28 ] Montes Nr 29 ] Montes Nr 30 ]

Pismo dotyczące historii Tarnowskich Gór, Ziemi Tarnogórskiej i Śląska
Wydawca: Oficyna Monos, 42-600 Tarnowskie Góry, ul. Szpaków 5, tel./fax (032) 384-14-31
e-mail: krzysztof.kudlek@neostrada.pl
Redaktor naczelny: Krzysztof Kudlek

Zapraszamy do współpracy w redagowaniu gazety wszystkich, którym popularyzowanie historii jest szczególnie bliskie

Wszelkie prawa zastrzeżone. Przetwarzanie, kopiowanie i wykorzystywanie tekstów bez zgody wydawcy zabronione
 Copyright © 2004 GM / Projekt i realizacja GM 2004

 

Darmowy licznik odwiedzin

teksty piosenek księgarnia internetowa